Lufthansa cierpi przez wojnę na Bliskim Wschodzie. Drogie paliwo lotnicze może linię kosztować dodatkowe 1,7 miliarda euro
Lufthansa szykuje się na poważne wydatki w związku z wojną na Bliskim Wschodzie. Niemiecka linia lotnicza uważa, że wydatki na coraz droższe paliwo lotnicze mogą w tym roku wynieść ją aż 1,7 mld euro.
Firma podała te dane, jak pisze CNBC, przy okazji swoich wyników za pierwszy kwartał 2026 r. Jak tłumaczy Lufthansa, 80 proc. paliwa zostało już zarezerwowanych, natomiast 20 proc. koncern będzie musiał kupić po cenach rynkowych, a to może wynieść nawet do 1,7 mld euro. Firma planuje zrównoważyć te wydatki zarówno cięciem kosztów, jak i zwiększeniem przychodów ze sprzedaży biletów.
Linia lotnicza podała, że strata operacyjna za pierwszy kwartał wyniosła 612 mln euro, natomiast przychody wzrosły r/r o osiem proc. do poziomu 8,7 mld euro. Zysk netto wyniósł zaś 665 mln euro, podczas gdy w pierwszym kwartale 2025 r. firma osiągnęła 885 mln zł zysku.
– W pierwszym kwartale znacząco poprawiliśmy nasz wynik finansowy – tłumaczy CEO linii lotniczej Carsten Spohr. – Jednak kryzys na Bliskim Wschodzie połączony z rosnącymi cenami paliwa stanowi wyzwanie zarówno dla świata podróży lotniczych, jak i dla naszej firmy. Jesteśmy jednak przekonani, że poradzimy sobie z tym zagrożeniem – dodaje.
75 proc. paliwa lotniczego dla Europy pochodzi z Zatoki Perskiej
Europa ma problem z paliwem lotniczym po tym, jak Iran zablokował cieśninę Ormuz. Szef Międzynarodowej Agencji Energii Fatih Birol ostrzegał w kwietniu, że na kontynencie jest paliwa zaledwie na kilka tygodni. Dlatego kraje UE starają się zastąpić paliwo z Zatoki Perskiej dostawami z Nigerii i z USA, a jego cena wzrosła na koniec marca m/m o 103 proc.
– 75 proc. paliwa pochodzi z rafinerii w Zatoce Perskiej, reszta jest dostarczana z krajów azjatyckich, które teraz wprowadziły restrykcje na eksport. Jeśli więc Europa nie zdobędzie dostaw z USA czy Nigerii, będzie w tarapatach – wyjaśnia Birol.
Linie lotnicze starają się więc ciąć najmniej dochodowe połączenia, by oszczędzić na paliwie. Sama Lufthansa ścięła 20 tys. krótkich tras. Podobne problemy mają inne linie lotnicze. Choćby tania linia EasyJet musiała w marcu zapłacić dodatkowe 25 mln funtów. Szef Ryanaira Michael O'Leary uważa zaś, że Wizz Air i airBaltic kryzysu paliwowego nie przetrwają. Z kolei w USA jedną z przyczyn bankructwa Spirit Airlines i wstrzymania operacji przez tę tanią linię były właśnie wysokie ceny paliwa.