Kategorie artykułu: Biznes Sport Świat

Newcastle United urządza wyprzedaż. Właściciel klubu zaczął oszczędzać

Newcastle United sprzedało najlepszych zawodników. Z klubu odszedł też wieloletni trener. To nie oznaka kryzysu, ale zmiany strategii. Saudyjscy właściciele chcą, by klub zaczął na siebie zarabiać. Tego wymagają też nowe regulacje w Premier League.

Piłkarze Newcastle United podczas meczu Premier League
Klub, który rok temu kupował zawodników jak najęty, teraz nie tylko kupuje mniej, ale zaczął dużo sprzedawać. Newcastle United w miesiąc stracił najważniejszych zawodników. To jednak niekoniecznie powód do zmartwień.
Fot. Serena Taylor/Newcastle United via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Newcastle United nagle zaczęło sprzedawać największe gwiazdy, zamiast kupować kolejne.
  2. Jak nowe przepisy finansowe Premier League zmuszają nawet najbogatszych właścicieli do zmiany strategii.
  3. Dlaczego saudyjski fundusz PIF chce, aby Newcastle United zaczęło zarabiać na transferach i stało się samowystarczalne finansowo.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Jako dziennikarz sportowy i kibic co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości ze świata angielskiej i amerykańskiej piłki nożnej. Polecam pozostałe teksty z serii Wyspa futbolu.

Kibice Newcastle United przez lata modlili się o to, by właścicielem ich ukochanego klubu przestał być Mike Ashley. Rządy twórcy sieci sklepów Sports Direct były naznaczone skandalami i wyjątkowym skąpstwem. Było tak źle, że wszystkim marzyło się nowe otwarcie. Przestało być ważne, kto będzie rządził klubem. Byleby był to ktoś inny niż dotychczas.

W październiku 2021 r. przyszła jednak podwójna niespodzianka. Nie tylko Mike Ashley wycofał się z klubu, ale jego miejsce zajął saudyjski PIF, najbogatszy państwowy fundusz majątkowy świata, zarządzający około 1,2 bln dolarów. Efekt był natychmiastowy. W ciągu pięciu lat „Sroki” dwukrotnie awansowały do Ligi Mistrzów i wygrały Carabao Cup, zdobywając pierwsze trofeum od 70 lat.

Zamiast walczyć o utrzymanie, biły się z angielską elitą o najwyższe miejsca w Premier League. Co prawda nowi właściciele obiecywali mistrzostwo ligi, ale w perspektywie 10 lat, więc wciąż jest na to czas. Ten może jednak w Newcastle United zacząć płynąć nieco wolniej. Drugie pięciolecie rządów PIF zapowiada się na znacznie trudniejsze niż pierwsze.

Koniec ery wielkich transferów w Newcastle United

Zupełnie niespodziewanie klub opuścił właśnie Eddie Howe, trener i architekt sukcesów sportowych Newcastle United ostatnich lat. Jego decyzja nie przyszła w przypadkowym momencie, bo strategia biznesowa klubu wyraźnie ewoluuje.

W ostatnim miesiącu odeszło też trzech kluczowych zawodników: Anthony Gordon, Sandro Tonali i Bruno Guimaraes. Oczywiście na każdym z nich klub zarobił krocie. W sumie prawie ćwierć miliarda funtów. Te pieniądze nie zostaną jednak przeznaczone na głośne wzmocnienia. Czasy wielkich transferów minęły. Sam fakt, że klub sprzedaje zawodników za duże pieniądze, może być dowodem zachodzących zmian.

Jak Newcastle United wydawało setki milionów funtów

W trzy lata, od momentu przejęcia klubu do lata 2024 r., Newcastle United pod wodzą nowych właścicieli wydało na nowych zawodników ponad 450 mln funtów. Głównie na duże, sprawdzone nazwiska.

