Kategoria artykułu: Lifestyle
Harmonia Harmonia sezon 3 Odc. 3

Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie. Dlaczego zajadają emocje?

Karolina Stępień-Cach Psycholożka, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, terapeutka biofeedbacku EEG oraz terapeutka snu CBT-I wyjaśnia dlaczego dzieci i młodzież zajadają emocje. Jak je wspierać i pomóc, by uchronić je przed otyłością?

Karolina Stępień-Cach Psycholożka, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, terapeutka biofeedbacku EEG oraz terapeutka snu

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaki jest związek między emocjami a zajadaniem się.
  2. Co nastolatki najczęściej zajadają. Jakie emocje najczęściej kryją się za potrzebą jedzenia.
  3. Jak wspierać młodzież, kiedy zajadają emocje.
Obejrzyj lub posłuchaj
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
00:00

Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie. A Raport Światowej Organizacji Zdrowia pokazał, że w naszym kraju nadwaga i otyłość dotyczą 33 proc. dzieci w wieku 7-9 lat, czyli uczniów pierwszych klas szkoły podstawowej. Niepokojące jest to, że w tym wieku dzieci powinny być energiczne, spędzać czas na świeżym powietrzu, bawić się i być aktywne fizycznie.

Emocje a zajadanie

Jaka jest korelacja między emocjami a zajadaniem się?

– Jest bardzo wysoka, ale jednocześnie często pozostaje niezauważona. Faktycznie występuje duża nieświadomość tego, jak blisko ze sobą powiązane są emocje i jedzenie. Jeśli pomyślimy o jedzeniu, to od najmłodszych lat nie pełni ono wyłącznie funkcji zaspokajania głodu. Daje również poczucie bezpieczeństwa. To często pierwszy moment, kiedy jako noworodek czy niemowlę czujemy się bezpiecznie, wtedy, gdy mamy pełny brzuszek. To doświadczenie często przenosi się na późniejsze etapy życia. Dlatego tak ważne jest, aby nastolatek, a nawet dziecko, zrozumiało, że potrzebę bezpieczeństwa czy ulgi można zaspokajać również w inny sposób, niekoniecznie poprzez jedzenie – mówi Karolina Stępień-Cach.

Rola rodziców

Rola rodziców jest bardzo istotna.

– Dziecko jest czystą kartką, a my jako rodzice i opiekunowie ją zapełniamy. Często również własnymi schematami. Jeśli sami nagradzamy się jedzeniem, dziecko będzie za tym podążać, bo uczy się przez obserwację. Przykładem jest sytuacja, gdy w nagrodę idziemy na lody. Nie uważam, że taka nagroda od czasu do czasu jest czymś złym. Ważne jednak, by nie robić tego zbyt często i pokazywać dziecku cały wachlarz innych sposobów nagradzania – zapewnia Karolina Stępień-Cach.

Nagrodą może być wspólnie spędzony czas, długi spacer po parku czy rozgrywka w planszówki.

– Pokazujmy dziecku, że istnieją różne formy nagradzania. Im starsze, tym ten wachlarz może być jeszcze szerszy. Mogą to być zajęcia dodatkowe, wyjście do kina, wspólna aktywność sportowa czy poznawanie nowych dyscyplin. Możliwości jest naprawdę wiele i nie muszą one sprowadzać się wyłącznie do jedzenia. Dlaczego więc jako rodzice tak często z niego korzystamy? Bo jest najbardziej dostępne. Lody można kupić niemal na każdym kroku, a najłatwiej jest po prostu pójść z dzieckiem do ulubionej pizzerii. Myślę, że dla rodziców wyzwaniem jest wcześniejsze planowanie i świadome poszerzanie katalogu nagród, z których korzystają – dodaje Karolina Stępień-Cach.

Sami robimy to samo, często zajadamy stres, świętujemy sukcesy jedzeniem, czasem też je zapijamy. I właśnie w ten sposób modelujemy zachowania młodych ludzi.

Nie ile, ale po co

Zwiększony apetyt u nastolatków jest czymś naturalnym. Jednak potencjalne zagrożenie pojawia się, kiedy przyjrzymy się nie temu, ile, ale po co je?

– Warto zauważyć, czy nastolatek wraca do domu po trudnym dniu i zamiast powiedzieć, że jest smutny, zestresowany albo został wykluczony przez rówieśników, po prostu pyta, czy jest coś do jedzenia. Szczególnie chłopcom często łatwiej jest zakomunikować głód niż nazwać własne emocje. Kluczowe jest więc pytanie, po co sięga po jedzenie. Jeśli robi to po to, by szybko poczuć ulgę, wpadamy w mechanizm błędnego koła. Jedzenie rzeczywiście przynosi chwilową ulgę i pozwala na moment odciąć się od trudnych emocji. Ta ulga jest krótkotrwała, ale jednocześnie wzmacnia cały mechanizm. Nastolatek uczy się, że kiedy pojawia się problem, może go zajeść, bo przez chwilę poczuje się lepiej – wskazuje Karolina Stępień-Cach.

