Dron spadł na terenie Łotwy. Ukraina: Rosja przekierowuje nasze bezzałogowce w stronę państw bałtyckich

Niezidentyfikowany dron wpadł do jeziora na południowym wschodzie Łotwy. MSZ Ukrainy tłumaczy, że to Rosja przejmuje ukraińskie drony i kieruje je na teren państw NATO, by wywołać chaos.

Mieszkańcy zaalarmowali łotewską Służbę Bezpieczeństwa Państwa, że dron wpadł do jeziora Dridrza w powiecie Krasław (ok. 60 km od granicy z Rosją). Maszyna stanęła w ogniu po uderzeniu w powierzchnię wody. Na miejscu służby znalazły szczątki drona. Władze proszą mieszkańców, by unikali miejsca zdarzenia.

To nie pierwszy raz, gdy nad Łotwę wlatują drony. 7 maja do kraju wtargnęła grupa bezzałogowców. Dwa z nich uderzyły w puste zbiorniki magazynu ropy naftowej w Rzeżycy. Po tym incydencie premier Evika Silina zmusiła do dymisji ministra obrony Andrisa Sprudsa. Jego partia wycofała się więc z rządowej koalicji, gabinet stracił większość, a Silina podała się do dymisji.

Rosja oskarża kraje bałtyckie o zgodę na wykorzystanie przestrzeni powietrznej do ataków na Rosję. Państwa te odrzuciły te oskarżenia. Jednocześnie, jak twierdzi MSZ Ukrainy, Rosja przejmuje kontrolę nad bezzałogowcami i wysyła je w przestrzeń powietrzną państw NATO, by wywołać w nich chaos.

Jak to działa? Moskwa wykorzystuje do tego celu sieć zakłócającą, w której centrum jest potężny nadajnik z obwodu królewieckiego. Sygnały „oślepiają” odbiornik GPS drona szumami o dużej mocy. To odcina go od sygnałów satelitarnych. Gdy bezzałogowiec przechodzi w tryb wyszukiwania, dostaje fałszywe sygnały, które kierują go na zachód