Atak na statek. Tym razem na Morzu Czerwonym
Statek na Morzu Czerwonym ogłosił alarm po tym, jak został zaatakowany przez „nieznanych sprawców". Atak na jednostkę nastąpił około 30 mil morskich od Jemenu – podało Centrum Operacji Handlu Morskiego Zjednoczonego Królestwa.

Organizacja wezwała wszystkie statki w okolicy, by zachowały ostrożność, przepływając przez ten region.
Jemeńscy rebelianci Huti atakowali statki na Morzu Czerwonym od 2023 r. do 2025 r. w odpowiedzi na działania Izraela w Strefie Gazy. Jednocześnie jednak, w przeciwieństwie do bojowników Hezbollahu, trzymali się z dala od wojny USA z Iranem - przypomina CNBC. Teheran tylko groził, że może rozszerzyć wojnę na kolejne akweny i zablokować nie tylko cieśninę Ormuz.
Cieśnina Bab el-Mandeb, łącząca Morze Arabskie z Zatoką Adeńską, to bowiem równie ważny szlak transportowy. To tamtędy płyną z Azji towary do Europy, omijając Afrykę, by skrócić czas dostaw. Do tego Arabia Saudyjska wysyła do instalacji na brzegach Morza Czerwonego ropę, by ominąć Ormuz i posłać ją do Azji.
USA i Iran podpisały 17 czerwca porozumienie, które miało doprowadzić do otwarcia cieśniny Ormuz i otworzyć negocjacje nad stałym porozumieniem pokojowym. To zwiększyło dostawy ropy na świecie i doprowadziło do obniżek cen na rynkach.
Jednocześnie jednak część statków wycofała się z cieśniny Ormuz, bojąc się sporów między Omanem a Iranem. Teheran zapewnia bowiem bezpieczeństwo tylko tym jednostkom, które płyną przez irańską część cieśniny. Niektóre zaś z tych, które wybrały szlak po omańskich wodach terytorialnych, zostały zaatakowane.