Iran ponownie zaatakował rafinerię w Kuwejcie. Izrael uderzył w infrastrukturę rządową w Teheranie

Trwa wymiana ognia na Bliskim Wschodzie. Armia Izraela uderzyła w nocy z czwartku na piątek w infrastrukturę rządową w Teheranie. Firma naftowa Kuwait Petroleum Corporation (KPC) poinformowała z kolei, że jej rafineria Mina Al-Ahmadi została w piątek rano ponownie zaatakowana przez irańskie drony.

W niektórych obiektach rafinerii wybuchł pożar. Ze wstępnych doniesień wynika, że nie ma ofiar śmiertelnych. W ramach środków ostrożności zamknięto wiele instalacji obiektu.

Rafineria Mina Al-Ahmadi jest położona 50 km na południe od stolicy Kuwejtu. Jej zdolności produkcyjne to 730 tys. baryłek ropy naftowej dziennie. Zdolności produkcyjne kraju według informacji podawanych przez Kuwejt wynoszą 3,2 mln baryłek dziennie.

O zestrzeleniu kilkunastu bezzałogowców poinformował resort obrony Arabii Saudyjskiej. Systemy przeciwlotnicze aktywowano także w Kuwejcie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ministerstwo spraw wewnętrznych Bahrajnu doniosło o pożarze magazynu wywołanym spadającymi odłamkami.

Izrael atakuje cele w stolicy Iranu

Z kolei Izrael zaatakował cele w Teheranie. Wojsko oświadczyło, że celem nowej fali uderzeń jest „infrastruktura” irańskiego reżimu. BBC poinformowało o silnych eksplozjach w stolicy Iranu.

W czwartek konferencji prasowej udzielił premier Izraela Benjamin Netanjahu. Mówił m. in. o potencjalnej zmianie ustroju w Iranie. „Nie chcemy zastępować jednego ajatollaha innym” – powiedział Netanjahu na konferencji prasowej, dodając, że irański naród musi „dotrzymać kroku chwili”.

„Możemy stworzyć odpowiednie warunki, ale oni muszą je w pewnym momencie wykorzystać" – dodał. Wskazał, że rewolucja nie może nadejść „tylko z powietrza”.

„Można wiele zrobić z powietrza i my to robimy, ale musi być również komponent lądowy. Istnieje wiele możliwości wykorzystania tego komponentu lądowego i pozwalam sobie nie dzielić się nimi z wami wszystkimi” – powiedział Netanjahu cytowany przez CNBC.

Wcześniej tego samego dnia prezydent USA Donald Trump zadeklarował, że nie wyśle ​​wojsk amerykańskich na Bliski Wschód.

Iran twierdzi, że nadal ma możliwości produkcji pocisków

W swojej wypowiedzi Netanjahu powiedział także, że Iran jest „słabszy niż kiedykolwiek”. Wskazał, że jego zdaniem Iran nie może już wzbogacać uranu i nie jest zdolny do produkcji pocisków balistycznych, a jego arsenały rakietowe i dronowe są w znacznym stopniu zdegradowane.

Zapowiedział także, że wojna przeciwko Iranowi będzie kontynuowana „tak długo, jak będzie to konieczne”.

Gwardia Rewolucyjna Iranu zaprzeczyła w piątek informacjom o braku możliwości produkcji pocisków. Rzecznik organizacji Ebrahim Zolfaghari powiedział, że mimo wojny produkcja pocisków i rakiet jest kontynuowana, a Iran nie cierpi na brak zapasów.

Liczba ofiar wojny to już ponad trzy tysiące osób

Według amerykańskiej agencji HRANA bilans ofiar wojny w Iranie przekroczył 3180 osób, z czego niemal połowę stanowią cywile. Z kolei Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) wyraziła zaniepokojenie losem ok. 20 tys. marynarzy uwięzionych na statkach w Zatoce Perskiej i zaapelowała o utworzenie „bezpiecznego korytarza morskiego”.

Polski resort infrastruktury podał w czwartek w odpowiedzi na pytania Polskiej Agencji Prasowej (PAP), że na statkach w rejonie cieśniny Ormuz znajduje się 24 marynarzy zatrudnianych przez armatorów zrzeszonych w Związku Armatorów Polskich oraz Polskim Związku Przedsiębiorców Żeglugowych, a także kilkunastu marynarzy zatrudnionych za pośrednictwem agencji zatrudnienia. Ministerstwo podało, że do resortu nie zgłaszano problemów w związku z przebywaniem polskich marynarzy w rejonie cieśniny.

Źródło: PAP/XYZ