CIA stworzyła tajny zespół ds. Kuby. USA chcą wymusić zmiany polityczne na wyspie

CIA powołała tajny zespół ds. Kuby. Są w nim oficerowie wywiadu, którzy mają rekrutować na wyspie szpiegów, specjaliści od operacji wpływu czy analitycy danych.

„New York Times" ujawnia, że zespół ten ma m.in. wywoływać podziały wśród elity na wyspie. W ten sposób reżim miałby zastąpić twardogłowych zwolenników komunizmu nowymi liderami, z którymi łatwiej by się było dogadywać Amerykanom.

Jednocześnie gazeta przypomina, że podobny zespół CIA powołała w 1960 r. Rok później jego członkowie przeprowadzili nieudaną próbę obalenia Fidela Castro, czyli „inwazję w Zatoce Świń".

USA starają się ostatnio zdobyć jak najbardziej dokładne dane o Kubie. Nad wyspę skierowano choćby dodatkowe satelity. Waszyngton chce być w ten sposób gotowy do interwencji zbrojnej.

Donald Trump uważa bowiem, że Kuba stanowi „nadzwyczajne zagrożenie". Groził, że przejmie nad nią kontrolę. Operacja przeciw władzom w Hawanie ma się zacząć po zakończeniu wojny na Bliskim Wschodzie.

Sama Kuba jest w fatalnej sytuacji gospodarczej. Po styczniowym obaleniu największego sojusznika władz – prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro – USA odcięły wyspę od dostaw ropy. Ostatnio też wbiły gwóźdź do trumny przemysłu turystycznego i odłączyły Kubę od płatności kartami. To zwiększyło kryzys gospodarczy, doprowadziło do masowych, wielogodzinnych blackoutów i wywołało protesty obywateli.

Same władze zapowiadają wolnorynkowe reformy i chcą pójść drogą Chin i Wietnamu – zliberalizować gospodarkę, jednocześnie utrzymując kontrolę partii komunistycznej.