Niemcy chcą wzmocnić wywiad, aby ograniczyć zależność od USA

Niemcy planują rozszerzyć uprawnienia krajowej agencji wywiadu zagranicznego, Federalnej Służby Wywiadowczej (BND), aby uniezależnić się od informacji przekazywanych przez amerykańskie służby – napisał portal Politico. W jego ocenie mogą to być przygotowania na wypadek zerwania relacji z USA.

„Chcemy nadal ściśle współpracować z Amerykanami” – powiedział portalowi Marc Henrichmann, przewodniczący szef parlamentarnej komisji nadzorującej służby wywiadowcze. „Jeśli jednak prezydent USA, kimkolwiek będzie, zdecyduje się w przyszłości działać samodzielnie, bez Europejczyków, musimy być gotowi stanąć na własnych nogach” – podkreślił.

Według Politico Urząd Kanclerski planuje wzmocnić niemieckie służby wywiadowcze, nadając im szersze uprawnienia, w tym do prowadzenia aktów sabotażu, ofensywnych operacji cybernetycznych oraz bardziej zdecydowanej działalności szpiegowskiej.

W tym celu przygotowywany jest projekt ustawy, który ma umożliwić BND dłuższe przechowywanie danych, rozszerzyć jej możliwości techniczne w zakresie rozpoznania oraz sprecyzować kompetencje w obszarze cyberbezpieczeństwa. Celem zmian jest zwiększenie samodzielności BND i ograniczenie zależności od informacji przekazywanych przez zagraniczne agencje wywiadowcze.

Politico zaznaczyło, że słabość niemieckich służb wywiadowczych wynika przede wszystkim z surowych ograniczeń prawnych wprowadzonych po II wojnie światowej, które miały zapobiec powtórzeniu się nadużyć znanych z czasów nazistowskich oraz działalności wschodnioniemieckiej Stasi. Restrykcje te do dziś w istotny sposób ograniczają zakres operacyjny BND.

Utworzona w 1956 r. służba wywiadowcza została oddzielona od struktur policyjnych i podporządkowana Urzędowi Kanclerskiemu oraz rozbudowanej kontroli parlamentarnej. Mandat BND ograniczono do gromadzenia i analizowania informacji, bez uprawnień do bezpośredniej ingerencji operacyjnej. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli wywiad zdobędzie informacje o planowanym cyberataku czy innym zagrożeniu, ma bardzo ograniczone możliwości samodzielnego powstrzymania go.

Słabość niemieckich służb wywiadowczych sprawiła, że kraj w dużym stopniu opierał się na informacjach przekazywanych przez USA, które pomagały udaremniać planowane ataki. To Amerykanie ostrzegli m.in. przed planowanym przez Rosję zamachem na prezesa firmy zbrojeniowej Rheinmetall Armina Pappergera. Według dziennika „Bild”, powołującego się na poufny raport, zaledwie około 2 proc. ostrzeżeń o zagrożeniach terrorystycznych pochodzi od samej BND.

Źródło: PAP