Inflacja w maju 2026 r. niespodziewanie niższa. Poznaliśmy szybki szacunek GUS
Inflacja w maju 2026 r. wyniosła 3,1 proc. rok do roku – podał GUS w inflacyjnym szybkim szacunku. Miesiąc do miesiąca ceny spadły o 0,3 proc.
Konsensus PAP zakładał wzrost o 3,2 proc. r/r i 0,2 proc. m/m.
mBank: spadek inflacji w maju nieoczekiwany, w lipcu szansa na dwójkę z przodu
„Inflacja nieoczekiwanie spadła w maju (3,1 proc.). Głównym sprawcą jest dużo wolniejszy wzrost cen żywności. Taki wynik jest jednak krótkotrwały – III kwartał przyniesie solidne przyśpieszenie. Cieszy natomiast inflacja bazowa, która zapewne ustabilizowała się na poziomie 3 proc." – skomentowali te dane na gorąco analitycy mBanku.
W ich ocenie w czerwcu inflacja będzie rosnąć w zbliżonym tempie, ale w lipcu mamy szanse zobaczyć wynik z dwójką z przodu.
„Niższe ceny ropy powinny dać ulgę kierowcom na stacjach paliw, w przypadku inflacji bazowej raczej także zobaczymy trend spadkowy. Mocniej zdrożeje żywność" – prognozują ekonomiści z mBanku.
Jak dowiedzieliśmy się wcześniej, inflacja w Polsce w kwietniu 2026 r. wyniosła 3,2 proc. r/r. W kwietniu ceny wzrosły w tempie 0,6 proc. m/m.
Czytaj więcej: Inflacja w kwietniu wyższa niż w marcu. GUS podał ostateczne dane
Od marca inflacja utrzymuje się powyżej granicy 3 proc., gdy obserwujemy inflacyjny skok związany ze wzrostem cen ropy po ataku USA na Iran 28 lutego 2026 r., po którym Iran de facto zablokował kluczową dla rynków ropy cieśninę Ormuz.
Czytaj także: Ceny ropy spadają. Trump „ma się zastanowić", czy zgodzi się na porozumienie z Iranem
W górę idzie także inflacja producencka. Koniec deflacji, która trwała trzy lata
Tendencję wzrostową widać także w inflacji producenckiej. Jak podkreślił w swojej analizie ekonomista XYZ Michał Kulbacki, w kwietniu w przetwórstwie inflacja producencka była nieco wyższa i wyniosła 2,3 proc. r/r. Oznacza to koniec deflacji, czyli spadku cen, który trwał przez ostatnie trzy lata.
W kwietniu ceny rosły m.in. w produkcji chemikaliów i wyrobów chemicznych (2,8 proc. r/r), metali (2,1 proc.), wyrobów farmaceutycznych (1,6 proc.), oraz pojazdów samochodowych, przyczep i naczep (1 proc.).
Jak zauważył Kulbackim, rosnące ceny to oczywiście skutek wojny na Bliskim Wschodzie, która podbiła ceny surowców. Drugim zjawiskiem, który może się za tym kryć, jest wzrost cen producenckich w Chinach. W kwietniu był on równy 2,8 proc. r/r. Dotychczas Chiny „eksportowały deflację”, zalewając Europę tanimi towarami finalnymi, ale także oferując tanie komponenty. Teraz zaczyna się to zmieniać, przynajmniej w niektórych branżach.
„Wzrost inflacji producenckiej z kilkumiesięcznym opóźnieniem przekłada się na inflację konsumencką. Można zatem oczekiwać, że również ten skok cen przełoży się na ceny w sklepach. Czynnikiem ograniczającym to w pewnym stopniu może być słabszy nominalny wzrost dochodów gospodarstw domowych" – zauważył Michał Kulbacki.
Czytaj więcej: Producenci po trzech latach obniżek podnieśli ceny. Jak to się przełoży na podwyżki w sklepach?