Kategoria artykułu: Sport

Polacy w Serie A. Komu udało się przebić, a kto wrócił do domu?

Inter Mediolan na czele z Piotrem Zielińskim, Nicola Zalewski próbujący przekonać do siebie Maurizio Sarriego, Jakub Piotrowski jako ważne ogniwo w pragmatycznym Udinese. To tylko część polskich wątków w lidze włoskiej. Nowy sezon Serie A będzie arcyciekawy z punktu widzenia kibiców z naszego kraju.

Nico Zalewski w czasie rywalizacji Atalanty z Juventusem. Reprezentant Polski będzie musiał walczyć o miejsce w składzie drużyny Maurizio Sarriego. Fot. Mairo Cinquetti/NurPhoto via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak liczna jest grupa polskich piłkarzy w Serie A.
  2. Kto wyrósł na największą gwiazdę wśród polskich piłkarzy w lidze włoskiej.
  3. Kto z Polaków nie sprawdzili się we Włoszech.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Piotr Zieliński jest jednym z najważniejszych graczy Interu. Ma mocną pozycję w układance Cristiana Chivu. Oczywiście najistotniejsze jest zdrowie, bo chcemy oglądać Zielińskiego regularnie strzelającego gole, asystującego i grającego pierwsze skrzypce w zespole. Z uwagi na letnie wzmocnienia Inter ponownie będzie kandydatem do scudetto (mistrzostwa Włoch – przyp. red.). Dawno nie mieliśmy w lidze włoskiej sytuacji, w której aktualny mistrz może obronić tytuł, a tym razem prawdopodobnie nadarzy się ku temu znakomita okazja. Bez względu na wszystko możemy powiedzieć, że Zieliński jest obecnie przodującym polskim piłkarzem w Serie A – mówi XYZ Piotr Czachowski, były zawodnik Udinese Calcio, obecnie ekspert kanału Eleven Sports.

Serie A: Jak wkupić się w łaski trenera?

Przed rokiem Nicola Zalewski przeniósł się z Mediolanu do Bergamo. Atalanta wykupiła go z Interu za 17,5 mln euro. Tuż przed rozpoczęciem ligowych zmagań Zalewski w efektowny sposób pokonał mistrza świata, bramkarza Unaia Simona w meczu towarzyskim.

– W przypadku Nicoli Zalewskiego wiele będzie zależało od tego, czego trener Maurizio Sarri będzie od niego oczekiwał. Polak jest uniwersalnym graczem, może grać na różnych pozycjach (pozycja numer 10, skrzydło – przyp. red.). Sęk w tym, że Sarri dużą wagę przykłada do obrony, a z tym Zalewskiemu nie zawsze jest po drodze. Nowy trener „La Dei” nie jest zwolennikiem ustawienia z wahadłowymi, więc jeśli będzie konsekwentnie stawiał na 4-3-3, Zalewski będzie musiał się do tego dostosować. Z drugiej strony już pokazał, że potrafi dać drużynie sporo w ofensywie. Jego bramka, zdobyta po uderzeniu lewą nogą przy bliższym słupku, w przedsezonowym meczu z Athletic Bilbao może zaprocentować i przekonać Sarriego, by częściej na niego stawiał. Muszę przyznać, że bardzo lubię oglądać Zalewskiego w podstawowym składzie, bo dla nas, także z perspektywy reprezentacji Polski, bardzo ważne jest, by ten zawodnik regularnie grał. Wszystko jest przed nim, ale o miejsce w jedenastce będzie musiał mocno powalczyć – przewiduje Piotr Czachowski.

Notowania snajpera. Co z Arkiem Milikiem?

Choć Dušan Vlahović pożegnał się z Juve, to wydaje się, że Arkadiusz Milik może być w hierarchii napastników za Randalem Kolo Muanim i Jonathanem Davidem.