W tym samym okresie sprzedaż praktycznie zamarła. Dwa dni przed zamknięciem roku podatkowego 2024 klub błyskawicznie sprzedał Elliota Andersona i Yankubę Minteha, żeby nie złamać zasad finansowych PSR (Player and Sustainability Rules). Patrząc na dzisiejszą wycenę tych piłkarzy, pieniądze uzyskane z tych transakcji były śmiesznie niskie. Anderson został właśnie najdroższym Anglikiem w historii. Przeszedł z Nottingham Forrest do Manchesteru City za 116 mln funtów. Newcastle sprzedało go za 35 mln funtów.

Między 2021 a 2024 r. Newcastle United wydało na piłkarzy w ujęciu netto dokładnie 408 mln funtów. To piąty najwyższy wynik w Anglii w tym okresie. Sportowe sukcesy kosztowały więc klub bardzo dużo.

Sezon 2024/2025 był pod względem wydatków spokojny. Potem przyszło jednak ostatnie 12 miesięcy, które ewidentnie były ostatnim finansowym „hurra” saudyjskich właścicieli. Mimo rekordowej sprzedaży Aleksandra Isaka do Liverpoolu klub przeznaczył na transfery w tym okresie około 141 mln funtów netto. Łącznie wydał na zawodników 280 mln funtów, najwięcej w swojej historii.

Newcastle United stawia na młode talenty zamiast gwiazd

Teraz nagle wszystko jest inaczej. Jak dużych sprzedaży, poza Isakiem, wcześniej nie było, tak stały się codziennością. Podobnie jest z zakupami młodych zawodników. W pierwszym pięcioleciu pod wodzą PIF klub wydał w sumie 75 mln funtów na piłkarzy poniżej 20. roku życia. Większość tych pieniędzy pochłonęły transfery Tino Livramento i Lewisa Halla, młodych, ale już bardzo uznanych zawodników.

Tymczasem w ciągu ostatniego miesiąca „Sroki” wydały więcej, bo 100 mln funtów na czterech nastoletnich chłopaczków. Sean Steur, Bazoumana Toure, Aladji Bamba i Ewen Jaouen dołączyli już do składu. Co istotne, większość z nich pochodzi spoza Wielkiej Brytanii, choć przez ostatnie pięć lat klub unikał inwestowania w młodzież z zagranicy.

Tylko dwa kluby w historii wydały podczas jednego okna transferowego więcej na nastoletnich zawodników niż obecnie Newcastle United. To ogromna zmiana. Klub, który jeszcze niedawno opierał się przede wszystkim na doświadczonych piłkarzach i rok temu zapłacił 50 mln funtów za blisko 30-letniego Yoane'a Wissę, nagle inwestuje w młodzież pieniądze pozyskane ze sprzedaży starszych zawodników.

Newcastle United chce zarabiać na transferach

Wygląda na to, że klub zmienia model na bardziej rentowny. Podobnie jak Sunderland, Brighton i Bournemouth chce kupować młode talenty za stosunkowo niewielkie pieniądze, rozwijać je i sprzedawać z dużym zyskiem. Wskazywać może na to również wybór Matthiasa Jaissle'a na nowego trenera. Niemiec świetnie radził sobie z zespołem opartym na takim modelu biznesowym w Red Bull Salzburg.

W dobie coraz bardziej restrykcyjnych regulacji finansowych taka strategia wydaje się uzasadniona. Nie jest jednak typowa dla klubów walczących o najwyższe cele. Wspomniane Sunderland czy Brighton celują raczej w środek tabeli Premier League, a nie, jak jeszcze niedawno przekonywali właściciele Newcastle United, w mistrzostwo Anglii.

Pod koniec minionego roku David Hopkinson stwierdził, że przed 2030 r. Newcastle United będzie postrzegane jako jeden z najlepszych klubów świata. Taki, który co roku będzie walczył o triumf w Lidze Mistrzów i Premier League. Wygrana w Carabao Cup miała być pierwszym z wielu trofeów. Teraz, niespełna rok później, priorytety są jednak wyraźnie inne. Dlaczego?

Dlaczego Newcastle United zmienia strategię?

Najbardziej oczywistym powodem są wspomniane regulacje finansowe. W dzisiejszych czasach bogaty właściciel nadal oznacza, że klub może wydawać dużo pieniędzy, ale już nie bez ograniczeń, jak jeszcze dwie dekady temu. Przypadek Newcastle United jest pod tym względem wyjątkowo trudny.