Dlatego tak ważne jest zauważenie tego mechanizmu, zarówno w gabinecie terapeutycznym, jak i podczas rozmowy z rodzicami. Niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, gdy jedzenie przestaje służyć zaspokojeniu fizjologicznego głodu, a staje się sposobem radzenia sobie z emocjami.

– Warto być uważnym na to, kiedy nastolatek je. Czy są to regularne posiłki, czy raczej sięga po jedzenie w określonych sytuacjach? Pomocne bywają dzienniczki, w których można zauważyć zależności np.: „mam ochotę na słodycze przed sprawdzianem z matematyki”, „pokłóciłem się z mamą i chcę iść do sklepu po chipsy”. To pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o głód, ale o zajadanie emocji – dodaje Karolina Stępień-Cach.

Co zajadają nastolatki

Co nastolatki najczęściej zajadają? I jakie emocje najczęściej kryją się za potrzebą jedzenia?

– U dziewcząt częściej widać smutek, natomiast u chłopców bywa on przykrywany złością, ironią albo humorem. Mówimy dziś raczej nie o emocjach pozytywnych i negatywnych, ale o takich, z którymi trudniej jest wytrzymać. Jeżeli na każdą z tych emocji odpowiedzią staje się jedzenie, łatwo zrozumieć, dlaczego po kilku latach mogą pojawić się problemy z nadmierną masą ciała. Wszystkie trudne doświadczenia zostają sprowadzone do jednego sposobu radzenia sobie, jedzenia – mówi Karolina Stępień-Cach.

Warto też pamiętać, jak funkcjonuje mózg nastolatka. To okres bardzo intensywnego rozwoju, zarówno fizycznego, jak i psychologicznego oraz społecznego. Zachodzą gwałtowne zmiany hormonalne.

– Układ limbiczny dojrzewa wcześniej, dlatego nastolatek bardzo intensywnie przeżywa emocje. Natomiast kora przedczołowa, odpowiadająca za podejmowanie racjonalnych decyzji, kontrolę impulsów i samoregulację, rozwija się później. Oznacza to, że młody człowiek przeżywa bardzo silne emocje, ale nie dysponuje jeszcze w pełni rozwiniętymi narzędziami do ich regulowania. Dlatego często wybiera to, co jest najłatwiej dostępne, zagląda do lodówki albo sięga po słodycze znajdujące się w domu, ponieważ w ten sposób najszybciej odczuwa chwilową ulgę – dodaje Karolina Stępień-Cach.

Z czasem kora przedczołowa dojrzewa i możliwości samoregulacji się zwiększają. Jednak wielu nastolatków trafia do specjalisty już z konsekwencjami wcześniejszych nawyków.

– Dlatego warto jak najwcześniej budować świadomość. Nie jesteśmy w stanie przyspieszyć rozwoju mózgu, ale możemy przyspieszyć rozumienie własnych emocji i zachowań. Możemy rozmawiać z nastolatkiem i zachęcać go do zastanowienia się: „o czym właściwie jest ten kolejny batonik?”. Być może zamiast jedzenia potrzebna jest rozmowa albo wspólny spacer. Rodzic powinien robić to bardzo delikatnie. Terapeuta ma pod tym względem łatwiej, bo gabinet jest miejscem, w którym naturalnie rozmawia się o trudnościach. W relacji z rodzicem każde słowo może zostać przez nastolatka różnie odebrane – przestrzega Karolina Stępień-Cach.

Problem otyłościowy

Problem otyłości zaczyna się znacznie wcześniej, niż w okresie nastoletnim.

– Warto więc zastanowić się, od czego zacząć, jak rozmawiać z dzieckiem i jakich słów unikać. W swojej pracy często spotykam dwa typy rodziców. Pierwszy to rodzice bagatelizujący problem. Mówią: „wyrośnie z tego” i odkładają reakcję na później. Tymczasem młody człowiek wchodzi w dorosłość już obciążony zarówno nadmierną masą ciała, jak i trudnymi doświadczeniami związanymi z odrzuceniem czy wyśmiewaniem przez rówieśników. Drugi typ to rodzice nadmiernie kontrolujący. Starają się perfekcyjnie realizować wszystkie zalecenia specjalistów i kontrolować każdy aspekt życia dziecka. Tymczasem celem nie jest bycie kontrolerem, lecz przewodnikiem. Chodzi o modelowanie zdrowych zachowań, zachęcanie i tworzenie warunków, w których nastolatek sam będzie chciał rozmawiać i podejmować zmiany. Aby było to możliwe, musi czuć się bezpiecznie i mieć pewność, że nie zostanie oceniony – zapewnia Karolina Stępień-Cach.

