Analitycy Pekao: nie będzie podwyżek stóp proc. w reakcji na wojnę na Bliskim Wschodzie

Nie będzie podwyżek stóp procentowych w Polsce i innych państwach UE w reakcji na wojnę na Bliskim Wschodzie – uważają analitycy Banku Pekao. Jak wyjaśnili we wpisie na platformie X, konflikt w Iranie i jego skutki to klasyczny przykład negatywnego szoku podażowego, który nie powinien wpływać na zmianę w kreowaniu polityki pieniężnej banków centralnych w naszym regionie.

"Czy będą podwyżki stóp w Polsce i innych państwach UE? Nie, nie będzie. To klasyczny negatywny szok podażowy. Tak standardowy, że 'wojna na Bliskim Wschodzie' jest przykładem takiego szoku w każdym podręczniku i trudno sobie wyobrazić lepszy. Nie podnosi się stóp w reakcji na negatywne szoki podażowe, bank centralny generalnie może siedzieć, obserwować i reagować tylko wtedy, gdy widzi ryzyko jego utrwalenia" – napisali ekonomiści Pekao.

Jak wskazali, w 2022 r. rosyjska inwazja na Ukrainę została odebrana przez władze monetarne inaczej. Wówczas Europejski Bank Centralny czy amerykański Fed rozpoczęli proces zacieśniania polityki pieniężnej, ale sytuacja była odmienna od dzisiejszej, chociażby z uwagi na fakt, że w strefie euro stopy procentowe były na zerowym poziomie, a w USA wynosiły 0,25 proc. Obecnie wynoszą kolejno 2,15 proc. oraz 3,75 proc.

"Wówczas mieliśmy do czynienia ze splotem szoków podażowych i popytowych, a stopy procentowe startowały z ekstremalnie niskiego poziomu. Dziś są generalnie na poziomie uznawanym za neutralny. Nie ma czego normalizować, nie ma czego odwracać" – uważają eksperci.

Podobną opinię opublikował wiceprezes PRF Mikołaj Raczyński. Jak zaznaczył we wpisie na platformie X, reakcja rynków, które z większym prawdopodobieństwem niż wcześniej podchodzą do ewentualnej podwyżki stóp przez EBC jest zrozumiała, choć ten scenariusz nie musi się ziścić.

"W ostatnich latach zmieniło się jednak podejście banków centralnych w Europie – sposób rozumienia szoków podażowych i specyfiki wyzwań gospodarczych. Jednorazowe impulsy cenowe nie muszą automatycznie przekładać się na trwałą zmianę ścieżki stóp. Rynek będzie te założenia jeszcze weryfikował" – wskazał Raczyński.