Polski przemysł chemiczny liczy na lekką poprawę w 2026 r., ale dostrzega ryzyka
Prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego ocenia, że 2026 r. przyniesie poprawę sytuacji branży. Zmiana ma być stopniowa i łagodna, a jej powodem jest m.in. wzrost polskiego PKB. Branża obawia się jednak wpływu importu spoza UE i zmian w unijnych przepisach.
– Przemysł może liczyć na poprawę swojej kondycji, ale liczoną raczej w dziesiętnej części procenta – uważa prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego Tomasz Zieliński.
Choć po gorszym III kw. 2025 r. na rynku chemicznym już widoczna jest stabilizacja, w ocenie szefa PIPC poprawa będzie zauważalna dopiero od II kw. 2026 r. Najlepsze prognozy przypadają na końcówkę roku. Mają być one skorelowane z przewidywaniami dla polskiego PKB.
Przeczytaj też: Polska w awangardzie dedolaryzacji. NBP kupuje najwięcej złota spośród wszystkich banków centralnych na świecie
Ryzyka: konkurencja spoza UE i zmiany na unijnym rynku
Oceniając czynniki, które zaważą na przemyśle chemicznym, prezes izby wskazuje na rynek niemiecki – który w jego ocenie „kuleje” – oraz wpływ ceł nałożonych na nawozy z Rosji i Białorusi. Kluczowy ma być też wpływ importu spoza krajów Unii Europejskiej.
– Firmy spoza UE bardzo ochoczo rozpychają się na europejskim rynku, bo widzą tu zbyt na swoje towary. To ogromne ryzyko dla europejskiej branży – ostrzega Tomasz Zieliński. – Oprócz [porozumienia z - przyp. red.] Mercosur mamy na stole inne, takie jak umowy o wolnym handlu z Indiami, Tajlandią czy Indonezją, co oznacza mocne otwieranie się na inne regiony i zapraszanie tamtejszych firm do UE. Trzeba pamiętać, że na szali mamy ochronę gospodarek każdego kraju członkowskiego – dodaje prezes.
Według prezesa graniczny podatek węglowy CBAM, który miał chronić europejskich producentów, nie jest jeszcze dopracowany, a wadliwe skonstruowanie go może doprowadzić do odpływu produkcji poza Unię Europejską. Drażliwą kwestią jest też system ETS i jego przyszły następca, czyli ETS2.
Branżę chemiczną czeka także rewizja kluczowych polityk KE. Chodzi m.in. o rozporządzenie REACH, które ma chronić zdrowie ludzkie i środowisko, przy jednoczesnym zwiększeniu konkurencyjności przemysłu chemicznego w UE.
– KE musi brać pod uwagę postulaty europejskiego przemysłu, bo dzisiaj jego sytuacja jest bardzo trudna – kwituje prezes.
Źródło: PAP