Alimenty. Dłużników jest mniej, ale zalegają więcej
Kwota zaległości alimentacyjnych nieznacznie spadła – wynika z danych BIG InfoMonitor. Spadła także liczba dłużników, ale przeciętnie zalegają oni większe kwoty.

Fot. Klaudia Radecka/NurPhoto via Getty Images
Na koniec czerwca w Rejestrze Dłużników było prawie 280 tys. wpisanych osób z zaległościami alimentacyjnymi – informuje BIG InfoMonitor. To o blisko 11 tys. mniej niż rok wcześniej.
Łączna kwota długu to 16,8 mld zł, o 24 mln zł mniej. Większość, bo 96 proc. niepłacących, stanowią mężczyźni.
Jednocześnie wzrosła średnia kwota zadłużenia na osobę, która obecnie wynosi ponad 60 tys. zł – o 2,1 tys. zł więcej w ujęciu rocznym.
Największe zaległości alimentacyjne mają mieszkańcy Mazowsza (32,3 tys. dłużników; 2,1 mld zł długu), Śląska (33,8 tys. dłużników; 1,8 mld zł) oraz Dolnego Śląska (26,3 tys. dłużników; 1,5 mld zł).
W przypadku miast na pierwszym miejscu jest Warszawa (7,9 tys. dłużników; 507 mln zł długu). Dalej znalazły się Łódź (6 tys. dłużników; 367 mln zł długu) oraz Kraków (3,9 tys. dłużników; 281 mln zł długu).
Liderami pod względem średniego długu na osobę są jednak mniejsze miasta. W Elblągu płacący alimenty zalegają średnio 82 tys. zł. W Kielcach i Kędzierzynie-Koźlu jest to 76 tys. zł, a we Włocławku – 75 tys. zł.
– Wysokie średnie zadłużenie w mniejszych miastach może wynikać z kilku nakładających się czynników kulturowych i społeczno-ekonomicznych. Pierwszym z nich są niższe dochody i większe bezrobocie. Na terenach wiejskich i w małych miastach częściej występują niższe zarobki oraz ograniczona liczba miejsc pracy, co utrudnia dłużnikom terminowe regulowanie zobowiązań. Po drugie, praca nierejestrowana. W mniejszych miejscowościach częściej spotyka się pracę „na czarno” lub sezonową – uważa Waldemar Rogowski z BIG InfoMonitor.
Jak wskazuje, utrudnia to komornikom skuteczną egzekucję alimentów, ponieważ oficjalne dochody takiej osoby są niskie lub w ogóle ich nie ma.
Źródło: PAP