Brytyjskie zakłady naprawy sprzętu w Ukrainie. Kontrowersje po publikacji nagrania z wnętrza obiektu

Rząd Wielkiej Brytanii ujawnił istnienie czterech zakładów naprawy sprzętu wojskowego działających w Ukrainie. Sprawa wywołała jednak kontrowersje po publikacji nagrania z jednego z obiektów, które – zdaniem ekspertów – może umożliwić jego zlokalizowanie przez analityków OSINT i rosyjskie służby.

Brytyjski rząd poinformował, że w Ukrainie działają cztery zakłady typu MRO (maintenance, repair and overhaul) zajmujące się konserwacją i naprawą sprzętu wojskowego. Piąty obiekt jest planowany. Ośrodki powstały w ramach kontraktów brytyjskiego Ministerstwa Obrony realizowanych przez firmy z Wielkiej Brytanii.

W zakładach naprawiany jest m.in. sprzęt przekazany Ukrainie przez Londyn, w tym pojazdy opancerzone CVR-T, pojazdy wsparcia Husky, systemy artyleryjskie AS-90 oraz lekkie działa L119. Ośrodki obsługują także sprzęt postsowiecki wykorzystywany przez Siły Zbrojne Ukrainy, a dzięki współpracy ze szwedzkimi partnerami mogą również serwisować systemy artyleryjskie Archer.

Brytyjskie władze podkreślają, że inżynierowie z Wielkiej Brytanii pracują w Ukrainie razem z ukraińskimi specjalistami, naprawiając pojazdy i systemy uzbrojenia. Jednocześnie zaznaczono, że w obiektach nie stacjonują brytyjscy żołnierze. Zakłady mają także tworzyć dobrze płatne miejsca pracy dla ukraińskich techników i inżynierów.

Na początku marca jeden z obiektów odwiedził brytyjski minister ds. gotowości obronnej i przemysłu Luke Pollard, który podkreślił, że bezpieczeństwo Ukrainy jest bezpośrednio związane z bezpieczeństwem Wielkiej Brytanii.

Nagranie z obiektu i ryzyko identyfikacji

Kontrowersje pojawiły się po publikacji nagrania wideo przedstawiciela brytyjskiego Ministerstwa Obrony, który nagrał krótką wypowiedź wewnątrz jednego z zakładów. Materiał – nagrany kamerą telefonu – przez blisko minutę pokazywał wnętrze obiektu oraz jego elementy konstrukcyjne.

Zdaniem analityków zajmujących się OSINT (open-source intelligence) takie szczegóły jak okna, elementy konstrukcji, układ hali czy fragmenty otoczenia budynku mogą umożliwić precyzyjną identyfikację miejsca. W praktyce oznacza to, że analitycy wykorzystują publicznie dostępne materiały – zdjęcia satelitarne, stare fotografie budynków czy obrazy z internetu – aby dopasować charakterystyczne detale i ustalić lokalizację.

Eksperci wskazują, że tego typu analiza może zostać przeprowadzona bardzo szybko przez rosyjskie grupy OSINT lub hakerów. W przeszłości podobne materiały publikowane w mediach pozwoliły zidentyfikować lokalizację zakładów naprawczych w Ukrainie.

Przykładem jest dochodzenie dotyczące prorosyjskiej grupy OSINT Rybar, która w 2022 roku zidentyfikowała lokalizację zakładu naprawy czołgów na podstawie materiału wideo opublikowanego w mediach. Wkrótce po ustaleniu miejsca obiekt został trafiony rosyjskimi pociskami manewrującymi Kalibr, a w ataku zginęło kilkadziesiąt osób.

Po pojawieniu się krytyki brytyjskie Ministerstwo Obrony usunęło opublikowane nagranie, co według komentatorów może sugerować, że materiał był elementem działań promocyjnych, który nie powinien zostać udostępniony publicznie. Eksperci podkreślają, że w warunkach wojny publikowanie zdjęć i nagrań z wrażliwych obiektów infrastruktury wojskowej może stwarzać realne zagrożenie operacyjne.

Źródło: KyivPost, XYZ