Chiny chcą powstrzymać giełdową bańkę AI. "Regulatorzy będą ostro karać nielegalne zachowania"
Chiny zwiększają nadzór nad swoim rynkiem kapitałowym. Pekin nie chce bowiem dopuścić do powstania bańki spekulacyjnej wokół nowych technologii.
Wu Qing, przewodniczący chińskiego nadzoru finansowego, zapowiedział surową walkę z takimi zjawiskami jak sztuczne pompowanie kursów akcji, manipulacja rynku czy wykorzystywanie deepfake'ów AI do fałszywych promocji.
Chińskie media, jak podaje CNBC, twierdzą bowiem, że wielu prezesów i udziałowców sprzedaje bowiem pilnie akcje spółek technologicznych, by zarobić na boomie AI. Nic dziwnego, że indeks CSI, do którego należą spółki zajmujące się sztuczną inteligencją, poszedł w tym roku w górę już o 30 proc. Chińscy regulatorzy chcą więc teraz przykręcić śrubę.
Nadzór finansowy bierze się także za narzędzia AI, które mają zachęcać do zakupu akcji wybranych spółek. – Pekin boi się ryzyka związanego z AI, od deepfake'ów, które używają osób publicznych do promowania akcji, aż do firm, które mocno wyolbrzymiają ich związki z AI, by podbić swoją giełdową wartość. Regulatorzy uważają, że te trendy to pierwsze sygnały możliwej bańki na rynku – tłumaczy George Chen, partner z The Asia Group.
W podobny sposób zachowywały się też firmy w takich bańkach jak prywatne loty kosmiczne czy spółki zajmujące się dronami. One także, mimo małego związku z rynkiem, próbowały się podczepić pod trend, by podnieść kurs swoich akcji – zauważa CNBC.
Podejście Chin jest zupełnie inne niż w USA. Tam panuje duży entuzjazm w związku z AI. Chiny jednak – jak dodaje Chen – starają się aktywnie schłodzić nastroje spekulantów.