UE przygotowuje procedury po wykryciu hantawirusa na statku wycieczkowym
Unia Europejska pracuje „dzień i noc” nad przygotowaniem procedur kwarantanny i transportu pasażerów statku MV Hondius, na którym wykryto ognisko hantawirusa Andes. Jednostka ma dotrzeć do Teneryfy w niedzielę nad ranem, a dotychczas potwierdzono pięć zakażeń i trzy zgony związane z rejsem.
Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób informuje, że według stanu na 8 maja zgłoszonych jest 8 przypadków: pięć potwierdzonych, 2 prawdopodobne i 1 podejrzane. Organizacja ocenia ryzyko dla mieszkańców UE jako bardzo niskie.
Komisja Europejska prowadzi intensywne konsultacje z władzami państw członkowskich, Europejskim Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), Światową Organizacją Zdrowia oraz państwami G7 w sprawie bezpiecznego wyokrętowania pasażerów statku MV Hondius. Jednostka znajduje się obecnie u wybrzeży Maroka i płynie na północ Atlantyku.
Statek ma przypłynąć do portu na Teneryfie w niedzielę we wczesnych godzinach porannych. Następnie zostanie skierowany do portu Granadilla, skąd pasażerowie mają być przewożeni bezpośrednio na loty organizowane przez ich państwa.
Według Komisji Europejskiej priorytetem pozostaje ochrona zdrowia publicznego i przygotowanie „opartych na wiedzy naukowej” zasad postępowania. Trwają prace nad wspólnymi wytycznymi dotyczącymi kwarantanny oraz procedurami medycznymi i transportowymi.
Na pokładzie MV Hondius znajduje się obecnie około 150 osób, w tym pasażerowie i członkowie załogi. Operator statku Oceanwide Expeditions poinformował w piątek, że żadna z przebywających tam osób nie wykazuje obecnie objawów choroby.
Dotychczas potwierdzono pięć przypadków zakażenia hantawirusem Andes, który jest jedynym znanym wariantem hantawirusa zdolnym do przenoszenia się między ludźmi. Do transmisji dochodzi zazwyczaj podczas bliskiego i długotrwałego kontaktu.
Trzy zgony i kolejne podejrzenia zakażeń
Z wirusem powiązano już trzy zgony osób, które uczestniczyły w rejsie. 24 kwietnia z pokładu statku zeszły na wyspie Świętej Heleny na południowym Atlantyku 32 osoby, w tym dwie późniejsze ofiary śmiertelne. Obecnie służby sanitarne próbują ustalić miejsce pobytu wszystkich uczestników rejsu.
W piątek Hiszpania poinformowała o nowym podejrzeniu zakażenia w Alicante. Kolejny przypadek podejrzewany jest także w Wielkiej Brytanii. Byłby to już trzeci potencjalny brytyjski przypadek związany z rejsem.
Jednocześnie negatywny wynik testu uzyskała holenderska stewardesa lotnicza, u której wcześniej podejrzewano zakażenie wirusem. Holandia odgrywa kluczową rolę w koordynacji działań sanitarnych i ewakuacyjnych, ponieważ statek pływa pod holenderską banderą.
Premier Holandii Rob Jetten zapewnił podczas piątkowej konferencji prasowej, że wszystkie zaangażowane służby pracują nad bezpiecznym przyjęciem statku i ograniczeniem ryzyka dalszego rozprzestrzeniania się wirusa.
Szef holenderskiego rządu podkreślał jednocześnie, że sytuacji nie należy porównywać do pandemii COVID-19. Jak zaznaczył, hantawirus Andes jest wirusem znanym medycynie, a procedury ograniczania zakażeń są już opracowane.
Eksperci: wirus Andes przenosi się między ludźmi wyjątkowo rzadko
Głównym rezerwuarem hantawirusów są gryzonie, przede wszystkim myszy, szczury i nornice. Ludzie zakażają się najczęściej poprzez wdychanie powietrza skażonego odchodami, moczem lub śliną zakażonych zwierząt. WHO przekazała jednak, że na pokładzie statku nie stwierdzono obecności szczurów.
Prof. Tomasz Dzieciątkowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego wyjaśnił w rozmowie z PAP, że przenoszenie hantawirusa z człowieka na człowieka dotyczy praktycznie wyłącznie wariantu Andes.
Ekspert zaznaczył, że zakażenia tym konkretnym wirusem występują ekstremalnie rzadko poza Ameryką Południową. Hantawirus Andes należy bowiem do grupy tzw. hantawirusów Nowego Świata, spotykanych głównie w Ameryce Łacińskiej.
Zdaniem specjalisty warunki panujące na statku wycieczkowym mogły sprzyjać transmisji wirusa między ludźmi, ponieważ zamknięte przestrzenie zwiększają ryzyko zakażeń. Dodał również, że hantawirusowy zespół sercowo-płucny wywoływany przez wariant Andes przebiega ciężej niż choroby powodowane przez europejskie odmiany hantawirusów.
Prof. Dzieciątkowski podkreślił, że współczesna diagnostyka pozwala szybko identyfikować zakażenie. Jak wyjaśnił, wykonanie odpowiednich badań laboratoryjnych trwa obecnie około jednej doby.
Źródło: Politico, PAP