Portugalia przyciąga obcokrajowców. Kupują nieruchomości, na sprzedaż jest prywatna wyspa

Cudzoziemcy, którzy sprowadzają się do Portugalii, coraz częściej szukają nieruchomości na wsi albo z dala od dużych miast – twierdzą eksperci branży, a zagraniczni nabywcy stanowili w 2025 r. blisko jedną trzecią wszystkich kontrahentów. Na sprzedaż jest obecnie prywatna wyspa w cenie mieszkania – informują media.

Wśród zainteresowanych nabywaniem nieruchomości w Portugalii coraz częściej są obcokrajowcy. W ciągu ubiegłego roku, jak dowodzą dane Narodowego Banku Portugalii, mieli oni blisko 30-procentowy udział we wszystkich transakcjach, których liczba wyniosła ok. 41 tys.

Lizboński ekspert ds. wynajmu nieruchomości Abel Monteiro powiedział PAP, że w związku z dużym zainteresowaniem i małą ofertą w dużych miastach zainteresowanie inwestorów coraz częściej kieruje się na prowincję.

– W ostatnich latach w kilku gminach pojawiły się projekty bezpłatnego wynajmowania turystom opustoszałych domów, szczególnie po to, aby zaludnić wieś. Nie wszystkie one przyniosły zamierzony efekt. Faktem jest jednak, że dziś wyludniające się wioski coraz częściej zamieszkiwane są przez cudzoziemców – dodał Monteiro.

Zjawisko to potwierdza właściciel małego gospodarstwa turystycznego w algarwijskiej gminie Tavira Antonio Pereira. Dodaje, że celem inwestorów od lat były małe wyspy, na których dopuszczano się samowoli budowlanej.

– Pomiędzy 2014 r. a 2018 r. na kilku tutejszych wysepkach, m.in. na Culatrze, lokalne władze wzięły sprawy w swoje ręce i wyburzyły stawiane tam nielegalnie budynki, zwłaszcza domki letniskowe – przypomniał Pereira, zaznaczając, że portugalska biurokracja i nieprecyzyjne niekiedy przepisy mogą odstraszać inwestorów.

W rozmowie z PAP Pereira przypomniał historię innej wyspy zajętej przez prywatnego właściciela po wybudowaniu tamy wodnej w Castelo de Bode. Pojawiła się tam wyspa Lombo, którą nabyła miejscowa rodzina za pieniądze otrzymane jako rekompensata za teren pod budowę tamy wodnej.

Rozwój małej wysepki stanął jednak pod znakiem zapytania, kiedy w 2011 r. jej właścicielem stała się jedna z grup hotelowych. Lokalna gmina zablokowała bowiem inwestycję szacowaną na 8 mln euro. Sprawa trafiła do sądu.

Vergilio Rocha od kilku tygodni oferuje na sprzedaż za 750 tys. euro, czyli w cenie mieszkania, prywatną wysepkę w pobliżu miasta Aveiro.

Przyznaje, że sam w przeszłości miał „spięcie z państwem”. Przedsiębiorca zaznacza jednak, że wygrał przed sądem proces z Republiką Portugalską o prawo do wyspy. Teraz liczy, że szybko znajdzie na nią nabywców na aukcji internetowej.

Z kolei od dziewięciu lat posiadaczem małego lądu o nazwie Pontinha, u brzegów Funchal na Maderze, jest obcokrajowiec, który nabył ją od ekscentrycznego artysty Renato Barrosa. Ten przez wiele lat przypisywał sobie tytuł władcy tzw. Księstwa Pontinha o imieniu Renato II Dzielny.

Prowokujący rząd Portugalii swoimi wystąpieniami Maderczyk został w 2017 r. zatrzymany przez żandarmerię za szereg działań antypaństwowych, m.in. próbę ogłoszenia niepodległości księstwa. Trzy dni przed zatrzymaniem, jak utrzymuje, sprzedał swoją wysepkę zagranicznemu nabywcy.

Źródło: PAP