Za rządów Mike'a Ashleya przychody klubu były niskie praktycznie ze wszystkich źródeł. Aby je zwiększyć, PIF dokapitalizował klub i zaczął wydawać miliony na transfery. Chciał zrobić szum medialny, by przyciągnąć kibiców i sponsorów, którzy mieli stać się znacznie ważniejszym źródłem przychodów. Było to szczególnie istotne w świetle obowiązujących zasad PSR, które pozwalały na łączną stratę w wysokości 105 mln funtów w ciągu trzech lat.

Od 2021 r. tylko dwa kluby, Chelsea i Everton, otrzymały od swoich właścicieli więcej pieniędzy niż Newcastle United. Saudyjczycy wpłacili do klubowej kasy prawie pół miliarda funtów. Zrobili to w korzystny dla klubu sposób, obejmując nowe akcje, dzięki czemu środki nie stanowiły długu wymagającego spłaty. Zupełnie inaczej działał Mike Ashley, który naliczał odsetki od pożyczek udzielanych własnemu klubowi.

Wszystko po to, by ograniczyć straty finansowe. Wsparcie PIF mogłoby być jeszcze większe, gdyby fundusz, podobnie jak część właścicieli innych angielskich klubów, chętniej wykorzystywał luki w przepisach. W ubiegłym roku Newcastle „sprzedało" stadion swoim właścicielom, aby poprawić sytuację finansową. Był to pierwszy przypadek takiej kreatywnej księgowości w klubie od momentu przejęcia przez PIF.

Konsekwencje nowych zasad finansowych dla Newcastle United

To, co dzieje się teraz, jest jednak w dużym stopniu skutkiem takiej postawy. Newcastle United złamało już zasady finansowe UEFA i podpisało ugodę, na mocy której ma wyraźnie ograniczyć straty. Gdyby nie „sprzedaż” stadionu, klub w ciągu ostatnich czterech lat zanotowałby ponad ćwierć miliarda funtów straty.

Jeżeli chodzi o angielskie zasady PSR, udało się uniknąć przykrych konsekwencji. Od nadchodzącego sezonu w Anglii, zamiast PSR obowiązywać będą jednak zasady SCR, zgodnie z którymi wydatki na skład nie mogą przekroczyć 85 proc. przychodów. Jak pisaliśmy niedawno, nowe regulacje są korzystne dla największych klubów, dysponujących wysokimi przychodami komercyjnymi, ale stanowią poważne wyzwanie dla mniej popularnych zespołów. Do tej drugiej grupy zalicza się Newcastle United.

Przychody reklamowe klubu z północy Anglii są nadal niewielkie w porównaniu z Liverpoolem czy Arsenalem, z którymi próbuje rywalizować. Klub najwięcej zarabia na prawach telewizyjnych i wynikach sportowych, a wpływy z tych źródeł mogą znacząco się zmieniać w zależności od tego, czy drużyna gra w Lidze Mistrzów i jak daleko dochodzi w krajowych oraz europejskich rozgrywkach. Przychody mogą więc gwałtownie spaść, podczas gdy wydatków na skład nie da się równie szybko ograniczyć.

Czy tylko przepisy zmieniły Newcastle United?

Nie można jednak obwiniać wyłącznie regulacji za to, co dzieje się w Newcastle. O tym, że zasady SCR zaczną obowiązywać i na jakich warunkach, wiadomo w Anglii od dawna. Kluby miały czas, aby odpowiednio dostosować swoje strategie. Część z nich rzeczywiście to zrobiła, mimo że świat piłki nożnej jest wyjątkowo dynamiczny.

PIF sprawia jednak wrażenie, jakby wybudził się ze śpiączki i nagle zdał sobie sprawę, ile go ominęło. Z dnia na dzień przeszedł z jednej skrajności w drugą. Przez pięć lat fundusz zdawał się podejmować niemal wszystkie możliwe działania poza tymi, które mogły zapewnić klubowi trwałą rentowność. Teraz właśnie ona stała się priorytetem.

