Zgromadzenie ogólne sędziów TK w niepełnym składzie. Mimo to przyjęto uchwałę o finansowaniu

Na Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów Trybunału Konstytucyjnego stawiło się ośmioro członków. Wszyscy wybrani przez obecną większość sejmową. W czasie zebrania przyjęto uchwałę dotyczącą finansowania sądu, a także stanowisko w sprawie zasad ustalania kworum.

Pod przewodnictwem sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej rozpoczęło się Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK. Pierwsze od eskalacji konfliktu wokół instytucji, do której doszło pod koniec października. Na spotkaniu stawiło się łącznie ośmioro sędziów, choć zgodnie z ustawą liczba członków Trybunału powinna liczyć 15.

Wszyscy, którzy byli obecni w czasie zgromadzenia, to sędziowie wybrani przez obecną większość sejmową. Chodzi o zastępującą prezesa TK Annę Korwin-Piotrowską, Marcina Dziurdę, Magdalenę Bentkowską, Krystiana Markiewicza, Dariusza Szostka, Macieja Taborowskiego, Sławomira Patyrę oraz Macieja Berka.

Ośmioro sędziów TK uznało, że stanowią niezbędne kworum

Zabrakło więc sędziów wybranych przez Sejm w czasie, kiedy większość w parlamencie miała partia PiS. Jest to szczególnie ważne, ponieważ zgromadzenie zostało zwołane, aby uchwalić projekt budżetu dla TK na 2027 r. Aby dokument był ważny, niezbędne jest jego zaakceptowanie przez kworum, czyli wskazaną przez przepisy minimalną liczbę członków Trybunału.

Wątek ten był pierwszym, jaki poruszyli obecni sędziowie na zgromadzeniu. Zgodnie z ustawą kworum stanowi 2/3 członków, czyli z grona 15 sędziów wymagana powinna być obecność 10 z nich. Powinna, bo jak uznał sędzia Sławomir Patyra, przepisy dają pole do interpretacji na dwie drogi. Jedna możliwość mówi, że kworum powinno być wyliczane od ustawowej liczby (15), z drugiej jednak strony przepisy mówią o „ogólnej liczbie”, która ma zapewnić możliwość działania instytucji. A ta w ocenie obecnych na zebraniu sędziów wynosi 12.

Anna Korwin-Piotrowska wyjaśniła, że do grona czynnych sędziów TK nie należy zaliczać prezesa Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Obaj bowiem decyzją sędzi zostali zawieszeni w pełnieniu obowiązków. Jest to pokłosie decyzji ministra sprawiedliwości, który skierował przeciw obu sędziom wnioski o uchylenie immunitetów z uwagi na próbę postawienia im zarzutów przez prokuraturę.

Polecamy: Szósty wniosek o uchylenie immunitetu Bogdanowi Święczkowskiemu trafił do TK. Chodzi m.in. o system Hermes

Trzecim sędzią, którego obecni na zgromadzeniu członkowie nie uznają za wchodzącego w skład TK, jest Jarosław Wyrembak. Pod jego adresem Anna Korwin-Piotrowska sformułowała opinię, że jego wybór na sędziego TK był „wadliwy”.

Jarosław Wyrembak został wybrany przez Sejm na sędziego TK w 2018 r. Zastąpił on zmarłego w grudniu 2017 r. Henryka Ciocha, który z kolei był jednym z trzech tzw. sędziów-dublerów, od wyboru których w 2015 r. zaczął się kryzys wokół instytucji.

W ten sposób obecnych ośmioro sędziów uznało, że wymóg kworum jest spełniony, ponieważ liczba niezbędnych członków TK do przyjęcia uchwały powinna być liczona od 12, nie ustawowo wymaganych 15. I to mimo nieobecności pozostałych czterech, czyli Rafała Wojciechowskiego, Wojciecha Sycha, Jakuba Steliny oraz Stanisława Piotrowicza.

Finansowanie TK zostanie odblokowane. Warunek MF został w teorii spełniony

Po godzinie trwania spotkania obecni sędziowie jednogłośnie przyjęli projekt uchwały dochodów i wydatków TK na 2027 r. W sporze pomiędzy Bogdanem Święczkowskim a rządem Donalda Tuska był podnoszony argument, że wskazany dokument może być przyjęty jedynie przez zgromadzenie ogólne przy zachowaniu kworum. Wcześniejsze zebrania TK odbywały się także w niepełnym składzie, ponieważ nie byli zapraszani sędziowie wybrani przez Sejm, a których prezydent Karol Nawrocki nie zaprosił na zaprzysiężenie.

Dokumenty przekazywane przez Bogdana Święczkowskiego do Ministerstwa Finansów były odrzucane przez urzędników. Jak tłumaczył szef resortu Andrzej Domański, brak uchwały zaakceptowanej przez zgromadzenie ogólne TK uniemożliwia mu przeznaczenie pieniędzy na funkcjonowanie sądu.

Tym samym w procesowanym projekcie ustawy budżetowej na przyszły rok nie uwzględniono potrzeb TK. Przepisy są jednak procesowane przez komisje sejmowe, co oznacza, że ewentualna zmiana jej treści jest możliwa.

Polecamy: Premier Donald Tusk o sytuacji z TK. „Nikt z władzy wykonawczej nie ma prawa wkraczać przemocą na teren TK tak, jak to zrobił prezydent”

Prezydent obwinia premiera za kryzys w TK

Równocześnie do obrad sędziów TK trwała Rada Bezpieczeństwa Narodowego zwołana przez prezydenta Karola Nawrockiego. W swoim wystąpieniu głowa państwa skrytykowała szefa rządu Donalda Tuska, któremu przypisała odpowiedzialność za kryzys wokół Trybunału.

– Pełną odpowiedzialność za całą tę sytuację, każdego policjanta pod Trybunałem, za wszystkie nielegalne działania takie jak zawieszenie sędziów, nielegalne zarządzenia, wejście do Trybunału od strony Kancelarii Premiera, ponosi jeden człowiek, człowiek, który jest obecny na tej sali, do którego się uśmiecham, choć którego działań nie rozumiem, nie akceptuję i przeciwko nim występuję, a więc premier Donald Tusk – stwierdził prezydent.

Jak przypominaliśmy na łamach XYZ, kryzys wokół TK rozpoczął się w 2015 r. Pod koniec rządów ówczesnej koalicji PO-PSL Sejm wybrał sędziów nie tylko na nieobsadzone w Trybunale stanowiska, ale także na te, które miały się zwolnić dopiero po wyborach parlamentarnych. Po zmianie władzy Zjednoczona Prawica dokonała wyboru pięciorga nowych sędziów. Również na stanowiska, które – zgodnie z wcześniejszym wyborem – zostały już obsadzone. Ówczesny prezydent Andrzej Duda przyjął ślubowanie od sędziów wskazanych przez nową większość. Trzej sędziowie – Henryk Cioch, Lech Morawski i Mariusz Muszyński – byli nazywanie sędziami-dublerami. Wadę takiego wyboru wskazywał międzynarodowe instytucje, w tym m.in. Europejski Trybunał Praw Człowieka.