UE szykuje nową strategię dla Arktyki. Rosja i Chiny w jej centrum

Dwanaście państw UE, w tym Polska, chce mocniej zaangażować Unię w bezpieczeństwo Arktyki. Po szczycie w Rovaniemi państwa wskazały na rosnące zagrożenie ze strony Rosji, większą aktywność Chin oraz potrzebę inwestycji w mobilność wojskową, satelity, infrastrukturę krytyczną i lodołamacze.

Finlandia, Dania, Estonia, Francja, Grecja, Niemcy, Łotwa, Litwa, Holandia, Polska, Rumunia i Szwecja oceniły we wspólnym oświadczeniu przyjętym po European Arctic Summit w Rovaniemi, że Arktyka przechodzi „szybką i daleko idącą transformację”, która ma coraz większe konsekwencje dla bezpieczeństwa Europy.

W dokumencie wskazano cztery najważniejsze czynniki tej zmiany: nasilającą się rywalizację mocarstw, skutki rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie, rosnące zainteresowanie Chin regionem z punktu widzenia polityki bezpieczeństwa oraz przyspieszające zmiany klimatyczne. Sygnatariusze podkreślili także, że europejska część Arktyki jest integralną częścią UE i obejmuje długą zewnętrzną granicę Unii z Rosją.

Najostrzejsze sformułowania dotyczą Moskwy. Według oświadczenia 12 państw Rosja pozostaje „znaczącym i długoterminowym zagrożeniem dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego”. Autorzy dokumentu wskazują, że rosyjskie ambicje zwiększania wpływów w Arktyce, wrogość wobec Europy oraz nasilanie działań hybrydowych wymagają wzmocnienia polityki UE wobec regionu. Jednocześnie deklarują, że Arktyka powinna pozostać obszarem pokoju, stabilności i współpracy opartej na prawie międzynarodowym, integralności terytorialnej państw i prawie morza.

Czytaj również: Czy Arktyka to nowe pole rywalizacji Rosji z NATO? Europa ma tam coraz więcej do stracenia

Kaja Kallas, wysoka przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, mówiła przed rozpoczęciem obrad w Rovaniemi, że zmiany klimatu nie tylko przekształcają warunki naturalne w Arktyce, ale otwierają również nowy etap geopolitycznej rywalizacji. Jako przykład wskazała powstawanie nowych szlaków morskich. Według Kallas Rosja ponownie uruchamia dawne radzieckie bazy wojskowe i prowadzi na Dalekiej Północy ćwiczenia rakietowe, a Chiny wykazują coraz większe zainteresowanie regionem. Jej zdaniem Europa musi z tego powodu zachować większą czujność.

Na zmianę europejskiego podejścia do regionu zwraca uwagę także Timo Koivurova, profesor badawczy w Arctic Centre Uniwersytetu Lapońskiego. W rozmowie z fińskim nadawcą Yle oceniał, że obowiązująca polityka arktyczna UE została przyjęta w 2021 r., a więc tuż przed pełnoskalową agresją Rosji na Ukrainę. Wojna, jego zdaniem, fundamentalnie zmieniła pozycjonowanie zarówno Finlandii, jak i całej Unii wobec Arktyki, a obecne napięcia geopolityczne powinny znaleźć odzwierciedlenie również na poziomie unijnej strategii.

Kallas potwierdziła w Rovaniemi, że nowa strategia arktyczna UE ma mieć bezpieczeństwo w swoim centrum. Jak mówiła, Arktyka jest dziś częścią architektury bezpieczeństwa Europy. Dokument ma zostać przedstawiony w październiku i według jej zapowiedzi nie będzie ograniczał się do deklaracji politycznych, ale obejmie również konkretne projekty. Kallas nie podała ich szczegółów, wskazała jednak wprost na potrzebę rozwijania zdolności arktycznych, w tym floty lodołamaczy.

