Dolar spektakularnie słabnie. Co to oznacza dla polskich firm?
Osłabienie się dolara to w ostatnich dniach to jedno z najważniejszych zjawisk na rynkach finansowych. Z punktu widzenia złotego to kontynuacja trendu widocznego z przerwami od II połowy 2022 r. W ogólnym rozrachunku jest to pozytywne zjawisko dla polskiej gospodarki, choć wiąże się też z pewnymi zagrożeniami.
Tańszy dolar = niższe ceny energii
Są trzy istotne obszary, gdzie kurs dolara przekłada się na gospodarkę. Pierwszy i najważniejszy – ma on istotny wpływ na ceny energii na świecie, a co za tym idzie w naszej gospodarce. Polska jest importerem surowców energetycznych, zwłaszcza ropy naftowej i gazu. W 2024 r. wydaliśmy na nie prawie 29 mld dolarów, w 2025 r. będzie to ponad 26 mld, czyli ok. 2,6 proc. PKB. Korelację pomiędzy wydatkami na import energii a kursem amerykańskiego waluty widać na wykresie.
Słabszy dolar przełoży się na spadek tych kosztów, a niższe ceny energii będą oznaczać niższą inflację. To bardzo pożądane zjawisko, zwłaszcza po okresie bardzo wysokiej inflacji w poprzednich latach. Słabszy dolar oznacza też niższe ceny innych surowców, m.in. metali przemysłowych, a także importu sprzętu wojskowego, który Polska importuje z USA. Wzmacnia to scenariusz ukształtowania się wzrostu cen w gospodarce lekko poniżej celu inflacyjnego, czyli poniżej 2,5 proc.
Kurs dolara dotknął granicy opłacalności eksportu
Drugim obszarem, gdzie kurs ma znaczenie, jest eksport Polski. Przy czym tutaj efekt jest odwrotny – oznacza to pogorszenie konkurencyjności cenowej polskiego eksportu za granicą. Przy czym udział eksportu rozliczanego w dolarze stanowi ok. 10 proc. całego eksportu.
Obecny kurs dolara może być bardzo dużym wyzwaniem dla firm sprzedających w tej walucie. Według najnowszego tzw. Szybkiego Monitoringu NBP, czyli badania sytuacji przedsiębiorstw uwzględniającego dane z grudnia 2025 r., obecny kurs jest w pobliżu kursu opłacalności. Przy czym kurs opłacalności stanowi średnią ze wskazań eksporterów, przy którym przestaną mieć zysk z eksportu.
To nie powinien być bardzo duży problem, bo eksporterzy do pewnego stopnia dostosowują swoje ceny do kursu. Widać to na wykresie – gdy dolar się umacnia, to kurs opłacalności idzie w górę, a gdy się osłabia, wówczas ta wartość spada. Ponadto, odsetek nieopłacalnego eksportu jest na niskim poziomie. W IV kw. ub.r. było to 2,8 proc. Z kolei 14 proc. firm deklarowało, że przynajmniej część ich eksportu była nieopłacalna. To nie są niepokojące liczby, ale jeśli dolar będzie się dalej osłabiał, to będzie to stanowiło coraz większy problem dla eksporterów.
Słabszy dolar może hamować unijny eksport
Trzecim obszarem wpływu kursu dolara jest eksport unijny. Pośrednio dotyka Polski, ponieważ jesteśmy częścią wielu europejskich łańcuchów dostaw. Dokładny wpływ jest bardzo trudny do oceny, ale w przeszłości było tak, że w okresach słabszego dolara, eksport poza UE nieco spowalniał.
Bilans słabszego dolara jest dla Polski korzystny. Przede wszystkim oznacza niższe ceny energii, a w efekcie niższą inflację. Ale w dłuższym okresie to może być wyzwanie dla polskich eksporterów.