Enea zamyka elektrownie węglowe, bo wymagają chłodzenia. „Trudny moment przejścia"
We wtorek należące do Enei elektrownie w Kozienicach i Połańcu, które wciąż korzystają z wody z Wisły do chłodzenia, ograniczyły pracę. Jednocześnie wiele elektrowni konwencjonalnych ma już zamknięte obiegi chłodzenia, co uodparnia je na sytuacje związane z niskim stanem wody w rzekach. Jak podkreślił wiceprezes Forum Energii Tobiasz Adamczewski system wytrzyma zwiększone zapotrzebowanie z powodu upałów, choć aktualnie „jesteśmy w trudnym momencie przejścia".

Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły we wtorek okres przywołania na rynku mocy na godziny od 17 do 19. Jak podały PSE we wtorek, konieczność ogłoszenia okresów przywołania wynikała m.in. z wysokiego zapotrzebowania związanego z upałami, niskiej prognozowanej generacji wiatrowej oraz niedostępności mocy w jednostkach konwencjonalnych.
Oprócz przywołania mamy inne narzędzia w postaci stopni zasilania
– Jeśli chodzi o sytuację bilansową, to po to jest rynek mocy, żeby działał właśnie w takich momentach. Gdyby sytuacja była gorsza, to mamy nadal inne narzędzia w postaci stopni zasilania. Operator nie sięga po stopnie zasilania, co znaczy, że mamy dobrą sytuację – powiedział wiceprezes Forum Energii Tobiasz Adamczewski w rozmowie z PAP.
Stopnie zasilania, kiedy operator systemu żąda ograniczenia poboru energii przez wybrane grupy odbiorców, ostatni raz wykorzystano latem 2015 r. Fala upałów i niski stan rzek doprowadziły wówczas do zagrożenia bezpieczeństwa pracy krajowego systemu elektroenergetycznego. W ciągu ostatnich 11 lat w kraju rozwinęła się jednak energetyka odnawialna, w szczególności fotowoltaika, która pokrywa znaczną część zapotrzebowania na prąd w ciągu dnia.
Wiceprezes Forum Energii zaznaczył, że Polska jest też w innej sytuacji niż Węgry, gdzie niski poziom wody w Dunaju spowodował konieczność ograniczenia pracy elektrowni jądrowej Paks.
Wskazał, że mamy inny miks energetyczny i w czasie szczytów zapotrzebowania na prąd korzystamy wciąż przede wszystkim z elektrowni węglowych. Do pracy w szczycie włączają się też nowo powstałe elektrownie gazowe. Brakuje jednak większej mocy magazynów energii – razem z elektrowniami szczytowo-pompowymi jest ich ok. 2,5 GW, ale do 2030 r. powinno to być ok. 11 GW samych magazynów elektrochemicznych (bateryjnych).
Czytaj także: Kryzys energetyczny na Węgrzech. Fala upałów zagraża niemal całej Europie
– Jesteśmy więc w trudnym momencie przejścia z takiego systemu, w którym nasza energetyka jest nadal w dużej mierze oparta o moce węglowe przepływowe, które zależą od rzek, do takiego systemu, w którym głównie będziemy korzystać w miesiącach letnich z fotowoltaiki razem z magazynowaniem energii i pokrywaniem szczytowego zapotrzebowania przez elektrownie gazowe – powiedział ekspert.
Zdaniem Adamczewskiego w przyszłości w okresach przywołania na rynku mocy najprawdopodobniej będą pomagały głównie magazyny energii.
- W przyszłości będziemy też mieli energetykę wiatrową na morzu, która już się buduje i która powinna dostarczać do systemu energię również w nocy. Energia w godzinach nocnych jest tania i powinna być magazynowana po to, żeby pokrywać wieczorne szczyty zapotrzebowania latem, w dniach, w których energia ze słońca będzie od razu skonsumowana – dodał rozmówca PAP.
Czytaj także: Elektryfikacja gospodarki po polsku. „Jesteśmy daleko w tyle i mamy niskie ambicje”
Możliwe lokalne przeciążenia, gdy w środę czeka nas szczytowy moment fali upału
Ekspert wskazał też, że w okresie wysokiego zapotrzebowania na prąd w sieciach elektroenergetycznych mogą występować lokalne przeciążenia.
Środa to kolejny dzień w Polsce, w którym IMGW wydał ostrzeżenia przed upałami dla niemal całego kraju, przy czym tylko w północnych regionach nie jest to ostrzeżenie najwyższego, III stopnia.
Wisła, podobnie jak inne rzeki w Polsce, znajduje się na rekordowo niskich poziomach. W Annopolu i Sandomierzu rzeka osiągnęła lub zbliżyła się do historycznych minimów, zbliżając się do rekordów na Mazowszu.
Susza w Polsce pogłębia się i ma już charakter systemowy. W sierpniu stan zagrożenia hydrogeologicznego związany z prognozowanym występowaniem niżówki hydrogeologicznej występuje w 15 województwach: dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, lubelskim, lubuskim, łódzkim, małopolskim, mazowieckim, opolskim, podkarpackim, podlaskim, pomorskim, śląskim, świętokrzyskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim.
Czytaj także: Obecna skala upałów w Europie byłaby praktycznie niemożliwa, gdyby nie zmiany klimatu
Źródło: PAP, XYZ