Niestety, wielu rodziców, szczególnie w przypadku nadwagi i otyłości, nieświadomie zawstydza swoje dzieci.

– Warto pamiętać, że wstyd nie motywuje do zmiany. Przeciwnie, powoduje wycofanie, izolację i nasila problem. Młody człowiek zaczyna jeść w ukryciu, przestaje dzielić się swoimi trudnościami, bo wcześniej nie otrzymał wsparcia, lecz spotkał się z oceną. Dlatego tak ważne jest, aby nie wywoływać poczucia wstydu, lecz otwarcie rozmawiać o problemie i zachęcać do niewielkich, stopniowych zmian. Dużą rolę odgrywa tutaj cała rodzina. Jeśli działamy jako zespół, łatwiej budować zdrowe nawyki. Można wspólnie chodzić na rodzinne spacery raz w tygodniu albo starać się jeść razem przynajmniej kilka posiłków w tygodniu. Nie chodzi o perfekcję, lecz o małe kroki – dodaje Karolina Stępień-Cach.

Jak pomóc

Co ciekawe, badania pokazują, że rodzice chętniej poruszają z dziećmi tematy związane z seksualnością czy używkami niż te związane z otyłością.

– W przypadku otyłości rodzice często nie wiedzą, jak rozpocząć rozmowę. Temu tematowi towarzyszy dużo wstydu, a wstyd utrudnia otwartą komunikację. A warto reagować, gdy zauważamy jedzenie pod wpływem emocji lub utratę kontroli nad jedzeniem. Jeśli w domu znikają słodycze mimo ustalonych zasad, dziecko podjada w ukryciu lub znajdujemy opakowania po jedzeniu schowane w pokoju, może to świadczyć o jedzeniu emocjonalnym, a nie zwykłym łakomstwie. To sygnał, że dziecko nie radzi sobie z emocjami i potrzebuje wsparcia – alarmuje Karolina Stępień-Cach.

Zdaniem ekspertki najlepsze efekty przynosi, obok pracy rodziców, współpraca psychodietetyka z psychologiem lub psychoterapeutą.

– Psychodietetyk pomaga w zmianie sposobu odżywiania i uczy planowania posiłków, natomiast psycholog pomaga dotrzeć do przyczyn problemu, którymi bardzo często są emocje. Samo przekazanie wiedzy o zdrowym odżywianiu nie wystarczy. Młody człowiek potrzebuje również nauczyć się rozpoznawania emocji i rozwijania różnych sposobów radzenia sobie z nimi. Bo przecież emocje nam towarzyszą całe życie, więc to się przyda. To jest fajnie spakowany
plecak na życie – zapewnia Karolina Stępień-Cach.

Główne wnioski

  1. Jedzenie nie pełni wyłącznie funkcji zaspokajania głodu. Daje również poczucie bezpieczeństwa. To często pierwszy moment, kiedy jako noworodek czy niemowlę czujemy się bezpiecznie, wtedy, gdy mamy pełny brzuszek. To doświadczenie często przenosi się na późniejsze etapy życia. Dlatego tak ważne jest, aby nastolatek, a nawet dziecko, zrozumiało, że potrzebę bezpieczeństwa czy ulgi można zaspokajać również w inny sposób, niekoniecznie poprzez jedzenie.
  2. Pokazujmy dziecku, że istnieją różne formy nagradzania. Im jest starsze, tym ten wachlarz może być jeszcze szerszy. Mogą to być zajęcia dodatkowe, wyjście do kina, wspólna aktywność sportowa czy poznawanie nowych dyscyplin. Możliwości jest naprawdę wiele i nie muszą one sprowadzać się wyłącznie do jedzenia.
  3. Warto zauważyć, czy nastolatek wraca do domu po trudnym dniu i zamiast powiedzieć, że jest smutny, zestresowany albo został wykluczony przez rówieśników, po prostu pyta, czy jest coś do jedzenia. Możemy rozmawiać z nastolatkiem i zachęcać go do zastanowienia się: „o czym właściwie jest ten kolejny batonik?”. Być może zamiast jedzenia potrzebna jest rozmowa albo wspólny spacer.