Norweski raport o energii jądrowej. Atom jest za drogi

Rząd Norwegii przedstawił w czwartek raport dotyczący energii jądrowej, w którym zauważył, że choć atom jest stabilnym i bezemisyjnym źródłem energii, to doświadczenia europejskie pokazują, iż budowa elektrowni trwa długo i bywa nawet cztery razy droższa od pierwotnych założeń.

Dokument przygotowano w związku z rosnącym zapotrzebowaniem na energię oraz powrotem debaty o atomie. Poprzedni podobny raport powstał w 1978 r. W ostatnich latach w Norwegii zgłoszono łącznie 10 inicjatyw budowy elektrowni jądrowych, w tym projekt na Svalbardzie.

Autorzy najnowszego raportu twierdzą, że energia jądrowa mogłaby zapewnić stabilne dostawy prądu niezależnie od warunków pogodowych i wesprzeć transformację energetyczną. Podkreślono jej niskoemisyjność oraz potencjalną rolę w pokryciu rosnącego zapotrzebowania, m.in. ze strony przemysłu.

Raport uwzględnił również możliwość rozwoju małych reaktorów modułowych (SMR). Norwescy eksperci uważają, że mogą być one tańsze i bardziej elastyczne niż tradycyjne elektrownie. Jednocześnie podkreślono, że wdrożenie tej technologii wiąże się z dużą niepewnością.

Wśród głównych barier dla rozwoju atomu w Norwegii wymieniono wysokie koszty inwestycji, długi czas realizacji oraz brak kompetencji i infrastruktury w kraju, który nie posiada energetyki jądrowej. Podkreślono też ryzyko opóźnień i przekroczeń budżetów, które - według raportu - mają w Europie charakter systemowy.

Najczęściej przywoływane przykłady to elektrownia Olkiluoto 3 w Finlandii, której budowę rozpoczęto w 2005 r., a uruchomienie zamiast w 2010 nastąpiło dopiero w 2023 r., natomiast koszt wzrósł z ok. 3 mld do ok. 11 mld euro. We Francji blok Flamanville 3, budowany od 2007 r. z planem uruchomienia w 2012 r., został podłączony do sieci dopiero w 2024 r., a jego koszt wzrósł z ok. 3,3 mld do ponad 13 mld euro. W Wielkiej Brytanii projekt Hinkley Point C, rozpoczęty w 2016 r., miał zostać uruchomiony w 2025 r., obecnie termin przesunięto na lata 2030–2031, a koszt wzrósł z równowartości ok. 21 mld do nawet 46 mld euro.

Najbardziej realistyczną drogą poprawy bezpieczeństwa energetycznego dla Norwegii ma być modernizacja hydroenergetyki, która obecnie pokrywa 99 proc. zapotrzebowania, rozwój sieci przesyłowych oraz zwiększenie efektywności zużycia energii.

Norwegia miała dwa reaktory badawcze – w Halden i Kjeller, które zostały zamknięte odpowiednio w 2018 i 2019 r. z powodów ekonomicznych i technicznych. Władze nie planują obecnie budowy nowych obiektów jądrowych tego typu.

Źródło: PAP