– Nie sądzę, że Milik będzie w tym sezonie podstawowym graczem Juventusu. Oczywiście może być piłkarzem, który w odpowiednim momencie dostanie szansę, ale trudno mi sobie wyobrazić, by odgrywał w tym zespole kluczową rolę. Juventus chce wrócić do swoich najlepszych czasów, natomiast trudno oczekiwać, by w tym powrocie ważną postacią był właśnie Milik. Chciałbym się mylić, gdyż mówimy o reprezentancie Polski, ale trzeba patrzeć na sytuację obiektywnie. Wcześniej dużo mówiło się o sprzedaży albo wypożyczeniu polskiego napastnika, jednak nie ustawiła się kolejka chętnych. To również coś nam mówi. Ponadto jego powrót do formy po dwuletnim rozbracie z piłką, związanym z kontuzją, wymaga czasu. Oby nie pojawiały się kolejne mikrourazy, bo dla piłkarza tak długa absencja oznacza konieczność ponownej adaptacji do warunków Serie A – wyjaśnia ekspert Eleven Sports.

Polacy w Serie A: Niejasna sytuacja młokosa

Jan Ziółkowski przeszedł z Legii Warszawa do ekipy AS Roma w sierpniu 2025 roku. Były gracz „Wojskowych” ma 21 lat i wiele lat gry przed sobą, jednak jego przyszłość w Rzymie ciągle jest niejasna.

– Roma zainwestowała w Ziółkowskiego 6 mln euro, a teraz mówi się nawet o kwocie 20 mln euro oferowanych przez jeden z saudyjskich klubów. To ogromne pieniądze, ale z punktu widzenia młodego piłkarza taki kierunek absolutnie mnie nie przekonuje. W Romie miał swoje momenty, jednak gdy zaczął popełniać błędy, trener Gasperini, który nie należy do wyrozumiałych szkoleniowców, przestał mu ufać – zauważa Piotr Czachowski.

Odrodzenie w Segunda Division?

Co u innych piłkarzy? Adam Buksa ma niebawem zamienić Włochy na Hiszpanię. Z medialnych doniesień wynika, że reprezentant Polski trafi na wypożyczenie do RCD Mallorca, spadkowicza z LaLiga, który stracił wyborowego strzelca, wicekróla tej klasyfikacji z poprzedniego sezonu – Vedata Muriqiego.

– Sytuacja Adama Buksy w Udinese jest o tyle interesująca, że tutaj bardzo mocno nakładały się na siebie kwestie sportowe i finansowe. Buksa zarabiał około 1,6 mln euro, więc jego sytuacja była dokładnie analizowana. Miał kontuzję. W dodatku w zespole jest bardzo duża konkurencja w ofensywie (Nicolo Zaniolo i Keinan Davis). Dlatego zostanie wypożyczony do Mallorki – mówi Piotr Czachowski.

Paradoksalnie, choć bywało, że kibice reprezentacji Polski w niewybrednych słowach oceniali grę Jakuba Piotrowskiego, zarzucając mu brak zwrotności, ten zawodnik we Włoszech czuje się jak ryba w wodzie. 

– Jakub Piotrowski pozytywnie zaskoczył, podobnie zresztą jak całe Udinese. To pomocnik bazujący przede wszystkim na warunkach fizycznych, bardzo dobrze pasujący do profilu piłkarzy, których ten klub lubi sprowadzać. W Udinese ceni się właśnie takich walecznych, wybieganych zawodników i Piotrowski dobrze odnalazł się w koncepcji Kosty Runjaicia – ocenia Piotr Czachowski.

Solidny obrońca – Sebastian Walukiewicz

Sassuolo wykupiło Sebastiana Walukiewicza za 5 mln euro i można się spodziewać, że nadal będzie na niego stawiać.

– Sebastian Walukiewicz pokazał w ostatniej fazie poprzedniego sezonu, że potrafi grać nie tylko na boku, ale również jako środkowy obrońca. To dla niego bardzo ważne, gdyż taka uniwersalność może być atutem w Sassuolo. Polak udowodnił, że pasuje do systemu gry tego zespołu. Sassuolo wróciło w 2025 roku do Serie A po rocznej przerwie i Polak miał swój udział w tym, że zespół znowu znalazł się na tym poziomie. Dla reprezentacji Polski to również bardzo ważne, gdyż cały czas szukamy graczy, którzy mogą wzmocnić defensywę.

Jeśli chodzi o piłkarzy z pola, Adrian Przyborek powinien dostać szanse w Lazio, a Kornel Lisman w Venezii. Z kolei bramkarz Bolonii Łukasz Skorupski jest tam już osiem lat i w tym sezonie postara się dobić do 300 występów.

