Wyludnianie zagraża przyszłości wielu gmin. Polskę może czekać reforma administracyjna
Polska wchodzi w okres trwałego spadku liczby ludności. Według prognoz GUS do 2040 r. populacja kraju może zmniejszyć się do niespełna 35 mln osób, wobec 37,3 mln na koniec 2025 r. Trzeba przy tym zaznaczyć, że zarówno oficjalne dane o liczbie ludności, jak i prognozy nie uwzględniają w pełni imigrantów. Faktyczna liczba mieszkańców może więc być nieco wyższa.
Skalę zmian widać jeszcze wyraźniej na poziomie najmniejszych gmin. W 2040 r. aż 27 proc. gmin ma liczyć poniżej 4 tys. mieszkańców, czyli dwa razy więcej niż w 2015 r. Ich liczba wzrośnie z 333 do 663.
Z kolei gminy liczące mniej niż 2 tys. mieszkańców mają w 2040 r. stanowić 3,6 proc. wszystkich gmin wobec 0,6 proc. w 2015 r. Liczba ta ma wzrosnąć z 16 do 92.
Co więcej, w dwóch skrajnych przypadkach – Dubiczy Cerkiewnych na Podlasiu i Krynicy Morskiej – GUS spodziewa się spadku liczby ludności poniżej 1 tys. już do 2035 r.
Koncentracja na wschodzie
Gminy z niewielką liczbą mieszkańców w 2040 r. będą rozsiane po całej Polsce, ale – jak pokazuje mapa – ich duża koncentracja będzie dotyczyć przede wszystkim wschodniej i północno-wschodniej części kraju. Chodzi zwłaszcza o województwa: podkarpackie, lubelskie, podlaskie i warmińsko-mazurskie, a także o wschodnią część Mazowsza.
Skutki wyludniania
Konsekwencją depopulacji może być w przyszłości reforma podziału administracyjnego i łączenie najmniejszych, wyludniających się gmin w większe jednostki. Utrzymywanie wielu samorządów z bardzo małą liczbą mieszkańców może stawać się coraz mniej efektywne – zarówno z punktu widzenia kosztów funkcjonowania administracji, jak i zapewniania usług publicznych.
Przykładem są szkoły podstawowe. Jeżeli w całej gminie w jednym roczniku będzie zaledwie kilku uczniów, utrzymywanie odrębnej placówki stanie się bardzo kosztowne. Wyzwaniem może być również znalezienie nauczycieli, a koszt edukacji w przeliczeniu na jednego ucznia będzie rosnąć.
Scalanie gmin będzie jednak społecznie i politycznie bardzo trudne. Obecnie nie ma formalnie określonej minimalnej liczby mieszkańców, poniżej której gmina nie może funkcjonować.
Z politycznego punktu widzenia problemem będzie również likwidacja części stanowisk w organach gminy, urzędzie i podległych mu instytucjach.
Szansą może być natomiast większa zdolność połączonych samorządów do finansowania usług publicznych, inwestycji i profesjonalnej administracji.