Koniec rozejmu na Bliskim Wschodzie? USA zaatakowały irańskie bojówki w Iraku. Teheran odpowiedział rakietami
Po kilku dniach spokoju na Bliskim Wschodzie USA i Iran wznowiły działania wojenne. Gwardia Rewolucyjna uderzyła na amerykańską bazę w Jordanii i tankowce w cieśninie Ormuz. Z kolei siły saudyjskie i USA zaatakowały irańskie bojówki w Iraku.

„Dopóki będą kontynuowane groźby wobec Islamskiej Republiki Iranu i nielegalne, brutalne działania sił amerykańskich przeciwko naszym interesom, opór będzie trwał" – oświadczyła w komunikacie Gwardia Rewolucyjna. Siły irańskie przyznały się bowiem do ataku na tankowce, które – zdaniem Teheranu – zignorowały ostrzeżenia. Do tego Iran zaatakował rakietami balistycznymi bazę w Jordanii, jednak pociski zostały przechwycone.
USA i Arabia Saudyjska uderzyły na milicje w Iraku
Z kolei Amerykanie nie atakowali bezpośrednio celów w Iranie. Za to razem z Arabią Saudyjską uderzyli na proteherańskie bojówki w Iraku. Siły Mobilizacji Ludowej potwierdziły uderzenia i zniszczenia budynków. Oskarżyły też Amerykanów o naruszenie suwerenności Iraku.
„Amerykańskie i saudyjskie samoloty bojowe zaatakowały wiele obiektów logistycznych i magazynów broni wykorzystywanych przez terrorystów we wschodnim Iraku" – głosi komunikat CENTCOM. Zdaniem amerykańskiego dowództwa, była to „silna odpowiedź na ponad 30 ataków z użyciem dronów, przeprowadzonych w ciągu ostatnich 72 godzin na polecenie IRGC". „Nieuzasadnione ataki wymierzone w siły Stanów Zjednoczonych zakończyły się niepowodzeniem" – dodało wojsko USA.
Według sił amerykańskich od lutego do kwietnia 2026 roku odnotowano ponad 600 prób ataków na obywateli USA oraz amerykańskie obiekty w Iraku, przeprowadzonych przez proirańskie milicje. A we wtorek Saudowie przechwycili drony wystrzelone z Iraku, które leciały w stronę infrastruktury energetycznej we Wschodniej Prowincji królestwa.
Trump wstrzymał na kilka dni uderzenia
Wojna na Bliskim Wschodzie trwa od 28 lutego, gdy siły izraelskie i amerykańskie zaatakowały Iran. Od kwietnia w regionie obowiązywało zawieszenie broni, które zakończyło się podpisaniem rozejmu na 60 dni, w ramach którego Iran zobowiązał się do otwarcia cieśniny Ormuz. Gdy Teheran zaatakował jednak tankowce, Amerykanie wznowili naloty.
W piątek Waszyngton wstrzymał jednak naloty. – Prowadzimy z Iranem bardzo zaawansowane rozmowy. Jeśli nie przyniosą rezultatu, wrócimy do bardzo silnych działań wojskowych – powiedział we wtorek Donald Trump portalowi Axios. Wytłumaczył, że przerwa obowiązywała na wniosek mediatorów. – Wszyscy, którzy zajmują się Iranem, prosili mnie: nie atakuj – wytłumaczył prezydent USA. Dodał jednak, że Teheranowi zostało mało czasu i jeśli nie zdecyduje się zawrzeć porozumienia pokojowego, Ameryka znów zaatakuje.
Źródło: PAP