Prezes ukraińskiej firmy energetycznej: Węgry nie mogą tak po prostu odłączyć nam energii

Jeśli Węgry chcą pozostać w sieci operatorów systemów przesyłowych Europy, to muszą przestrzegać zasad, które nie pozwalają im tak po prostu odłączyć nam energii elektrycznej – oświadczył prezes ukraińskiej firmy energetycznej DTEK Maksym Timczenko. Określił groźby Węgier jako cyniczny szantaż.

Timczenko powiedział we wtorek grupie korespondentów europejskich mediów, że Ukraina doświadczyła w 2026 r. najgorszej zimy od czasu rozpoczęcia wojny. Jak dodał, nie mogąc wygrać wojny na froncie, Rosja nasiliła ataki na infrastrukturę krytyczną w środku bardzo mroźnej zimy. W ocenie prezesa ukraińskiego holdingu energetycznego ataki te były dziesięć razy mocniejsze w porównaniu z tymi sprzed dwóch lat.

W trakcie mroźnej zimy Rosja atakowała ukraińską infrastrukturę krytyczną

Jak zaznaczył, Rosja w 2025 r. przeprowadziła 4,5 tys. ataków na infrastrukturę energetyczną, a wraz ze spadkiem temperatur nasilała swoje ataki na elektrociepłownie, by pozbawić ciepła jak największą liczbę Ukraińców. Było to dotkliwe zwłaszcza dla miast korzystających w dużym stopniu z centralnego ogrzewania, np. w Kijowie ciepła zostało pozbawionych 250 tys. osób.

– Na szczęście mróz w ostatnich dniach zelżał, a my rozpoczynamy już przygotowania do kolejnej zimy. Bogatsi o doświadczenia, nie pozwolimy, by tak trudna zima się powtórzyła w 2027 r., nawet jeśli będzie równie mroźna – podkreślił Timczenko.

Z centralnego ogrzewania kijowianie zaczęli się przerzucać na ogrzewanie prądem. To skokowo zwiększyło zapotrzebowanie na energię elektryczną, którą Ukraina importuje z UE. Jest to możliwe od czasu odłączenia się od rosyjskiej i przyłączenia do europejskiej sieci kontynentalnej w 2022 r. Tej zimy Unia Europejska zwiększyła przepustowość dla eksportu energii elektrycznej do Ukrainy i Mołdawii z 2,1 do rekordowych 2,45 GW.

Zablokowanie dostaw przez Węgry nie doprowadzi jednak do katastrofy

Połowa importu energii elektrycznej z UE do Ukrainy pochodzi jednak z Węgier, które w ostatnich dniach zagroziły odcięciem Ukrainy od dostaw prądu. Ma to być reakcja Budapesztu na wstrzymanie tranzytu rosyjskiej ropy przez Ukrainę po tym, gdy pod koniec stycznia w wyniku ataku Rosji zniszczony został ropociąg Przyjaźń.

– Te groźby i postawa naszego sąsiada są bardzo cyniczne. Mając wiedzę, co się dzieje w naszym kraju, wygłaszanie takich oświadczeń, stosowanie swego rodzaju szantażu, nie jest tym, czego oczekujemy od sąsiadów i partnerów – powiedział Timczenko, pytany przez PAP o groźby Węgier.

Według niego zablokowanie dostaw przez Węgry nie doprowadzi jednak do katastrofy.

– Poradzimy sobie z tym. Pogoda się zmienia, a my odbudowujemy nasze elektrownie, w najgorszym razie będziemy polegać bardziej na naszych własnych systemach – powiedział prezes DTEK.

Jak podkreślił, importu energii elektrycznej z Węgier nie da się w stu proc. zastąpić importem z krajów sąsiednich, np. Polski czy Rumunii.

– Innymi trasami można go zastąpić na poziomie 30-40 proc. – ocenił Timczenko.

Jak dodał, Węgry mają ograniczenia nałożone przez Europejską Sieć Operatorów Systemów Przesyłowych Energii Elektrycznej ENTSO-E.

– Jeśli węgierski operator systemu przesyłowego chce pozostać w tym stowarzyszeniu operatorów systemów przesyłowych Europy, istnieją zasady, których nie może łamać z powodów politycznych. Mam nadzieję, że Węgry będą przestrzegać swoich zobowiązań wynikających z członkostwa w ENTSO-E i skończy się na poziomie gróźb, a nie działań – zaznaczył.

Czytaj także: Węgry i Słowacja odcięte od rosyjskiej ropy. Co ze stacjami Orlenu w tych krajach?

Źródło: PAP