Szok naftowy po wojnie USA i Izraela z Iranem. Jak reaguje świat?

Wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem wywołała globalny kryzys energetyczny i gwałtowny wzrost cen ropy. Rządy i firmy na całym świecie reagują podwyżkami cen, ograniczeniami energii i interwencjami na rynku paliw.

Cena ropy Brent wzrosła z około 70 do nawet 120 dolarów za baryłkę. Konflikt doprowadził do paraliżu transportu przez cieśninę Ormuz, jeden z najważniejszych szlaków energetycznych świata.

Przez cieśninę przepływa około jedna piąta światowych dostaw ropy i gazu, dlatego jej zablokowanie wywołało natychmiastowe skutki dla gospodarki. Transport morski został zakłócony przez działania wojenne oraz ryzyko ataków dronów i rakiet.

Według badacza historii gospodarczej z Uniwersytetu Cornella Nicholasa Muldera, obecne ograniczenie dostaw ropy jest trzy–cztery razy większe niż podczas kryzysów naftowych z 1973 i 1979 roku. Tamte kryzysy były wywołane odpowiednio arabskim embargiem na ropę po wojnie Jom Kipur oraz spadkiem produkcji po rewolucji w Iranie.

Najsilniej wzrost cen odczuwa transport i logistyka. Paliwo stanowi od 20 do 40 proc. kosztów operacyjnych linii lotniczych, dlatego przewoźnicy zaczęli podnosić ceny biletów.

Linie lotnicze podnoszą ceny i ograniczają loty

Ceny paliwa lotniczego wzrosły z 85–90 do nawet 150–200 dolarów za baryłkę, co zmusiło wiele linii do podwyżek dopłat paliwowych. W niektórych przypadkach ceny biletów wzrosły o ponad 35 proc.

Podwyżki wprowadziły m.in. Air New Zealand, Qantas, SAS i Hong Kong Airlines. Z kolei Finnair ostrzegł, że w przypadku przedłużającego się konfliktu problemem może być nie tylko cena paliwa, lecz także jego dostępność.

Zakłócenia dotykają także transport morski. Paliwo stanowi 50–60 proc. kosztów operacyjnych żeglugi, dlatego armatorzy spowalniają statki, aby ograniczyć zużycie paliwa. Oznacza to wydłużenie czasu dostaw towarów konsumpcyjnych.

Część firm transportowych zaczęła już ograniczać działalność. Globalny operator logistyczny MSC ogłosił wstrzymanie części eksportu z rejonu Zatoki Perskiej, a linie Lufthansa i Air France przedłużyły zawieszenie lotów do części krajów Bliskiego Wschodu.

Rządy wprowadzają limity cen i oszczędzanie energii

W odpowiedzi na kryzys wiele państw wprowadziło nadzwyczajne środki. Węgry zakazały eksportu ropy, benzyny i oleju napędowego, a także uwolniły rezerwy paliw wystarczające na 45 dni.

Chorwacja wprowadziła limity cen paliw, a Litwa rozważa obniżenie akcyzy. Podobne ograniczenia cenowe pojawiły się także w Korei Południowej i Tajlandii.

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa analizuje kolejne działania stabilizujące rynek. Wśród rozważanych rozwiązań są interwencje na rynku kontraktów terminowych na ropę, ograniczenie eksportu oraz zawieszenie federalnych podatków paliwowych.

Jednocześnie państwa G7 prowadzą rozmowy kryzysowe dotyczące skutków gospodarczych wojny. Ministrowie energii mają dyskutować o możliwym uwolnieniu strategicznych rezerw ropy, choć – jak poinformowała Francja – decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.

Szkoły zamknięte, krótszy tydzień pracy

Część państw zdecydowała się także na działania ograniczające zużycie energii. Pakistan zamknął szkoły na dwa tygodnie i wprowadził pracę zdalną w części administracji.

Filipiny wprowadziły tymczasowy czterodniowy tydzień pracy, a Tajlandia zawiesiła zagraniczne podróże służbowe urzędników i zachęca do korzystania ze schodów zamiast wind.

Podobne działania pojawiły się w innych krajach Azji. Wietnam i Bangladesz skróciły godziny otwarcia uniwersytetów i promują pracę z domu, aby zmniejszyć zużycie energii.

Kryzys energetyczny wpływa także na rolnictwo. Przez cieśninę Ormuz przepływa około 30 proc. światowego eksportu komponentów do produkcji nawozów, takich jak mocznik, amoniak i siarka. Część dostawców w USA wstrzymała sprzedaż do czasu ustabilizowania cen, co według rolników może zagrozić opłacalności upraw bawełny, kukurydzy i soi.

Rynki reagują na sygnały polityczne

Rynki finansowe reagują na informacje z Waszyngtonu. Po wypowiedziach Donalda Trumpa, który ocenił, że wojna na Bliskim Wschodzie jest „praktycznie zakończona”, ceny ropy spadły o ponad 10 proc.

Notowania amerykańskiej ropy WTI spadły do 85,29 dolara za baryłkę, a Brent do 88,95 dolara. Jednocześnie główne indeksy giełdowe w USA wzrosły, a Dow Jones zakończył dzień wzrostem o 0,5 proc.

Trump zapowiedział także złagodzenie części sankcji dotyczących rynku ropy, aby ograniczyć wzrost cen. Jego administracja wcześniej sygnalizowała również możliwość zmniejszenia restrykcji wobec eksportu rosyjskiej ropy.

Mimo chwilowego uspokojenia rynków analitycy ostrzegają, że jeśli konflikt będzie się przedłużał, cena ropy może ponownie wzrosnąć nawet do 150 dolarów za baryłkę. Taki scenariusz mógłby ograniczyć globalny popyt i doprowadzić do recesji podobnej do tej po wcześniejszych szokach naftowych w 1973, 1979 i 2008 roku.

Źródło: PAP, AFP