Trybunał Stanu ukarał swoją przewodniczącą. Małgorzata Manowska zapłaci 3 tys. zł kary
Trybunał Stanu nałożył na swoją szefową, I prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Manowską, 3 tys. zł kary. To grzywna za niezwołanie pełnego składu. Nakazał jej też zwołanie takiego posiedzenia do 11 maja.
TS miał rozpoznać pytania dotyczące wniosku o wyłączenie jednego z sędziów wyznaczonych do sprawy Macieja Świrskiego, byłego szefa KRRiT. Zdecydowali o tym sędziowie Przemysław Rosati, Marek Mikołajczyk i Piotr Zientarski. Pierwszy z nich zobowiązał wtedy szefową Trybunału do zwołania posiedzenia pełnego składu do 4 kwietnia.
Manowska jednak uchyliła zarządzenia w tej sprawie i nie zwołała takiego posiedzenia. Zdaniem Rosatiego doprowadziło to do „zwłoki rozpoznania zagadnień prawnych, naruszając istotny interes publiczny”. Dlatego zastosował karę porządkową i nakazał zwołać pełny skład do 11 maja, także pod groźbą kary. Posiedzenie ws. wyłączenia sędziego zostało zaś odłożone do 12 maja.
Pytania do pełnego składu dotyczą mechanizmu kształtowania składów orzekających Trybunału. Zdaniem pytających powinno to być bowiem określone ustawą i regulaminem Trybunału, a nie zarządzeniami przewodniczącej.
Tymczasem szefowa TS napisała w oświadczeniu, że „oczekiwanie, że zagadnienie dotyczące wyznaczania składów orzekających w TS zostanie rozpoznane przez półtora miesiąca, można byłoby uznać za przejaw naiwności, gdyby nie to, że całokształt okoliczności wskazuje, iż chodzi raczej o działanie o wyraźnie politycznym podłożu”.