Apple i Google zarabiają miliardy na „wirtualnych kasynach”. Gracze tracą fortuny

Aplikacje typu „social casino”, dostępne w sklepach Apple i Google, generują miliardowe przychody, choć nie oferują realnych wygranych. Gracze płacą za wirtualne monety, których nie mogą wypłacić, a mechanizmy znane z hazardu sprzyjają uzależnieniu. W USA rośnie liczba pozwów, a sądy coraz częściej stają po stronie użytkowników.

Gry takie jak High 5 Casino czy Slotomania są darmowe na start, ale szybko skłaniają do wydatków. W 2025 roku przyniosły ponad 11 mld dolarów przychodu. Najbardziej aktywni gracze potrafią wydać setki tysięcy, a nawet miliony dolarów.

Z pozwów i relacji użytkowników wynika, że firmy stosują zaawansowane techniki podtrzymywania zaangażowania. Najbardziej dochodowi gracze – tzw. „wieloryby” – otrzymują bonusy i specjalne oferty, które mają skłonić ich do dalszej gry.

Czytaj również: Totalizator Sportowy potrzebuje monopolu, żeby chronić przed hazardem. „Czy prywatne kasyna płaciłyby 50-procentowy podatek? Nie wierzę” (WYWIAD)

Mechanizm jest prosty: gracz szybko traci początkową pulę monet, a dalsza gra wymaga albo czekania, albo zakupu kolejnych pakietów. W praktyce oznacza to system zaprojektowany tak, by wydłużać sesję i zwiększać skłonność do płacenia. Część użytkowników opisuje, że wydatki wymykały się spod kontroli, prowadząc do poważnych problemów finansowych i osobistych.

Problem zaczynają dostrzegać sądy. W przełomowym wyroku z 2018 roku uznano, że wirtualne monety mogą mieć realną wartość, bo pozwalają kontynuować grę. W kolejnych latach producenci zawierali ugody liczone w setkach milionów dolarów.

Pozwy obejmują także Apple, Google i Metę, które pobierają do 30 proc. prowizji od zakupów w aplikacjach. Platformy bronią się, wskazując, że nie jest to hazard, bo brak możliwości wypłaty wygranych.

Dodatkowo coraz więcej uwagi przyciąga rola samych platform. To one dostarczają narzędzi płatniczych, systemów rekomendacji i mechanizmów monetyzacji, które napędzają cały ekosystem. Krytycy wskazują, że bez ich udziału skala zjawiska byłaby znacznie mniejsza.

Mimo rosnącej presji regulacyjnej rynek nadal dynamicznie się rozwija. Jednocześnie eksperci i część twórców gier coraz częściej ostrzegają, że model biznesowy branży opiera się na mechanizmach sprzyjających uzależnieniu.

Źródło: Bloomberg