Kanclerz Merz: „Nasza iluzja dobrobytu nie przetrwa"
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz ostrzegł, że kraj nie może kontynuować dotychczasowej polityki i musi przygotować się na głębokie zmiany. W wywiadzie dla „Spiegla” przyznał, że jest niezadowolony z atmosfery społecznej i zapowiedział trudne reformy mimo możliwego sprzeciwu.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz w środę w wywiadzie dla tygodnika „Spiegel” skrytykował nastroje panujące w kraju w kontekście planowanych reform systemu emerytalnego i ochrony zdrowia. Szef rządu otwarcie przyznał, że jest niezadowolony z atmosfery społecznej, która towarzyszy proponowanym zmianom.
Rząd przygotowuje pakiet reform obejmujący m.in. ograniczenie bezpłatnego ubezpieczenia współmałżonka, wyższe dopłaty do leków oraz zwiększenie składek dla osób o wyższych dochodach. Propozycje te mają poprawić stabilność finansową systemu, ale już teraz budzą opór części społeczeństwa.
Merz podkreślił, że Niemcy znajdują się w momencie przełomowym. – Doświadczamy głębokiego przełomu – powiedział, porównując obecną sytuację do wyzwania o skali porównywalnej ze skutkami konfliktów, mimo że w Europie nie toczy się otwarta wojna. Jego zdaniem kraj nie jest jeszcze odpowiednio przygotowany na nadchodzące zmiany.
Kanclerz zwrócił uwagę, że część społeczeństwa broni dotychczasowych przywilejów i sprzeciwia się reformom, co utrudnia przeprowadzenie niezbędnych zmian. W jego ocenie Niemcy muszą wyjść ze stagnacji i udowodnić, że potrafią dostosować się do nowych realiów gospodarczych i geopolitycznych.
- Jak mam to wyrazić, żeby nie zostało to od razu przeinaczone? Żyjemy w pokoju od ponad 80 lat, a od 36 lat Niemcy Wschodnie i Zachodnie są ponownie zjednoczone. Teraz doświadczamy głębokiego przełomu. Nie jest to otwarta wojna w środku Europy, ale skutki są prawdopodobnie nie mniejsze. Musimy się na to przygotować, ale jeszcze nam się to nie udało, ponieważ wielu chce zachować swoje przywileje i broni się przed każdą zmianą.
Merz wskazał również na problem funkcjonowania systemu politycznego. – Niemiecka demokracja bywa powolna, a czasem wręcz ociężała – ocenił, dodając, że kluczowe jest odbudowanie zaufania społecznego oraz poczucia bezpieczeństwa i nowego początku.
Kanclerz zapowiedział, że sam zamierza zmienić sposób komunikacji. Podkreślił konieczność intensywniejszego tłumaczenia decyzji rządu, zaznaczając, że w demokracji niezbędne jest przekonywanie obywateli do proponowanych rozwiązań.
Czytaj również: Rekordowe poparcie dla skrajnej prawicy z AfD
Odnosząc się do sytuacji społecznej, Merz mówił o rosnącej niepewności i „ogólnej nerwowości”, a także o krytyce rządu zarówno ze strony lewicy, jak i prawicy. Jednocześnie ostrzegł: – Nie możemy kontynuować polityki ostatnich 20 lat. Nasza iluzja dobrobytu nie przetrwa – deklarując gotowość do wdrażania niepopularnych reform.
Kanclerz odniósł się także do polityki zagranicznej. Poinformował, że utrzymuje dobre relacje z prezydentem USA Donaldem Trumpem, mimo różnic, m.in. w ocenie wojny z Iranem. Zaznaczył, że stosunki transatlantyckie ulegają zmianie, a Europa powinna wzmacniać własne zdolności obronne, w tym rozważać współpracę z Francją nad europejskim parasolem nuklearnym.
Źródło: PAP