Putin rozmawia z prezydentem Iranu. Setki tysięcy uchodźców w Libanie
Rosja wzywa do deeskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, podczas gdy Stany Zjednoczone zapowiadają kolejne intensywne uderzenia na Iran. Tymczasem wojna rozszerza się na kolejne państwa regionu, a w Libanie setki tysięcy ludzi uciekają przed bombardowaniami.
Prezydent Rosji Władimir Putin rozmawiał we wtorek telefonicznie z prezydentem Iranu Masudem Pezeshkianem o sytuacji w Iranie i na Bliskim Wschodzie – poinformował Kreml. Rosyjski przywódca wezwał do „szybkiej deeskalacji konfliktu i rozwiązania go środkami politycznymi”, a irański prezydent podziękował Moskwie za wsparcie.
Kilka godzin wcześniej rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow odbył rozmowę telefoniczną z irańskim ministrem spraw zagranicznych Abbasem Aragczim – przekazało rosyjskie MSZ. Rozmowy dotyczyły sytuacji w regionie po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskich uderzeń na Iran.
Jednocześnie rosyjscy przywódcy zapewnili w poniedziałek prezydenta USA Donalda Trumpa, że Moskwa nie przekazuje Iranowi informacji wywiadowczych o lokalizacji amerykańskich sił wojskowych. Specjalny wysłannik USA na Bliski Wschód Steve Witkoff powiedział w rozmowie z CNBC, że Stany Zjednoczone przyjmują te deklaracje „na słowo”.
Amerykańscy urzędnicy twierdzą jednak, że Rosja od lat przekazuje Iranowi dane wywiadowcze, w tym obrazy satelitarne pokazujące lokalizacje amerykańskich okrętów i personelu wojskowego. Według nich taka współpraca miała trwać także od rozpoczęcia amerykańsko-izraelskich uderzeń na Iran niemal dwa tygodnie temu.
Ukraina wspiera państwa Zatoki
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował we wtorek, że jego kraj wysłał „profesjonalne, w pełni wyposażone zespoły” do Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej, aby pomóc w ochronie przed atakami Iranu. Jak powiedział, wcześniej 11 państw zwróciło się do Ukrainy o wsparcie w tej sprawie.
Ukraińscy eksperci zostali także wysłani do Jordanii, aby pomóc w ochronie amerykańskich baz wojskowych. Zełenski zapowiedział, że w zamian Kijów chce otrzymać pociski do systemów obrony powietrznej, których obecnie brakuje Ukrainie.
Konflikt na Bliskim Wschodzie trwa już 11 dni i coraz wyraźniej wpływa na sytuację międzynarodową. Według amerykańskiego sekretarza obrony Pete’a Hegsetha wtorek ma być „najbardziej intensywnym dniem amerykańskich uderzeń od początku wojny”.
Hegseth podkreślił, że amerykańska armia przygotowuje dla prezydenta Trumpa „maksymalny zakres opcji” prowadzenia działań militarnych. W ubiegłym tygodniu szef Pentagonu oceniał, że konflikt może potrwać od trzech do ośmiu tygodni.
Setki tysięcy uchodźców w Libanie
Wojna przekształciła Liban w nowy front konfliktu. Blisko 700 tys. osób zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów – poinformowała we wtorek Organizacja Narodów Zjednoczonych.
Według Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji ponad 667 tys. osób zarejestrowało się w rządowym systemie pomocy dla przesiedleńców, w tym ponad 100 tys. tylko w ciągu ostatnich 24 godzin.
W Bejrucie i jego okolicach dziesiątki tysięcy ludzi uciekających przed izraelskimi atakami na wspieraną przez Iran organizację Hezbollah znalazły schronienie w szkołach i budynkach publicznych. Wielu mieszkańców śpi także w samochodach lub na nadmorskiej promenadzie.
Równocześnie bombardowania trwają w Iranie. Jeden z mieszkańców ostrzegł, że „jeśli Teheran będzie bombardowany jeszcze przez 10 dni, nic z niego nie zostanie”.
Wojna uderza w gospodarkę i komunikację
Konflikt już poważnie wpływa na światową gospodarkę i rynek energii. Administracja Donalda Trumpa zaczęła łagodzić restrykcje na eksport rosyjskiej ropy, aby ograniczyć wzrost cen paliw.
Jednym z elementów tej decyzji jest 30-dniowe zwolnienie dla Indii, które mogą kupować rosyjską ropę już znajdującą się na morzu bez ryzyka sankcji ze strony Waszyngtonu. Sekretarz skarbu Scott Bessent zapowiedział, że USA rozważają dalsze znoszenie sankcji energetycznych wobec Rosji.
Walki utrudniają także żeglugę w Cieśninie Ormuz, przez którą przepływa około jedna piąta światowych dostaw ropy naftowej. Spowolnienie ruchu statków wywołało obawy o bezpieczeństwo globalnych dostaw energii.
Według oficjalnych danych amerykańskie i izraelskie uderzenia zabiły około 1300 osób w Iranie, a irańskie ataki w regionie spowodowały śmierć co najmniej 30 osób. W Libanie w wyniku izraelskich nalotów zginęło prawie 500 osób.
Tymczasem w samym Iranie od dwóch tygodni trwa niemal całkowite odcięcie kraju od internetu. W efekcie powstał czarny rynek usług internetowych – za 1 gigabajt transferu trzeba zapłacić około 7,5 mln riali (blisko 6 dolarów), a pakiet 10 GB kosztuje około 56 mln riali, czyli ponad 42 dolary. Według organizacji NetBlocks to trzecie odcięcie internetu w Iranie w 2026 roku, a eksperci wskazują, że może ono wynikać zarówno z działań władz w Teheranie, jak i z cyberoperacji prowadzonych przez Stany Zjednoczone lub Izrael.
Źródło: NYT, CNN, PAP