Polacy w Serie A. Piłkarze, którym się nie powiodło

Przed startem tego sezonu do PKO BP Ekstraklasy po blisko dekadzie spędzonej we Włoszech wrócił Bartosz Bereszyński. 34-letni obrońca, który w 2017 roku powędrował do Sampdorii, grał też w SSC Napoli, Empoli FC i Palermo.

– Wiele karier nie jest docenianych w Polsce. Jeżeli spojrzymy na dwóch z trzech polskich piłkarzy, którzy przez lata grali w Sampdorii, nie dostrzegam słów uznania dla Karola Linetty'ego i Bartosza Bereszyńskiego. Drugi z nich od razu przebił się w drużynie z Genui do wyjściowej jedenastki i był ważnym ogniwem. Bereszyński jest obcokrajowcem z największą liczbą występów w historii klubu, a co więcej, był także kapitanem – mówi Marcin Ziółkowski, dziennikarz Weszło specjalizujący się w Serie A.

Karol Linetty, wychowanek Lecha Poznań, znalazł się dekadę temu również w Sampdorii. Po czterech latach dołączył do drużyny Torino. Łącznie spędził we Włoszech dziewięć lat. Przed rokiem przeniósł się do ligi tureckiej.

– Linetty także odniósł sukces w Italii, aczkolwiek swego czasu był nawet łączony z Borussią Dortmund. Trafił do Sampdorii, gdzie grał na wysokim poziomie. Później, po przenosinach do Torino, również był użyteczny. Polscy kibice zbyt często oceniali go, patrząc przez pryzmat gry w reprezentacji – dodaje Marcin Ziółkowski.

Jakub Kiwior ma Serie A w CV

Jakub Kiwior robi furorę w Portugalii i tworzy duet środkowych obrońców z Janem Bednarkiem w FC Porto. Wcześniej występował w Premier League i Lidze Mistrzów jako gracz Arsenalu, ale dotarł tam po występach we Włoszech.

– Powinniśmy docenić Jakuba Kiwiora. Przeszedł do Spezii z ligi słowackiej i wówczas był to jeden z największych transferów drużyny z Ligurii. Kiwior cieszył się uznaniem Thiago Motty, świetnie odnalazł się w drużynie. Zawsze lubił mieć piłkę przy nodze. W jednym z pierwszych meczów, przeciwko Interowi, nie miał respektu dla rywali. Grywał też jako defensywny pomocnik, ale zyskał renomę na pozycji lewego stopera w trójce obrońców, gdyż jest lewonożny. Wymowne jest to, że był w kręgu zainteresowania Juventusu i Milanu – mówi Marcin Ziółkowski.

Serie A i wielki pech Polaka

Filip Marchwiński, kolejny wychowanek „Kolejorza”, ma 24 lat, a już przeżył piłkarską gehennę. We Włoszech zerwał więzadło krzyżowe. Po powrocie do Polski także miał potwornego pecha.

– Lecce preferuje piłkarzy, którzy sporo mogą zrobić, bo są jeszcze młodzi. Filip Marchwiński trafił do świetnego środowiska. Dyrektor sportowy Pantaleo Corvino zawsze potrafił wyłowić perełki, np. Mortena Hjulmanda, który wypromował się w Lecce. Niestety kariera Filipa jest nietypowa. W Lechu Poznań miał czas na rozwinięcie skrzydeł, ale w Serie A doznał kontuzji, a później Eusebio Di Francesco nie obdarzył go zaufaniem. Ta kariera niespodziewanie legła w gruzach. Po powrocie do Ekstraklasy zerwał więzadła krzyżowe. A przecież gdy trafił do Lecce, strzelił dwa gole w debiucie (sparing z Niceą z Marcinem Bułką w bramce – przyp. red.), co napawało optymizmem – przypomina dziennikarz Weszło.

Urodzony we wrześniu 2004 roku Kacper Urbański błysnął na EURO 2024. Wydawało się, że jest ulepiony z innej gliny i jak Piotr Zieliński, również jest kreatorem gry ofensywnej. Jednak występy w Bolonii i Monzie są już historią. Po nieudanym okresie w Legii Warszawa Urbański chce odzyskać blask w Górniku Zabrze, gdzie jest wyróżniającą się postacią.