Drogi, satelity i infrastruktura dla wojska

Szczególnie istotna część oświadczenia dotyczy infrastruktury. Dwanaście państw wzywa w nim do większych inwestycji w mobilność wojskową, połączenia transgraniczne i infrastrukturę w najbardziej na północ wysuniętych częściach UE. Dokument wymienia transport, sieci cyfrowe, technologie i usługi satelitarne oraz zdolności reagowania na zagrożenia hybrydowe. Bezpieczeństwo Arktyki zostało przy tym bezpośrednio powiązane z bezpieczeństwem wschodniej flanki Europy, a rozwój infrastruktury podwójnego zastosowania i ochrona infrastruktury krytycznej na lądzie i morzu zostały określone jako priorytety.

Czytaj również: Islandia znów rozważa wejście do UE. Trump i Rosja zmieniają nastroje na wyspie

Oznacza to stopniowe zacieranie granicy między polityką arktyczną a szerszym planowaniem bezpieczeństwa Europy Północnej i Wschodniej. Premier Estonii Kristen Michal przed rozpoczęciem szczytu mówił, że bezpieczeństwo Arktyki i regionu Morza Bałtyckiego jest ze sobą coraz ściślej związane. Podobnie Kallas, pytana w Rovaniemi o rosyjską aktywność, wskazywała ponownie na otwieranie dawnych radzieckich baz i testy rakietowe na Dalekiej Północy. Jej zdaniem rosnąca rywalizacja mocarstw jest w Arktyce coraz bardziej widoczna.

Unia nie zamierza jednak zastępować NATO. Jak wynika ze wspólnego oświadczenia, państwa chcą rozwijać europejskie zdolności w sposób komplementarny wobec odstraszania i obrony Sojuszu Północnoatlantyckiego. W praktyce oznacza to możliwy podział ról: NATO pozostaje odpowiedzialne przede wszystkim za odstraszanie i obronę zbiorową, podczas gdy UE może wykorzystywać swoje instrumenty finansowe, regulacyjne i przemysłowe do rozwijania dróg, kolei, portów, łączności, systemów satelitarnych i odporności infrastruktury.

Kallas połączyła kwestie bezpieczeństwa z ochroną środowiska także w kontekście rosyjskiej floty cieni. Podczas konferencji w Rovaniemi nazwała wykorzystywane przez Rosję jednostki „tykającymi bombami ekologicznymi”. Jak mówiła, z jednej strony stanowią one zagrożenie dla europejskich wód, a z drugiej pomagają finansować rosyjską wojnę przeciwko Ukrainie. Wypowiedź pokazuje, że UE coraz szerzej definiuje bezpieczeństwo Arktyki, obejmując tym pojęciem nie tylko siły zbrojne i infrastrukturę, ale także żeglugę, sankcje, ochronę środowiska i odporność gospodarczą.

Na potrzebę budowania konkretnych zdolności zwraca uwagę także Anselm Küsters z Centre for European Policy. W analizie przygotowanej w związku ze szczytem w Rovaniemi wskazuje on na fińskie kompetencje w budowie lodołamaczy jako przykład strategicznej przewagi, która może mieć coraz większe znaczenie dla UE. Według danych przytaczanych przez ośrodek fińskie przedsiębiorstwa zaprojektowały około 80 proc. światowych lodołamaczy i zbudowały około 60 proc. takich jednostek. Küsters przekonuje, że europejska autonomia strategiczna zależy nie tylko od dużych projektów w rodzaju fabryk półprzewodników czy gigafabryk AI, ale także od wyspecjalizowanych kompetencji przemysłowych, których nie da się szybko zastąpić.

Lodołamacze stają się elementem polityki bezpieczeństwa

Znaczenie lodołamaczy wybrzmiało również podczas konferencji prasowej po szczycie. Kallas była pytana o fińską propozycję stworzenia wspólnej unijnej floty takich jednostek i sfinansowania jej z funduszy UE. Jak odpowiedziała, uczestnicy spotkania zgodzili się, że w związku z sytuacją geopolityczną, zmianami klimatycznymi i otwieraniem nowych szlaków morskich Europa potrzebuje większej liczby lodołamaczy i innych statków zdolnych do działania w trudnych warunkach arktycznych. Zaznaczyła jednocześnie, że ewentualne zamówienia musiałyby odbywać się zgodnie z unijnymi regułami konkurencji i zamówień publicznych.

