WHO alarmuje: Ebola i wojna pogłębiają kryzys w Kongu
Światowa Organizacja Zdrowia ostrzegła przed „katastrofalnym zderzeniem” epidemii Eboli i konfliktu zbrojnego we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga (DRK). Walki zbrojne utrudniają dostęp służb medycznych do zakażonych regionów i komplikują próby opanowania wirusa.
Szef Światowej Organizacji Zdrowia, Tedros Adhanom Ghebreyesus, zaapelował o natychmiastowe zawieszenie broni we wschodniej części DRK. Według WHO sytuacja epidemiologiczna w prowincji Ituri gwałtownie się pogarsza, a konflikt zbrojny uniemożliwia skuteczne działania ratunkowe.
WHO poinformowała, że od połowy maja w kraju potwierdzono 10 zgonów na Ebolę, a kolejne 220 śmierci uznawanych jest za podejrzane przypadki. Od chwili oficjalnego ogłoszenia epidemii przez władze w Kinszasie 15 maja odnotowano także około 900 podejrzanych zakażeń.
Organizacja podkreśla, że rzeczywista skala epidemii może być znacznie większa. Eksperci oceniają, że wirus prawdopodobnie rozprzestrzeniał się już wcześniej, zanim został wykryty przez służby medyczne.
Wschodnia część DRK od ponad trzech dekad pozostaje areną działań licznych ugrupowań zbrojnych. Od 2021 roku wspierani przez Rwandę rebelianci z grupy AFC/M23 przejęli znaczne obszary terytorium, a walki nasiliły się szczególnie od początku 2025 roku.
Czytaj również: Wschodnia część Konga. Kolejna odsłona wojny o serce Afryki
Obecna epidemia jest już 17. ogniskiem Eboli w historii Demokratycznej Republiki Konga, jednego z najbiedniejszych państw świata. WHO zaznacza, że sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że szczep wirusa Bundibugyo, który obecnie rozprzestrzenia się w kraju, nie ma zatwierdzonej szczepionki ani skutecznego leczenia.
WHO prowadzi rozmowy dotyczące wykorzystania dwóch eksperymentalnych szczepionek, a niemiecka firma diagnostyczna Altona zapowiedziała opracowanie testu wykrywającego ten wariant wirusa w najbliższych tygodniach
Dyrektor WHO ostrzegł, że działania wojenne prowadzą do masowych przesiedleń ludności. Osoby mające kontakt z zakażonymi trafiają do przeludnionych obozów, co zwiększa ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się wirusa i utrudnia identyfikację zakażonych.
Według organizacji humanitarnych pracownicy medyczni działają w skrajnie niebezpiecznych warunkach. Dochodzi również do ataków na placówki zdrowotne. Dwa namioty izolacyjne przygotowane przez organizację Alima zostały podpalone przez tłum domagający się wydania ciała jednego ze zmarłych pacjentów chorego na Ebolę. Zamieszki przerwano dopiero po oddaniu strzałów ostrzegawczych przez żołnierzy.
Eksperci podkreślają, że skuteczna walka z epidemią wymaga zaufania mieszkańców do służb zdrowia. Szef instytutu badawczego Ebuteli, Pierre Boisselet, ocenił, że obecny chaos i rozpad struktur państwowych w regionie znacząco utrudniają egzekwowanie zasad izolacji chorych, bezpiecznych pochówków i monitorowania kontaktów zakażonych osób.
Czytaj również: Biały Dom ostrzega piłkarzy z Demokratycznej Republiki Konga: muszą się poddać samoizolacji, bo nie wjadą na mundial
Organizacja Alima zaczęła pozwalać rodzinom odwiedzać pacjentów pod nadzorem personelu medycznego. Według koordynatora logistyki Ganou Lamissy ma to zmniejszyć napięcia społeczne i zachęcić mieszkańców do zgłaszania się do szpitali zamiast ukrywania chorych.
Tedros Adhanom Ghebreyesus wezwał wszystkie strony konfliktu do natychmiastowego przerwania walk. Podkreślił, że bez bezpiecznego dostępu dla zespołów medycznych nie będzie możliwe opanowanie epidemii. Szef WHO zaapelował, by „postawić ludzkie życie ponad wszystkim innym”.
Europa zwiększa kontrolę pasażerów przylatujących z DRK w związku z szybko rozprzestrzeniającą się epidemią Eboli. Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób analizuje ryzyko pojawienia się wirusa w Europie i współpracuje z branżą lotniczą, aby wzmocnić procedury bezpieczeństwa na pokładach samolotów.
Niepokój europejskich służb wzbudzają także przypadki wykrywane poza DRK. W sąsiadującej z nim Ugandzie potwierdzono siedem zakażeń. Włoskie służby medyczne badały w tym tygodniu dwóch pasażerów przylatujących z Ugandy pod kątem Eboli, jednak testy dały wynik negatywny.
Szczególną uwagę zwraca również sytuacja w Belgii, która utrzymuje codzienne bezpośrednie połączenia lotnicze z DRK. Linie Brussels Airlines poinformowały o zmianach w harmonogramach pracy załóg po decyzji Stanów Zjednoczonych o ograniczeniu wjazdu z regionu objętego epidemią.
Źródło: AFP, Politico