Donald Trump obiecuje ochronić Bliski Wschód przed Iranem… Za 20 proc. dochodów regionu

Donald Trump zapowiada, że jeśli Iran nie podpisze ostatecznego porozumienia ws. programu atomowego, to albo znów zaatakuje ten kraj, albo USA staną się „strażnikiem Bliskiego Wschodu". Za „jedyne" 20 proc. dochodów tego regionu.

Jak tłumaczy prezydent USA, porozumienie, które ma zostać podpisane w piątek, ratuje Izrael przed zagładą nuklearną. Gwarantuje też, że przepływ przez cieśninę Ormuz będzie bezpłatny (choć Iran i Oman twierdzą co innego).

Jeśli jednak Iran nie zamieni wstępnego porozumienia na długotrwały pokój, Trump zapowiada – w rozmowie z „New York Times" – że albo zaatakuje ten kraj, albo będzie pilnował spokoju na Bliskim Wschodzie. Pobierze za to opłatę w wysokości 20 proc. dochodu państw regionu.

„Prezydent przekształciłby w ten sposób amerykańską ochronę regionu – oraz amerykański parasol nuklearny – w siły najemne, działające tam w zamian za zysk. Takie rozwiązanie stanowiłoby zasadniczo odejście od powojennej tradycji amerykańskiej, w ramach której Stany Zjednoczone wykorzystywały swoją potęgę do zapewnienia światowego pokoju i dobrobytu" – ocenia amerykański dziennik.

Trump chwali Putina i Xi, krytykuje Netanjahu

Donald Trump pochwalił też Xi Jinpinga i Władimira Putina za to, że albo pomogli, albo nie ingerowali w sytuację na Bliskim Wschodzie. – Był prawdziwym dżentelmenem. Nie wysłał tankowca, otoczonego po obu stronach przez 20 niszczycieli, by spróbować przełamać blokadę – ocenił zachowanie chińskiego przywódcy prezydent USA.

Ostro zaatakował za to Benjamina Netanjahu. Uznał, że ataki Izraela na Liban mogły doprowadzić do zerwania rozmów pokojowych. – To bardzo trudny człowiek i szczerze mówiąc, powinien być nam bardzo wdzięczny za to, co zrobiliśmy. Bo gdyby Iran miał broń jądrową, Izrael nie przetrwałby nawet dwóch godzin – stwierdził.

Trump zmienił też ocenę obecnych władz Iranu. Jego zdaniem to „pragmatycy". Przestał też wzywać Irańczyków do powstania przeciw reżimowi w Teheranie. Przyznał bowiem w rozmowie z „NYT", że naród nie ma dostępu do broni i w razie próby wywołania powstania zostanie wymordowany. Jednocześnie ostrzegł jednak władze Iranu, że mordowanie protestujących sprawi, iż nie dostaną dostępu do 25 miliardów dolarów zamrożonych środków.