Jeden z największych polskich funduszy venture capital inwestuje w europejski startup antydronowy

Dwa europejskie startupy antydronowe zebrały po 30 mln euro na rozwój swoich systemów. Wśród inwestorów jest jeden z największych polskich funduszy venture capital – OTB Ventures.

Pierwszym z nich jest firma Frankenburg z Tallina, która chce zbudować tani system antyrakiet do niszczenia dronów. Dostała 30 mln euro od estońskiego funduszu venture capital Plural oraz państwowego funduszu SmartCap. Z kolei monachijski Tytan mógł liczyć na wsparcie firmy Armira, zajmującej się inwestycjami obronnościowymi, oraz Funduszu Innowacji NATO, razem z polskim funduszem venture capital OTB Ventures, ukraińskim inwestorem D3 i 10x Group.

Systemy antydronowe stały się jednym z najważniejszych segmentów obronnościowych w Europie po tym, jak drony zaczęły odgrywać tak ważną rolę w ukraińskim konflikcie. Pojawienie się kilkunastu rosyjskich bezzałogowców nad Polską jesienią 2025 r. udowodniło też, jak ważne są tanie systemy walki z dronami. Bo koszt klasycznej rakiety powietrze-powietrze wystrzelonej z pokładu myśliwca wielokrotnie przewyższa koszt bezzałogowca. – W świecie, w którym przeciwnik może użyć dziesiątków tysięcy autonomicznych dronów bojowych, obrona musi być tania, szybka i masowa – tłumaczy Sten Tamkivi, partner z funduszu Plural.

Fundusze zaczynają inwestować w startupy obronnościowe

Frankenburg, który zebrał już łącznie 40 mln dolarów, chce stworzyć dwie europejskie fabryki, które będą wytwarzać około 100 pocisków dziennie. Z kolei Tytan, który zebrał już 46 mln euro, planuje rozwijać swoje pociski antydronowe wspierane przez AI. Startup zapowiedział też, że ma już zamówienia zarówno z Ukrainy, jak i od wielu innych rządów.

Europejskie fundusze venture capital, jak pisze portal sifted.eu, do tej pory inwestowały w systemy zwiadowcze i bojowe, jak choćby niemiecki startup Helsing. Inwestorzy uważają jednak, że teraz głównym celem wsparcia będą startupy pracujące nad systemami defensywnymi.

Te inwestycje są jednak na razie problematyczne, bo wiele początkujących firm nie ma jeszcze nawet gotowych prototypów, a są jedynie w fazie projektowania. Tworzenie systemów obronnych jest bowiem dużo trudniejsze niż budowa dronów bojowych – muszą być one bowiem zintegrowane z innymi systemami ochrony i wykrywania zagrożeń. Dlatego też ten sektor nie przyciągnął jeszcze wielu inwestorów.

To się jednak szybko zmienia. Jak mówi Eveline Buchatskiy z funduszu D3, wkrótce popyt na systemy obrony powietrznej przewyższy podaż. – Wiele firm dopiero wchodzi na rynek. A jak ich pomysły się sprawdzą, to zgarną wszystkie duże kontrakty – wyjaśnia