Komisja Europejska: Brazylia nie potrafi udowodnić, że jej wołowina jest nieskażona hormonem wzrostu
Audyt opublikowany przez Komisję Europejską ukazuje, że Brazylia nie potrafi udowodnić, że nie eksportuje do Unii wołowiny skażonej hormonem wzrostu. „Ten raport jest druzgocący nie tylko dla Brazylii, ale także dla Komisji” – ocenia przedstawiciel Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
Brazylia w 2024 r. została zobowiązana do czasowego wstrzymania eksportu mięsa z krów i jałówek leczonych hormonami po kontroli Komisji Europejskiej. Z audytu wynika jednak, że wznowiła go wcześniej, niż przewidywał termin, i bez powiadomienia KE. W efekcie na europejski rynek w 2025 r. trafiły 33 tony mięsa ze 174 sztuk bydła leczonych estradiolem, czyli hormonem wzrostu.
Mięso posiadało jednak 15 certyfikatów zdrowia, które wskazywały, że w hodowli zwierząt nie były stosowane hormony wzrostu. Nieprawidłowości wykryła kontrola przeprowadzona w październiku 2025 r.
Po opublikowaniu wyników audytu komisarz UE ds. zdrowia Oliver Varhelyi poinformował na platformie X, że rozmawiał z brazylijskim ministrem ds. rolnictwa Carlosem Favaro. Minister, który poinformował go o natychmiastowym zawieszeniu niewiarygodnej jednostki certyfikującej. „W ramach audytu uzupełniającego zostanie sprawdzone, czy działania naprawcze spełniają wymogi UE” – dodał komisarz.
„Ten raport jest druzgocący nie tylko dla Brazylii, ale także dla Komisji Europejskiej” – zarzuca jednak Jacek Zarzecki z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny. „System kontroli nie zadziałał tak, jak powinien, a Brazylia nie realizuje tego, co nakazała jej KE” – dodaje.
Według niego KE wymaga od europejskich rolników i przetwórców najwyższych standardów, ale te same reguły nie dotyczą już importerów. Dodał, że w poniedziałek jego organizacja wystąpiła do Komisji z wnioskiem o czasowe zawieszenie importu z gospodarstw i firm, które dopuściły się sprzedaży na rynek europejski mięsa skażonego hormonem wzrostu. Chce także zwiększenia częstotliwości badań laboratoryjnych.
Źródło: PAP
Fot. Santiago Urquijo/Getty Images