Kategorie artykułu: Biznes Świat

Branża tytoniowa odżyła. Producenci Marlboro i Lucky Strike’ów święcą triumfy

Akcje producentów Marlboro i Lucky Strike'ów należą do największych giełdowych zwycięzców ostatnich miesięcy. Sprzedaż papierosów spada, ale branżę napędzają podwyżki cen oraz dynamiczny rozwój produktów bezdymnych, takich jak saszetki nikotynowe, snusy i podgrzewacze tytoniu.

Branża tytoniowa odchodzi od papierosów na rzecz wyrobów nikotynowych, jak podgrzewacze tytoniu, snusy czy saszetki nikotynowe. Fot. Mauro Grigollo/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego akcje producentów tytoniu należą do największych giełdowych zwycięzców ostatnich miesięcy.
  2. Jaką rolę w wynikach finansowych koncernów odgrywają saszetki nikotynowe i podgrzewacze tytoniu.
  3. Dlaczego zmiana podejścia amerykańskich regulatorów ma tak duże znaczenie dla całej branży.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Okazuje się, że nie tylko w modzie, muzyce i kinematografii, ale także na giełdzie wracają do łask dawne trendy. Inwestorzy polubili w ostatnich miesiącach spółki tytoniowe. Gdzie nie spojrzeć, tam gigantyczne wzrosty kursów.

Notowania koncernu Phillip Morris International (PMI), znanego z marek Marlboro i L&M, są w tym roku 20 proc. na plusie. Zyskały prawie 100 proc. na przestrzeni ostatnich pięciu lat.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

To dobry wynik, ale nie tak imponujący, jak konkurenta. British American Tobbaco (BAT), producent Lucky Strike’ów i Pall Malli, tyle samo, czyli 100 proc., urósł w dwa lata. W tym roku jest jednak tylko 11 proc. nad kreską.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Altria, holding powiązany z Phillip Morris International, który w USA produkuje Marlboro, w tym roku urósł najwięcej w grupie, bo niemal 30 proc. Na przestrzeni ostatnich pięciu lat jego notowania zyskały ponad 55 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Produkty bezdymne napędzają wyniki producentów tytoniu

To nagłe giełdowe przebudzenie nie wzięło się znikąd. Tak duże ruchy na kursach międzynarodowych spółek, których wyceny sięgają miliardów dolarów, muszą mieć mocne fundamentalne uwarunkowanie. I mają, a co ciekawe, nie jest ono powiązane z papierosami. Branży tytoniowej udało się od nich zdystansować, chociaż nadal są bardzo dochodowymi produktami.

Popyt na klasyczne papierosy maleje. W ujęciu liczbowym sprzedaż w USA i Europie spadła o około 1/3 na przestrzeni ostatnich pięciu lat. Mimo to przychody spółek z tego źródła utrzymały się na niezmienionym poziomie, a w niektórych przypadkach nawet lekko podskoczyły. To efekt podwyżek cen, które najwierniejsi konsumenci zaakceptowali.

Cen jednak nie da się podnosić w nieskończoność. Spółki dywersyfikują więc swoją działalność i coraz większą część ich biznesu stanowią produkty, które nie emitują dymu. To podgrzewacze tytoniu, snusy i saszetki nikotynowe. Analitycy giełdowi patrzą na te produkty z wielką nadzieją. Nie tylko sprzedają się dobrze, ale co najważniejsze, są lepiej postrzegane niż klasyczne papierosy przez prawodawców i duże fundusze.

Zmiany regulacyjne w USA otwierają rynek dla nowych produktów

Stany Zjednoczone są dla producentów wyrobów tytoniowych jednym z najważniejszych rynków. Podgrzewacze tytoniu, jak IQOS czy Vuse, które przyjęły się w Europie i w Azji, za oceanem praktycznie nie istnieją, więc jest to segment nieodkryty i dający szansę na wzrost sprzedaży.

W 2017 roku amerykańska Food and Drug Administration (FDA), czyli odpowiednik naszego Ministerstwa Zdrowia, wypowiedziała bowiem wojnę branży tytoniowej. Mocno zaostrzono wtedy regulacje dotyczące m.in. procesu akceptacji nowych produktów tytoniowych i wprowadzania ich na rynek. Czas oczekiwania na procesowanie wniosku sięgał kilku lat. Tradycyjny rynek stanął w miejscu.

