OpenAI proponuje władzom w Waszyngtonie 5 proc. akcji
OpenAI chce, by amerykański rząd przejął 5 proc. udziałów w firmie. Sugeruje też, by władze dostały także udziały we wszystkich najważniejszych firmach zajmujących się AI.

Pakiet ten, jak wylicza CNBC, jest warty około 42,6 mld dolarów po tym, jak ostatnia – marcowa – runda finansowania wyniosła wartość spółki do poziomu 852 mld dolarów.
Sam Altman chce też, by podobny pakiet Waszyngton przejął – za pomocą państwowego funduszu – w każdym z czołowych twórców AI, od Anthropic po Metę. Na razie jednak firmy te nie zareagowały na plan.
Według szefa startupu przejęcie tych akcji sprawiłoby, że obywatele zobaczyliby „dobre strony" AI. Fundusz państwowy bowiem zarabiałby na rozwoju sztucznej inteligencji i potem wykorzystywałby je dla dobra Amerykanów.
Jednocześnie takie działanie poprawiłoby notowania firm AI w oczach władz. Waszyngton boi się bowiem, że coraz lepsze modele AI stanowią coraz większe niebezpieczeństwo, zwłaszcza jeśli chodzi np. o wyszukiwanie luk w programach czy inne kwestie związane z cyberbezpieczeństwem. Przekonał się o tym choćby Anthropic, gdy musiał – na polecenie władz – wyłączyć dostęp do swoich najmocniejszych modeli Fable i Mythos. Wróciły one na rynek dopiero po zmianach, które uspokoiły Waszyngton. Władze uważają też, że firmy AI oferują zbyt drogie abonamenty, to zaś sprawi, że klienci zwrócą się raczej ku chińskim modelom AI.
Administracja Donalda Trumpa już wcześniej inwestowała w prywatne firmy. W sierpniu 2025 r. przejęła choćby 10 proc. w Intelu za 8,9 mld dolarów. Ma też udziały w IBM, a także spółkach wydobywczych i zajmujących się technologiami kwantowymi.