– Kacper Urbański w młodym wieku wyjechał do Włoch. Gdy w Bolonii trafił do pierwszego składu, grał obiecująco. Jednak ktoś zrobił mu krzywdę, podsycając spekulacje o transferze do Juventusu, co było mrzonką. Stało się tak, gdy trener Thiago Motta zamienił Bolonię na Turyn – podkreśla Marcin Ziółkowki.

Problemy zdrowotne Patryka Dziczka

Z kolei Patryk Dziczek zasłabł we Włoszech dwukrotnie w okresie gry w US Salernitana. Obie sytuacje miały miejsce bez kontaktu z innymi zawodnikami.

– Karierę Patryka Dziczka przekreśliły problemy zdrowotne w Serie A. Teraz jest podstawowym graczem Pogoni Szczecin. Widząc, jakie trudności na rynku transferowym ma Lazio, można ubolewać nad owymi problemami kardiologicznymi, gdyż dziś Dziczek miałby szansę na grę w stołecznym klubie – mówi dziennikarz.

W lipcu Spezia rozwiązała umowę z Szymonem Żurkowskim. Polak przybył do Włoch siedem lat temu. Z Górnika Zabrze przeszedł do Fiorentiny, a później bronił barw Empoli i Spezii, z którą spadł do Serie B. W poprzednim sezonie Żukowski nabawił się kontuzji kolana i rozegrał tylko 30 minut.

– Trener Vincenzo Italiano nie był entuzjastą talentu Szymona Żurkowskiego, aczkolwiek Polak miał też sporo urazów. Jednocześnie imponował wydolnością i był, jak mówimy, koniem do biegania. Przeszedł do historii Serie A jako pierwszy polski piłkarz, który ustrzelił hat-tricka, ale poza tym miewał jedynie przebłyski. On jest dla mnie największym zawodem obok Marchwińskiego – podsumowuje Marcin Ziółkowski.

Główne wnioski

  1. W Serie A nie brakuje w tym sezonie polskich akcentów. Na włoskich boiskach możemy oglądać Piotra Zielińskiego (Inter), Łukasza Skorupskiego (Bologna), Nicolę Zalewskiego (Atalanta), Sebastiana Walukiewicza (Sassuolo), Jakuba Piotrowskiego (Udinese), Adama Buksę (Udinese), Jana Ziółkowskiego (Roma), Arkadiusza Milika (Juventus), Kornela Lismanę (Venezia) oraz Adriana Przyborka (Lazio).  W najbliższym czasie może dojść jednak do zmian w tej grupie. Adam Buksa ma zostać wypożyczony do Mallorki, natomiast w przypadku Jana Ziółkowskiego rozważany jest transfer do Saudi Pro League. 
  2. Piotr Zieliński to obecnie największa gwiazda wśród Polaków występujących w Serie A. Pomocnik Interu ma mocną pozycję w zespole Cristiana Chivu i po bardzo udanym poprzednim sezonie stał się jedną z kluczowych postaci mistrza Włoch. Włoskie media określały go wręcz mianem lidera pomocy zespołu.  Zieliński ma za sobą sezon zakończony zdobyciem przez Inter zarówno scudetto, jak i Pucharu Włoch, a Chivu pozostaje trenerem do 2028 roku.  
  3. W ostatnich latach nie wszystkim Polakom udało się zrobić we Włoszech karierę na miarę oczekiwań. Dużym rozczarowaniem okazała się historia Filipa Marchwińskiego, który po transferze do Lecce nie zdołał rozwinąć skrzydeł, a jego karierę mocno zahamowało zerwanie więzadła krzyżowego. Podobnie potoczyła się historia Kacpra Urbańskiego, ponieważ po obiecującym początku w Bolonii i świetnym występie na EURO 2024 jego kariera we Włoszech wyraźnie spowolniła, a po niepowodzeniu w Monzie trafił do Legii Warszawa, gdzie także się nie odnalazł. Swojego potencjału nie wykorzystał również Patryk Dziczek, którego pobyt w Salernitanie został przerwany przez poważne problemy zdrowotne. Z kolei Szymon Żurkowski, mimo kilku dobrych momentów i historycznego hat-tricka w Serie A, nie zdołał na dłużej zadomowić się na najwyższym poziomie.