Stracili nie tylko kongres. Republikanie ponieśli także bolesne porażki w wyborach na gubernatorów

Republikanie stracili nie tylko kontrolę nad Kongresem w wyborach połówkowych. Partia Donalda Trumpa będzie też miała przynajmniej pięciu gubernatorów mniej. I to w stanach, które od lat głosowały na republikanów.

Amerykanie, oprócz wszystkich członków Izby Reprezentantów i 35 senatorów, wybierali też gubernatorów w 36 z 50 stanów. Jak wynika z sondaży, republikanie obronią zaledwie 12 z 18 stanów, w których rządzili. To Idaho, Wyoming, Dakota Południowa, Nebraska, Oklahoma, Arkansas, Tennessee, Alabama, Floryda, Karolina Południowa, Vermont i New Hampshire.

Z kolei demokraci obronili przynajmniej 17 z 18 stanowisk gubernatorskich. Udało im się bowiem wygrać w takich stanach jak Hawaje, Oregon, Kalifornia, Arizona, Kolorado, Nowy Meksyk, Minnesota, Wisconsin, Michigan, Illinois, Pensylwania, Nowy Jork, Maryland, Connecticut, Rhode Island, Massachusetts i Maine. Do tego przejęli też pięć stanów, w których do tej pory rządzili republikanie: Nevadę, Teksas, Iowę, Ohio i Georgię. Mają też szansę wygrać na Alasce. Wciąż trwa również liczenie głosów w Kansas.

Republikanów najmocniej uderzają porażki w Teksasie i Georgii. W Teksasie rządzili od 1994 r., jednak w walce o swoją czwartą kadencję Greg Abbott przegrał z Giną Hinojosą. Zostanie ona pierwszą latynoską gubernator tego stanu. Z kolei w Georgii, gdzie republikanie rządzili od 2002 r., wygrała Keisha Lance Bottoms. Będzie ona też pierwszą czarnoskórą kobietą na stanowisku gubernatora w Stanach Zjednoczonych.

Minimalnym sukcesem republikanów jest przejęcie kontroli nad Guam.