Przychody, zgodnie z wcześniejszym planem, rzeczywiście rosły w ostatnich latach. Jednak nie w takim stopniu, jak oczekiwano, a pozostałe kwestie jakby nie istniały. Nowy ośrodek treningowy jest potrzebny od lat i klub ma już działkę pod jego budowę. Mimo to prace od wielu miesięcy nie ruszyły. Nie rozpoczęły się także zapowiadane modernizacje stadionu i jego otoczenia, choć Newcastle wykupiło już nawet okoliczne nieruchomości. Wydatki na infrastrukturę nie są objęte limitami finansowymi, więc klub mógł inwestować w ten obszar w zasadzie bez ograniczeń.

Wygląda na to, że PIF przechodzi od modelu szybkiego budowania sportowej potęgi do modelu nastawionego na długoterminową rentowność. Z tym że dotychczas żadne jego działania nie były nastawione na długi termin.

Co zmiana podejścia PIF oznacza dla przyszłości klubu?

Dlatego cała ta zmiana kierunku może być przynajmniej częściowo niepokojąca. Trudno nie dostrzec, co dzieje się z innymi projektami finansowanymi przez PIF. Fundusz wycofał dodatkowe finansowanie ligi LIV Golf, która od 2022 r. pochłonęła blisko 6 mld dolarów i miała zagrozić dominacji amerykańskiego PGA Tour. Ograniczył również aktywność w innych przedsięwzięciach sportowych.

Choć nie pojawił się żaden oficjalny komentarz, wiele wskazuje na to, że Newcastle United pozostaje dla PIF kluczowym projektem i nie ma planów wycofania się z klubu. Jednocześnie od momentu ograniczenia finansowania LIV Golf do budżetu „Srok" nie trafił ani jeden dodatkowy funt od właściciela. Niewykluczone, że nowa strategia będzie polegała przede wszystkim na osiągnięciu samowystarczalności finansowej. Na razie trudno jednak przesądzić, czy właśnie taki będzie długoterminowy kierunek działań funduszu. Ale hej – grunt, że Mike Ashley nie wróci. Raczej...

Główne wnioski

  1. Pierwsze lata rządów saudyjskiego funduszu PIF upłynęły pod znakiem rekordowych wydatków na transfery i szybkiej odbudowy sportowej pozycji klubu. Dzięki temu Newcastle wróciło do czołówki Premier League i zdobyło pierwsze trofeum od siedmiu dekad. Obecnie klub wchodzi jednak w nowy etap rozwoju. Zamiast inwestować kolejne setki milionów funtów w uznanych piłkarzy, zaczyna sprzedawać najcenniejszych zawodników i ograniczać wydatki. To sygnał, że priorytetem staje się długoterminowa stabilność finansowa, a nie dalsze finansowanie sukcesów wyłącznie przez właściciela.
  2. Historia Newcastle pokazuje, że nawet jeden z najbogatszych właścicieli w światowym sporcie nie może już dowolnie finansować swojego klubu. Zarówno dotychczasowe przepisy PSR, jak i wchodzące w życie zasady SCR uzależniają możliwości wydatkowe od poziomu przychodów. Dla klubów, które nie dysponują globalną marką i ogromnymi wpływami komercyjnymi, oznacza to konieczność prowadzenia znacznie ostrożniejszej polityki transferowej. Coraz większe znaczenie mają więc rozwój własnych źródeł dochodów oraz kontrola kosztów.
  3. Zmiana strategii wskazuje, że klub chce częściej inwestować w młodych zawodników, rozwijać ich i sprzedawać z dużym zyskiem. Taki model od lat z powodzeniem stosują Brighton czy Red Bull Salzburg. Jednocześnie oznacza on odejście od filozofii charakterystycznej dla drużyn walczących o mistrzostwo Anglii, które zazwyczaj koncentrują się na pozyskiwaniu gotowych gwiazd. Najbliższe lata pokażą, czy Newcastle zdoła połączyć rentowność z utrzymaniem miejsca w ścisłej czołówce Premier League.