MON chce utworzyć rezerwy wojskowe wysokiej gotowości
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział zmiany w działaniu rezerw wojskowych. Powstać ma tzw. rezerwa wysokiej gotowości, która razem z armią zawodową i WOT ma utworzyć wojsko liczące 500 tys. żołnierzy, z czego 300 tys. to stanowiliby żołnierze wojsk operacyjnych i WOT, a 200 tys. – różnego typu rezerwy.
Kosiniak-Kamysz przedstawił na konferencji prasowej poświęconej tegorocznej edycji szkoleń cywilów „wGotowości” koncepcję zmian rezerw wojskowych. Chodzi o utworzenie rezerwy wysokiej gotowości, czyli przeszkolonych rezerwistów regularnie biorących udział w ćwiczeniach.
Taka służba byłaby dobrowolna i zapewnić różnego rodzaju benefity, jak wynagrodzenie za ćwiczenia czy dostęp do różnego rodzaju kursów czy szkoleń. Rezerwiści mają mieć także dużą dozę swobody w wyborze terminów ćwiczeń oraz jednostki, w której będą służyć.
Jak podkreślił wicepremier, służba w rezerwie ma być atrakcyjna i „nie niszczyć wyobrażenia o wojsku”. Zaangażować mogą się – zaznaczył – na równych prawach zarówno mężczyźni, jak i kobiety.
Do pomysłu odniósł się również obecny na konferencji Szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła. Jak wskazał, jednostki wojskowe zostały podzielone na tzw. tiery, czyli stopnie gotowości.
Przeczytaj również: „Polski Pentagon” – potrzebna inwestycja czy kosztowna gigantomania?
Jednostki pierwszego tieru to - jak mówił gen. Kukuła - najlepsze jednostki Wojska Polskiego, które muszą być gotowe w ciągu 5-7 dni od mobilizacji. W tych jednostkach służyć będą – poza żołnierzami zawodowymi – przede wszystkim rezerwiści wysokiej gotowości, którzy m.in. będą raz w roku sprawdzani pod względem gotowości do szybkiego stawienia się w jednostce na wezwanie.
Jednostki drugiego i trzeciego tieru to te, które w razie kryzysu będą miały więcej czasu na przygotowanie do walki. Z nimi związani będą w dużej mierze rezerwiści tzw. stałej gotowości.
Gen. Kukuła podkreślił też, że szkolenia będą profilowane pod żołnierzy rezerwistów; każdy rezerwista będzie miał obowiązek odbyć min. 8 dni szkolenia w roku, będzie podlegał też tzw. „mobilization day check”, czyli sprawdzeniu, czy w razie wezwania rzeczywiście w szybkim tempie stawi się z wymaganym wyposażeniem w jednostce.
Źródło: PAP/XYZ