Lukę wypełniły produkty nielegalne sprowadzane z Chin. Oficjalnie właśnie to jest jednym z powodów obecnej zmiany retoryki FDA. Organizacja rządowa kilka miesięcy temu pozwoliła producentom sprzedawać ich bezdymne produkty, podgrzewacze tytoniu, snusy i saszetki nikotynowe, jeszcze zanim ich wniosek o wprowadzenie produktów na rynek zostanie zaakceptowany. Zezwoliła też na sprzedaż smakowych wkładów do tzw. vape'ów i wprowadziła kilka innych udogodnień.

Dlaczego fundusze inwestycyjne zmieniają podejście do branży tytoniowej

Nowa retoryka oczywiście nie wzięła się znikąd. Kush Desai, rzecznik Białego Domu mówi, że jedynym wyznacznikiem zmian polityki zdrowotnej administracji Donalda Trumpa jest nauka. Tłumaczy, że najnowsze dowody wskazują, iż woreczki i e-papierosy pomagają ludziom rzucić palenie zwykłych papierosów. Warto jednak wspomnieć, że na oficjalnej liście darowizn dla MAGA Inc., komitetu powiązanego z prezydentem USA, jest m.in. 5 mln dolarów od Reynolds American, należącego do BAT producenta papierosów Camel.

Duże fundusze nie wchodzą w szczegóły. Dla nich liczy się przede wszystkim to, że pojawiły się namacalne dowody bardziej przychylnego podejścia FDA do branży tytoniowej. Łatwiej im wytłumaczyć klientom, dlaczego inwestycja w producentów wyrobów tytoniowych jest akceptowalna pod kątem moralnym.

Bez wsparcia inwestorów instytucjonalnych trwające właśnie odrodzenie nie miałoby miejsca. Oni przez lata stawiali tytoń na równi z bronią i paliwami kopalnymi, czyli branżami, których wspieranie finansowe byłoby nieetyczne. Teraz gdy tytoń to nie papierosy, ale produkty, które jak podaje przedstawiciel rządu, pomagają ludziom rzucić palenie, patrzą na sprawę zupełnie inaczej.

Wyniki finansowe przekonują inwestorów

Inwestorom z dużych funduszy na pewno łatwiej było zmienić zdanie na temat inwestowania w tytoń, gdy spojrzeli na dane finansowe spółek. Tradycyjnie, wyceny w branży tytoniowej są stosunkowo niskie, a dywidendy wysokie. W ostatnich latach producenci wyrobów tytoniowych należą do grupy spółek konsumenckich, których wyniki rosną. Producenci żywności czy alkoholu stanęli w miejscu. Za to, jeżeli chodzi o tytoń, jest to nie tylko wzrost, ale też perspektywa wzrostu, czyli potencjał, pod który inwestorzy lubią grać.

Dlatego, podczas konferencji wynikowych gigantów tytoniu zawsze kluczową kwestią jest to, jak dużą część sprzedaży stanowiły produkty bezdymne. Na to patrzą też analitycy, którzy piszą rekomendacje dla spółek.

Phillip Morris stawia na IQOS i Zyn

Phillip Morris International (PMI) aż 41 proc. przychodów w ubiegłym roku wygenerował ze sprzedaży produktów niewymagających spalania. To dużo, zważywszy, że raptem dekadę temu spółka miała tylko 0,7 proc. przychodów z produktów bezdymnych. Dziś zgarnia aż 71 proc. tego rynku globalnie.

Najważniejszą marką spółki są podgrzewacze tytoniu IQOS, które są znane w Europie i w Azji, ale dopiero wchodzą na rynek amerykański. Od kwietnia PMI może je za oceanem reklamować i sprzedawać.

W USA aż 94 proc. przychodów PMI to zwykłe papierosy. Firma Grandview Research przewiduje, że rynek bezdymny będzie miał wartość 165 mld dolarów w 2035 roku, czyli 100 mld dolarów więcej niż dzisiaj, w dużej mierze właśnie dzięki potencjalnym zmianom w Stanach Zjednoczonych.

Dziś PMI za oceanem znany jest przede wszystkim z saszetek nikotynowych Zyn. Ich sprzedaż dla odmiany dopiero rozkręca się w Europie, która do woreczków nikotynowych podchodzi z rezerwą. Klasyczne snusy, z prawdziwym tytoniem w składzie, w UE legalne są tylko w Szwecji.

