Nawrocki nie pojedzie na konferencję o odbudowie Ukrainy
Prezydent Karol Nawrocki nie został zaproszony na Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy, która w tym tygodniu odbędzie się w Gdańsku – poinformował prezydencki minister Marcin Przydacz. W tle wydarzenia pojawiły się wzajemne oskarżenia między Warszawą a Kijowem oraz napięcia wokół decyzji politycznych i symbolicznych.
Prezydencki minister Marcin Przydacz przekazał w poniedziałek, że prezydent Karol Nawrocki nie otrzymał zaproszenia na Ukraine Recovery Conference, która odbędzie się w czwartek i piątek w Gdańsku. Jak dodał, z tego powodu prezydent „nie wybiera się na imprezę”.
Według Przydacza, zaproszenia do udziału w wydarzeniu miały być kierowane wspólnie przez premiera Donalda Tuska oraz prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Sam prezydent – jak podkreślił minister – nie został uwzględniony w tym gronie.
Czytaj również: Mirbud z zyskiem za pierwszy kwartał. Firma chce zdobyć kontrakty w Ukrainie
Szef Biura Polityki Międzynarodowej zaznaczył, że brak zaproszenia oznacza również nieobecność przedstawicieli Kancelarii Prezydenta. „Nie wybiera się też żaden z podległych mu urzędników” – stwierdził Przydacz.
Konferencja w Gdańsku i jej formuła
Ukraine Recovery Conference 2026 odbędzie się w Gdańsku jako doroczne spotkanie przywódców państw wspierających Ukrainę, a także ministrów, inwestorów i firm zainteresowanych udziałem w odbudowie kraju. Celem wydarzenia jest mobilizacja i koordynacja działań na rzecz odbudowy Ukrainy, która od 2022 roku odpiera rosyjską agresję.
W poprzednich latach konferencja odbywała się m.in. w Rzymie, Berlinie, Londynie i Lugano. Polska jest tegorocznym gospodarzem wydarzenia.
Według rzecznika rządu Adama Szłapki, brak zaproszenia dla prezydenta wynika z „formuły wydarzenia”. Dodał on, że Pałac Prezydencki nie wykazywał zainteresowania udziałem w konferencji.
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że brak zaproszenia dla prezydenta Karola Nawrockiego na Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy nie oznacza faux pas ani zgrzytu. Ta konferencja ma inny charakter niż kurtuazyjne wizyty; Polskę reprezentuje premier Donald Tusk - dodał.
- Ta konferencja ma charakter bardzo praktyczny. Takie były założenia i Polskę reprezentuje premier Tusk, jest współgospodarzem. Więc nie ma tutaj, myślę, ani faux pas, ani zgrzytu (ws. braku zaproszenia prezydenta na konferencję) - powiedział szef MON.
Według Kosiniaka-Kamysza, ważne jest, aby wrócić do dialogu opartego o gospodarkę, przyszłość, wspólne bezpieczeństwo przy „szacunku i nie zapominaniu o historii i o tych sprawach ważnych dla nas, o uszanowaniu pamięci o ofiarach ludobójstwa na Wołyniu”. Dodał, że w poniedziałek dotarło do niego wezwanie od Polskiej Rady Biznesu i Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, aby „wrócić do dialogu, budowy przyszłości, gospodarki, wspólnych pozycji”.
Równolegle doradca prezydenta Ukrainy ds. komunikacji Dmytro Łytwyn stwierdził, że niezapraszanie prezydenta Polski wynika z tego, że wydarzenie odbywa się w Polsce i ma charakter wewnętrzny.
Narastające napięcia między Warszawą a Kijowem
W wypowiedziach dla mediów Marcin Przydacz odniósł się również do relacji polsko-ukraińskich, oceniając, że część działań strony ukraińskiej może być próbą odwracania uwagi od problemów wewnętrznych, w tym korupcyjnych.
Prezydencki minister stwierdził, że Ukraina korzysta z szerokiego wsparcia Polski – politycznego, finansowego, militarnego i społecznego – jednak niektóre wypowiedzi ukraińskich polityków uznał za „niewdzięczne i obraźliwe wobec Polski i Polaków”.
Przydacz odniósł się także do oskarżeń o prorosyjskość kierowanych pod adresem polskiej strony. Podkreślił, że Polska historycznie była i pozostaje państwem doświadczonym przez Rosję, a jej polityka jest ukierunkowana na bezpieczeństwo własne i europejskie oraz wsparcie Ukrainy.
Czytaj również: BGK wesprze ukraińskie samorządy. „Szansa na więcej wygranych przetargów przez polskie firmy”
Według niego zarzuty tego typu są „bezczelne” i nie znajdują uzasadnienia w polskiej polityce bezpieczeństwa.
Prezydencki minister dodał, że Ukraina powinna zabiegać o dobre relacje z Polską, jeśli aspiruje do integracji europejskiej. Jak stwierdził, „lepsze relacje wymagają innych słów i wartości”.
Przydacz skrytykował również część polskiej sceny politycznej, zarzucając jej nadmierną krytykę państwa i prezydenta.
Wcześniej tego samego dnia poinformował także, że strona ukraińska wycofała się ze spotkania prezydentów w Warszawie, proponując inny termin. Według niego Kijów nie był zainteresowany bezpośrednią rozmową z prezydentem Nawrockim.
Relacje między Warszawą a Kijowem dodatkowo obciążyła decyzja prezydenta Ukrainy o nadaniu jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA”, która wywołała krytykę w Polsce.
W odpowiedzi prezydent Nawrocki zdecydował o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, podkreślając, że nie oznacza to zmiany strategicznego wsparcia dla Ukrainy w wojnie z Rosją. W reakcji Zełenski odesłał odznaczenie, deklarując jednocześnie wdzięczność wobec Polski.
Spór o odznaczenia doprowadził do tego, że z polskich i ukraińskich orderów zaczęli rezygnować kolejni przedstawiciele obu stron, w tym byli prezydenci Ukrainy oraz przedstawiciele administracji w Kijowie.
Źródło: PAP