Jednym z najważniejszych nowych elementów europejskiej debaty o Arktyce jest rosnące znaczenie Chin. Pekin nie jest państwem arktycznym, ale określa się jako „państwo przy-arktyczne” (near-Arctic state), rozwija badania polarne oraz współpracę gospodarczą i transportową z Rosją. Ahad Adian z High North Center for Business and Governance ostrzega jednak w analizie opublikowanej przed szczytem przed automatycznym traktowaniem wszystkich chińskich projektów jako dowodu trwałego wzrostu wpływów Pekinu. Jego zdaniem europejskie państwa powinny oceniać konkretne przedsięwzięcia według tego, kto nad nimi sprawuje kontrolę, jakie dane są w ich ramach gromadzone, jaki jest ich potencjał podwójnego zastosowania oraz czy projekty te rzeczywiście zostały zrealizowane.

Według Adiana najważniejszym kanałem zwiększania chińskiej obecności w Arktyce pozostaje obecnie współpraca z Rosją. Po odcięciu Moskwy od wielu zachodnich partnerów wzrosło jej zapotrzebowanie na chiński kapitał, technologie, rynki i logistykę. Analityk podkreśla jednak, że nie oznacza to pełnej swobody działania Pekinu. Dostęp do portów, infrastruktury i Północnej Drogi Morskiej nadal w dużej mierze zależy od Rosji, a w europejskiej części Arktyki od decyzji i regulacji państw europejskich.

Ostrożność w traktowaniu Arktyki jako jednego, jednolitego teatru rywalizacji zalecają także Andreas Raspotnik, Adam Stępień i Andreas Østhagen z norweskiego Fridtjof Nansen Institute. W swojej analizie przekonują, że UE powinna wyraźniej oddzielać europejską część Arktyki od całego obszaru okołobiegunowego. To właśnie na europejskiej Dalekiej Północy Unia ma realne instrumenty regulacyjne, gospodarcze i polityczne, dlatego – ich zdaniem – tam powinna koncentrować swoją strategię. Pozwalałoby to uniknąć traktowania ogromnego i bardzo zróżnicowanego regionu jako jednolitego obszaru bezpieczeństwa.

Szczyt obserwują również rosyjscy analitycy. Siergiej Grinjajew z Instytutu Europy Rosyjskiej Akademii Nauk jeszcze przed spotkaniem w Rovaniemi pisał o możliwości włączenia Arktyki do tworzącego się „północno-wschodniego łuku” europejskiej polityki bezpieczeństwa. Analizował przy tym zagrożenia dla rosyjskich interesów wynikające z coraz silniejszego łączenia polityki arktycznej z bezpieczeństwem państw sąsiadujących z Rosją. Choć jest to rosyjska perspektywa instytucjonalna, końcowe oświadczenie ze szczytu – z odniesieniami do wschodniej flanki, mobilności wojskowej, infrastruktury krytycznej i zagrożeń hybrydowych – pokazuje, że takie powiązanie rzeczywiście staje się coraz wyraźniejsze.

Najważniejszym skutkiem szczytu w Rovaniemi może być więc włączenie Arktyki do głównego nurtu europejskiego myślenia o bezpieczeństwie. Region pozostaje miejscem badań naukowych, ochrony klimatu i współpracy gospodarczej, ale jednocześnie staje się przestrzenią rywalizacji o surowce, szlaki transportowe, technologie, dane i strategiczną infrastrukturę. Wspólne oświadczenie 12 państw oraz zapowiedzi Kallas pokazują, że UE ma coraz mniejszą skłonność, by traktować Daleką Północ jako obszar odrębny od napięć geopolitycznych. Arktyka coraz mocniej łączy się z bezpieczeństwem Morza Bałtyckiego, północnej flanki NATO i całej Europy.

Autor: Michał Szcześniewski