Atak USA i Izraela na Iran a cena ropy
Ceny ropy naftowej wzrosną po sobotnim ataku USA i Izraela na Iran. Rynek obawia się zakłóceń w tranzycie surowca przez Cieśninę Ormuz, kluczowy szlak dla globalnych dostaw.
W sobotę rano USA i Izrael przeprowadziły atak na Iran, wymierzony w irańskie siły zbrojne. Prezydent USA Donald Trump ogłosił, że operacja jest „masowa i ciągła”, a minister obrony Izraela Israel Kac potwierdził udział sił izraelskich. Atak zaskoczył rynek, który spodziewał się działań dopiero 7–8 marca.
Obawy o zakłócenia w dostawach
Ceny ropy Brent wzrosły w 2026 r. o około 19 proc., osiągając poziom 72 dolarów za baryłkę, głównie w reakcji na możliwe konflikty na Bliskim Wschodzie. Głównym źródłem obaw jest Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa niemal jedna piąta światowej produkcji ropy. Wcześniej w lutym Iran ogłosił częściowe zamknięcie szlaku, co już podniosło ceny surowca.
Specjaliści z RBC Capital Markets wskazują, że Iran ma zdolność do atakowania tankowców i minowania szlaku, choć pełne zamknięcie cieśniny byłoby bezprecedensowe i trudne do wykonania. Bridget Payne z Oxford Economics ostrzega, że spadek ruchu statków o 50 proc. może podnieść cenę ropy do 84 dolarów za baryłkę, a całkowite wstrzymanie transportu na tydzień – nawet do 140 dolarów, co byłoby analogiczne do szoku cenowego wywołanego inwazją Rosji na Ukrainę.
Iran i globalny rynek ropy
W 2024 roku prawie 40 proc. ropy przepływającej przez Cieśninę Ormuz pochodziło z Arabii Saudyjskiej, która ma alternatywne rurociągi. Jednak większość ropy transportowanej przez cieśninę nie ma innej drogi. Iran eksportuje około 1,5 mln baryłek dziennie, a według analityków Kpler na statkach ulokowano maksymalną ilość surowca w oczekiwaniu na ruchy amerykańskich sił. Głównym odbiorcą irańskiej ropy są Chiny, które ostatnio zwiększają zakupy ropy z Rosji kosztem Iranu.
Marek Rogalski, główny analityk DM BOŚ, prognozuje, że reakcją rynku będzie wzrost cen ropy o kilka procent w poniedziałek. Dalsze wahania będą zależały od oceny inwestorów, czy konflikt będzie krótkotrwały, czy przekształci się w długoterminowy kryzys.
- Atak został przeprowadzony w sobotę, a więc w dzień, w którym nie ma notowań ropy naftowej. Gdyby były notowania, to zapewne reakcja byłaby paniczna. Ale w poniedziałek inwestorzy już będą wiedzieć więcej, na przykład czy doszło do uszkodzeń infrastruktury naftowej i czy został zaburzony tranzyt ropy – powiedział PAP analityk rynku paliw Jakub Bogucki z e-petrol. pl.
Rynkowe konsekwencje ataku
Rogalski podkreśla, że historycznie dolar umacniał się w czasie konfliktów, co obecnie widać po rosnącym popycie na obligacje amerykańskie. W jego ocenie w najbliższych dniach możemy obserwować wzrost cen ropy, dolara i złota, choć metal szlachetny traci status „bezpiecznej przystani” z powodu rosnącej spekulacji.
Na piątkowej sesji na giełdzie ICE ropa WTI z dostawą w kwietniu kosztowała 67,23 dol. za baryłkę, po wzroście o 0,3 proc., natomiast ropa Brent osiągnęła 72,52 dol., nieznacznie powyżej wcześniejszych notowań w ciągu dnia.
Cztery scenariusze ze Skandynawii
Specjaliści skandynawskiego banku SEB w sobotniej analizie dla norweskiego serwisu e24 podali cztery scenariusze dla cen paliw po eskalacji na Bliskim Wschodzie:
Scenariusz 1: Deeskalacja i porozumienie dyplomatyczne.
Analitycy banku SEB zakładają szybki powrót do rozmów nuklearnych z Iranem. Oznaczałoby to powrót irańskiej ropy na światowe rynki i spadek ceny baryłki poniżej 60 dolarów.
Scenariusz 2. „TACO” – wyciszenie bez wojny
W wariancie nazwanym „Trump Always Chickens Out” (Trump zawsze tchórzy) dochodzi do złagodzenia retoryki, ale bez pełnoskalowego konfliktu i bez przełomowej umowy. Ceny ropy stabilizują się w okolicach 60 dolarów za baryłkę.
Scenariusz 3. Ograniczony konflikt zbrojny
USA i Izrael prowadzą ograniczone działania militarne, a odpowiedź Iranu pozostaje umiarkowana. W takim układzie cena baryłki rośnie do 80–90 dolarów, po czym wraz ze spadkiem napięcia następuje korekta.
Scenariusz 4. Długotrwała eskalacja i zagrożenie dla Cieśniny Ormuz
Najbardziej pesymistyczny scenariusz zakłada przedłużający się konflikt i ryzyko zakłóceń transportu ropy przez kluczową trasę eksportową. Taki rozwój wydarzeń mógłby wywołać panikę na rynkach i windować ceny nawet do 100–150 dolarów za baryłkę.
Analitycy podkreślają, że wysokie ceny paliw oznaczałyby dodatkowe dochody dla eksporterów – według banku Nordea Norwegia mogła od 2022 roku zyskać na tym ok. 300 mld dolarów. Jednocześnie Harald Magnus Andreassen ze Sparebank 1 Markets ostrzega, że długotrwały konflikt z Iranem zaszkodzi globalnemu wzrostowi gospodarczemu, co w dłuższej perspektywie uderzy także w producentów surowców.
Źródło: WSJ, PAP