Morawiecki: do końca walczyliśmy o PiS. Zawsze na pierwszym miejscu była Polska, nie partia

– Do ostatniej chwili walczyliśmy o jedność ugrupowania Prawa i Sprawiedliwości. (...) Zależało nam na tym, aby realizować wynegocjowaną w kwietniu strategię „dwóch płuc". Wiadomo, jak trudno jest rywalizować o wyborców niekiedy radykalnymi deklaracjami. I tak, w dobrej wierze, działaliśmy do samego końca – powiedział Mateusz Morawiecki w czasie konferencji prasowej.

– Ze mną tutaj są ludzie, którzy zakładali partię Prawa i Sprawiedliwości. Niektórzy byli nawet w Porozumieniu Centrum. (...) Byliśmy ludźmi, którzy zawsze na pierwszym miejscu stawiali niekoniecznie partię, ale właśnie Polskę. Dlatego nie mogliśmy podpisać lojalki – powiedział Morawiecki.

– Jest nas czterdziestu posłów, jeden senator i trzech europosłów. (...) Nie możemy zgodzić się na to, aby poprzez ultimata, szantaż strategia niedawno uzgodniona wylądowała w koszu. (...) Mówiliśmy: „przestańcie nas wypychać". Mam tutaj na myśli niewielką grupę intrygantów, sprawnych w takich działaniach. Ale mam pewność, że nasza strategia jest zwycięska, nasze pomysły są odpowiedzią na problemy i są to konieczne zmiany, które trzeba wprowadzić, aby odsunąć ten niedobry rząd od władzy – przyznał były premier PiS.

Morawiecki zapowiedział, że ma „pomysły, raporty i plany na wiele spotkań" z wyborcami. Przyznał, że jest to nowy rozdział w historii polskiej polityki.

Po wystąpieniach kilku polityków towarzyszących Morawieckiemu przyszedł czas na pytania dziennikarzy. W jednej z odpowiedzi były premier przyznał, że on i jego współpracownicy są zaskoczeni całą sytuacją, nie planowali odejścia z PiS i muszą przygotować się do nowych rzeczywistości.

– Nie pytajcie dzisiaj o partię, nie pytajcie o klub. Do końca walczyliśmy o PiS – przyznał.

Rozłam w PiS. Kaczyński zapowiedział usunięcie "buntowników" z partii

Tego samego dnia o godz. 12 swoją konferencję prasową miał prezes PiS Jarosław Kaczyński. Przyznał on, że „około trzydziestu kilku posłów zrezygnowało z członkostwa" w partii.

– We wtorek odbędzie się posiedzenie Komitetu Politycznego, który przyjmie fakt do wiadomości. Wszyscy wiedzieli, co mają podpisać i jakie są skutki niepodpisania – powiedział. Kaczyński wskazał, że Mateusz Morawiecki swoimi działaniami "próbował podzielić PiS".

Konflikt i rozpad PiS to efekt sporu pomiędzy dwoma grupami działającymi wewnątrz partii. Chodzi o „harcerzy", czyli zwolenników Morawieckiego, i „maślarzy", których reprezentują m.in. Jacek Sasin, Przemysław Czarnek czy Patryk Jaki.

W kwietniu spór przycichł, bo Kaczyński obiecał porozumieć się z Morawieckim i oprzeć PiS na „dwóch płucach", czyli dotrzeć i do radykalnych, i do centrowych wyborców. Spór jednak eskalował w ubiegłym tygodniu. Władze partii zobowiązały w uchwale swoich działaczy – pod groźbą wykluczenia z partii – do wystąpienia ze stowarzyszeń „prowadzących działalność polityczną" w ramach ugrupowania, czyli m.in. „Rozwój Plus" i „Po pierwsze Polska" Jacka Sasina. Termin na podjęcie decyzji upłynął o północy w czwartek 23 lipca.