Nord Stream przegrał sprawę przed brytyjskim sądem. Domagał się ponad pół miliarda euro

Spółka Nord Stream przegrała sprawę toczącą się przed sądem w Wielkiej Brytanii. Ubezpieczyciele nie muszą jej wypłacać ponad pół miliarda euro odszkodowania, którego się domagała – uznał sąd w Londynie.

Większościowym właścicielem spółki Nord Stream jest Gazprom, rosyjski gigant wspierany przez Kreml. Firma domagała się 580 mln euro odszkodowania za zniszczenie części gazociągu w wyniku eksplozji w 2022 r.

Brytyjski wymiar sprawiedliwości oddalił żądanie Rosjan, podkreślając, że spółce nie należą się pieniądze, ponieważ polisy nie obejmują szkód wojennych. Zachodni ubezpieczyciele – z firmą Lloyd's of London na czele – skutecznie udowodnili, że zniszczenia były skutkiem pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę – wskazuje brytyjski dziennik „Financial Times".

– Jeśli którykolwiek z potencjalnych sprawców dokonał sabotażu, to wojna byłaby istotną przyczyną jego działań – uznała prowadząca sprawę sędzia. Dodała, że ustalenie konkretnego sprawcy zniszczenia gazociągu nie było konieczne do zastosowania klauzuli o wyłączeniu odpowiedzialności za szkody związane z wojną.

Spółka Gazpromu nie dostanie odszkodowania za Nord Stream

W 2022 r. trzy z czterech nitek gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2 na Morzu Bałtyckim zostały zniszczone w wyniku eksplozji. Wcześniej Gazprom wstrzymał dostawy gazu ziemnego przez Nord Stream 1, przyczyniając się do kryzysu energetycznego w Europie.

W sprawie zniszczenia gazociągu zatrzymano dwóch ukraińskich podejrzanych: jednego we Włoszech i drugiego w Polsce. Rzym wydał niemieckiej prokuraturze podejrzanego, który usłyszał zarzuty dotyczące m.in. współudziału w zbrodni wojennej. W lipcu 2026 r. niemiecka prokuratura wniosła przeciwko niemu akt oskarżenia.

Polskie władze nie zgodziły się na ekstradycję drugiego z domniemanych sprawców, Wołodymyra Ż. 49-letni Ukrainiec twierdził, że nie miał nic wspólnego z atakiem.

Polski sąd uznał, że wniosek władz niemieckich o wydanie mężczyzny nie zasługuje na uwzględnienie. Wskazał, że strona niemiecka przekazała jedynie „bardzo ogólne informacje" dotyczące tego, czy domniemany czyn może stanowić podstawę do wykonania europejskiego nakazu aresztowania.

Prowadzący sprawę sędzia uznał także, że – niezależnie od tego, czy Wołodymyr Ż. w ogóle uczestniczył w wysadzeniu Nord Stream – to ktokolwiek tego dokonał, mógł działać w ramach sprawiedliwej wojny obronnej na rzecz Ukrainy, nie popełnił więc przestępstwa.

Źródło: PAP/XYZ