Iran ma dostać od Chin przenośne pociski przeciwlotnicze. Planuje też kupić rakiety przeciwokrętowe
Iran ma wkrótce dostać pierwszą partię chińskich przenośnych zestawów przeciwlotniczych. Do tego Teheran planuje też kupić pociski przeciwokrętowe. Pekin oczywiście zaprzecza tym doniesieniom.

Teheran wydał – jak twierdzi Reuters – od 60 do 70 mln dolarów na od 300 do 400 chińskich przeciwlotniczych przenośnych zestawów, w tym rakiet QW-12 i FN-16. Mają one posłużyć do strącania samolotów, śmigłowców i dronów lecących na niskich wysokościach.
Pekin zaprzecza tym doniesieniom. Zdaniem MSZ, są „całkowicie bezpodstawne", a „Chiny konsekwentnie działają na rzecz promowania pokoju i zakończenia (tego) konfliktu". Podobnie zaprzecza też Pakistan, który jest jednym z mediatorów w konflikcie między Waszyngtonem a Teheranem. Broń ma bowiem trafić do Iranu przez ten kraj.
Jakie pociski chce kupić Iran?
Iran chce kupić przenośne zestawy, bo łatwiej je zamaskować i przemieszczać. Co czyni je trudnym do zniszczenia w przeciwieństwie do dużych, stacjonarnych systemów.
Według europejskich źródeł, wśród rozważanych systemów są też QW-12, 18 i 19. QW-12 to najstarsze i najmniej wydajne zestawy pocisków, odpalanych ręcznie i naprowadzanych na podczerwień. Są mniej wydajne niż QW-18 i 19, ale wciąż mogą zagrozić dronom czy śmigłowcom. Iran chce też zakupić chińskie pociski manewrujące przeciwokrętowe, by móc zagrozić amerykańskiej flocie i tankowcom w cieśninie Ormuz.
Zdaniem analityków, Pekin ryzykuje takie transakcje, które na pewno rozwścieczą Waszyngton, by po pierwsze przetestować swoją broń przeciw amerykańskim celom. A po drugie Iran może stać się miejscem konfliktu między Chinami a USA w formie „proxy war". Teheran jest bowiem sojusznikiem Pekinu, a Państwo Środka chce pokazać, że nie porzuca sojuszników.
Donald Trump wielokrotnie ostrzegał Chiny
Sam Donald Trump wielokrotnie ostrzegał Chiny przed wsparciem Iranu. Stwierdził, że co prawda nie wierzy, by Pekin wspierał Teheran, ale jeśliby to się okazało prawdą, to byłoby dla Chin „bardzo złe".
Od trzech tygodni Amerykanie wznowili wojnę na Bliskim Wschodzie. Oficjalnie zaczęła się ona 28 lutego od ataków USA i Izraela. W kwietniu jednak zawarto zawieszenie broni, które w czerwcu skończyło się podpisaniem tymczasowego porozumienia. Miało ono otworzyć cieśninę Ormuz dla tankowców. Iran zaczął jednak ostrzeliwać statki, co doprowadziło do kolejnych ataków Amerykanów. Od piątku trwał kolejny rozejm, bo Donald Trump znów dał szansę Iranowi na zawarcie pokoju. We wtorek jednak Teheran znów otworzył ogień do amerykańskich baz, a Amerykanie zaatakowali proirańskie bojówki w Iraku.
Źródło: PAP