Wskaźnik cena/zysk dla akcji Phillip Morris International wynosi około 24 (w dniu pisania tego tekstu). To sporo, najwięcej w branży, bo inwestorzy doceniają sprzedaż produktów bezdymnych. Z 15 rekomendacji dla spółki, tylko cztery brzmią „trzymaj”, a reszta to „kupuj” i „lepiej od rynku”, wynika z danych Market Screener. Średnia cena docelowa jest 9 proc. wyższa od aktualnej.

British American Tobacco liczy na dalszy rozwój Velo i Vuse

Postrzeganie British American Tobbaco (BAT) przez analityków jest równie pozytywne. Spółka ma jednak znacznie niższe wskaźniki fundamentalne, np. cena/zysk jest o połowę niższy, bo mniejszą część jej sprzedaży stanowią produkty bezdymne. To ma się jednak zmieniać.

Około 1/5 całkowitych przychodów BAT to wyroby niewymagające spalania. Spółka produkuje podgrzewacze tytoniu Vuse i saszetki nikotynowe Velo. Planuje, by w 2035 r. połowa jej sprzedaży była generowana z tego rodzaju produktów. Warto wspomnieć, że to coś, co PMI może się udać już za rok.

Velo Plus, czyli saszetki nikotynowe od BAT, to jednak produkt, który rośnie najszybciej w bezdymnej niszy. Pozwolił spółce dwukrotnie zwiększyć udziały w amerykańskim rynku bezdymnym. Od tradycyjnego Velo różni się źródłem pochodzenia nikotyny, większym rozmiarem i wilgocią. Z 11 rekomendacji dla akcji BAT aż osiem jest pozytywnych, a dwie neutralne. Średnia cena docelowa jest 8 proc. wyższa od obecnej.

Regulacje pozostają największym ryzykiem dla producentów

Jedynym tematem, który delikatnie psuje nastroje inwestorów i stanowi problem dla analityków, jest zależność branży od regulacji. Poluzowanie prawa powoduje wzrost kursów, ale ewentualne zaostrzenie może wywołać spadki. Administracja tego samego prezydenta USA, który dekadę temu walczył z tytoniem, dziś jest jego sprzymierzeńcem. Inwestorzy, szczególnie instytucjonalni, nie lubią takiej nieprzewidywalności.

Pojawiły się też obawy o kierunek regulacji w Europie. Szwecja, jedyne państwo UE, gdzie klasyczne snusy są legalne, może ich wkrótce zakazać. Ostrzejsze mogą być też regulacje dot. reklamowania wyrobów bezdymnych w UE. Duża jest niepewność w kwestii opodatkowania. Stopa dywidendy rzędu 3 i 5 proc., płacona kolejno przez PMI i BAT może jednak poprawić humor inwestorów.

Główne wnioski

  1. Odbicie notowań spółek tytoniowych wynika przede wszystkim ze zmiany modelu biznesowego, a nie z powrotu popytu na papierosy. Sprzedaż tradycyjnych papierosów w wielu krajach spada, jednak producenci utrzymują przychody dzięki podwyżkom cen. Jednocześnie coraz większą część ich działalności stanowią produkty bezdymne.
  2. Zmiany regulacyjne w Stanach Zjednoczonych mogą otworzyć branżę tytoniową na największy wzrost od wielu lat. Złagodzenie części procedur przez FDA zwiększa szanse na szybsze wprowadzanie nowych produktów bezdymnych. Dla globalnych producentów oznacza to możliwość rozwoju sprzedaży w kraju, w którym segment podgrzewaczy tytoniu i części alternatywnych produktów nikotynowych jest znacznie mniej rozwinięty niż w Europie czy Azji.
  3. Perspektywy branży pozostają dobre, ale są silnie uzależnione od decyzji regulatorów. Inwestorzy pozytywnie oceniają rosnący udział produktów bezdymnych, wysokie dywidendy oraz stabilne wyniki finansowe największych koncernów. Jednocześnie przyszłe zmiany przepisów dotyczących sprzedaży, reklamy czy opodatkowania mogą w krótkim czasie wpłynąć zarówno na wyniki spółek, jak i na wyceny ich akcji.