Donald Trump zawiedziony brakiem wsparcia ws. Cieśniny Ormuz. „Myślę, że Francja i Wielka Brytania pomogą"

Prezydent USA Donald Trump skrytykował kraje, które "nie były aż tak entuzjastyczne" wobec jego pomysłu wspólnego odblokowania Cieśniny Ormuz. Zapewnił jednak, że „liczne kraje” zapewniły go o poparciu dla inicjatywy. „Myślę, że prezydent Francji pomoże” – stwierdził. Liczy też na wsparcie Londynu.

Liczne kraje powiedziały mi, że są już w drodze. Niektóre są bardzo entuzjastycznie nastawione. A niektóre to kraje, którym pomagaliśmy przez wiele, wiele lat, chroniliśmy je przed okropnymi zagrożeniami zewnętrznymi, ale one nie były aż tak entuzjastyczne – powiedział amerykański prezydent. Zapewnił, że niektóre stolice już wysłały swoje okręty.

Amerykański prezydent skrytykował kraje, które nie przystąpiły do inicjatywy wspólnego odblokowania Cieśniny Ormuz, którą ogłosił w sobotę. To m.in. Niemcy, Japonia, Australia, Grecja, Portugalia i Szwecja, ale też Polska. Korea Południowa i Dania przekazały, że rozważają propozycję. Chiny nie odniosły się wprost do prośby.

Przecztaj więcej: Radosław Sikorski: rozważymy dyskusję o ochronie cieśniny Ormuz. Wojsko Polskie wykluczone z operacji

– Mamy w niektórych krajach 45 tys. żołnierzy, wspaniałych żołnierzy, którzy chronią je przed niebezpieczeństwem [...] A jeśli pytamy: «Czy macie jakieś trałowce», słyszymy: «Cóż, wolałbym się nie angażować, proszę pana». Przez 40 lat was chroniliśmy i nie chcecie się angażować? – pytał prezydent.

Donald Trump liczy na Londyn i Paryż

Choć odmówił wymieniania krajów, które pomogą Stanom Zjednoczonym, zasugerował, że mogą być to Francja i Wielka Brytania. Zapewnił, że rozmawiał na ten temat z premierem Wielkiej Brytanii Keirem Starmerem i prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. O tym drugim powiedział: „Tak, jestem pewny, że on to zrobi. Myślę, że on pomoże”. Z kolei o pomocy Londynu powiedział: Myślę, że będą zaangażowani, może, ale powinni być zaangażowani entuzjastycznie".

Brytyjski premier powiedział, że „nie da się wciągnąć w szerszy konflikt zbrojny”. Zapewnił jednak, że będzie współpracować z sojusznikami nad opracowaniem „realnego wspólnego planu”, by przywrócić żeglugę przez Cieśninę Ormuz.

Amerykański prezydent przekonywał jednak, że nie potrzebuje pomocy żadnego kraju.

– Mamy zdecydowanie najsilniejszą armię na świecie. Nie potrzebujemy ich. W niektórych przypadkach robię to nie dlatego, że ich potrzebujemy, ale dlatego, że chcę zobaczyć, jak zareagują. Bo od lat powtarzam, że jeśli kiedykolwiek będziemy ich potrzebować, to ich tam nie będzie – przekonywał.

Przekonywał też, że to Azja i Europa, a nie Stany Zjednoczone, potrzebują ropy z Zatoki Perskiej. Nie odpowiedział za to na pytanie, czy Chiny wejdą w skład międzynarodowej koalicji ws. Cieśniny Ormuz, której skład zamierza wkrótce ogłosić.

Żegluga przez Cieśninę Ormuz wciąż sparaliżowana

Przypomnijmy – ceny ropy gwałtownie wzrosły po izraelsko-amerykańskim ataku na Iran, który rozpoczął się 28 lutego. Konflikt rozlał się na Bliski Wschód i doprowadził de facto do zablokowania żeglugi w Cieśninie Ormuz. Płynie tamtędy 20–25 proc. światowych dostaw ropy i 20 proc. dostaw LNG.

W reakcji w środę 11 marca Międzynarodowa Agencja Energetyczna przekazała, że 32 państwa członkowskie, w tym USA, wypuszczą na rynek 400 mln baryłek ropy naftowej, by obniżyć ceny tego surowcaTo 1/3 zapasów krajów MAE i największe w historii uwolnienie rezerw. Same Stany Zjednoczone wypuszczą 174 mln baryłek.

W poniedziałek jednak pakistański tankowiec Karachi, przewożący ropę ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, przepłynął przez cieśninę za zgodą Iranu. Pakistan stara się zachować balans między USA a Iranem.

Źródło: PAP, XYZ