Sprzedaż detaliczna rośnie, choć chłodna zima zaburza wyniki. Konsumpcja może osłabnąć w kolejnych miesiącach
Sprzedaż detaliczna mierzona w cenach stałych wzrosła w lutym o 5 proc. r/r, wynika z danych GUS. To całkiem solidny wynik, nieco lepszy niż w styczniu, kiedy dynamika wyniosła 4,4 proc. r/r. Choć kiedy przyjrzymy się dokładnie strukturze wzrostu, to widać, że te wyniki są nieco zaburzone przez najchłodniejszą od 16 lat zimę.
Kategorią z najwyższą dynamiką były paliwa stałe, ciekłe i gazowe. Wzrost w cenach stałych w ujęciu r/r wyniósł aż 10,2 proc. Jest to efektem wyższego popytu na paliwa wykorzystywane w celach grzewczych, zwłaszcza gaz. Był to zatem częściowo popyt wymuszony, który nie świadczy o podejściu gospodarstw domowych do konsumpcji. Można pobieżnie szacować, że gdyby popyt w tej kategorii była na poziomie z ub.r., to dynamika sprzedaży detalicznej byłaby w okolicy styczniowego odczytu.
Mroźna zima wpłynęła jednak także z drugiej strony na ograniczenie zakupów w niektórych kategoriach. Najmocniej jest to widoczne w sprzedaży tekstyliów, odzieży i obuwia, gdzie wzrost wyniósł jedynie 0,8 proc. r/r. Słaby jest również odczyt w kategorii żywności, napojów i wyrobów tytoniowych, gdzie sprzedaż w cenach stałych wzrosła o 0,2 proc. Konsumenci starali się nie wychodzić z domów i to widać.
Zbierają się ciemne chmury nad konsumpcją
Wzrost sprzedaży detalicznej to przede wszystkim efekt silnego wzrostu realnych wynagrodzeń w ostatnich kwartałach. Jest to spowodowane wzrostem nominalnych płac przy jednoczesnym spadku inflacji. W lutym wzrost nominalnych płac w sektorze przedsiębiorstw (w firmach zatrudniających przynajmniej 10 osób) wyniósł 6,1 proc. przy inflacji 2,1 proc., co daje realnie 4 proc. r/r. Przy czym w całej gospodarce płace rosną trochę wolniej.
Wzrost płac w ujęciu nominalnym hamuje jednak w ostatnich miesiącach. W lutym był najniższy od 2021 r. Gdyby inflacja pozostawała w okolicach lutowego odczytu na poziomie 2,1 proc., to jednak wzrost wynagrodzeń realnych byłby wyraźny.
Problemem jest jednak ostatni wzrost cen ropy naftowej i gazu na skutek konfliktu na Bliskim Wschodzie. Odbije się on na inflacji, choć na razie nie wiadomo, jak mocnego przyspieszenia cen należy oczekiwać. Coraz bardziej prawdopodobny jest wzrost w okolice 3 proc. A to może oznaczać, że wzrost realnych wynagrodzeń w gospodarce spadnie poniżej 3 proc. W takim scenariuszu w II połowie roku dynamika konsumpcji i samej sprzedaży detalicznej może wyraźnie osłabnąć.