Rosja musi ograniczyć wydobycie ropy. Ukraińskie ataki zniszczyły znaczną część możliwości eksportowych Moskwy

Rosja będzie musiała ograniczyć wydobycie ropy. Ukraińskie ataki na porty, rurociągi i rafinerie zniszczyły bowiem jej możliwości eksportowe o 20 proc., czyli o mln baryłek dziennie.

To zaś, jak twierdzi Reuters, pogorszy sytuację na światowych rynkach, które zmagają się już z kryzysem naftowym, wywołanym przez izraelsko-amerykańską agresję na Iran. W jej wyniku Teheran zablokował cieśninę Ormuz, która jest głównym morskim szlakiem eksportowym ropy z Zatoki Perskiej.

Po ukraińskich atakach na bałtyckie porty Ust-Ługa i Primorsk oraz na rafinerie przynajmniej 20 proc. eksportowych zdolności Rosji jest wyłączonych z eksploatacji (w marcu było to 40 proc.). Ust-Ługa wstrzymała w ogóle eksport po intensywnych atakach dronowych.

Według ekspertów ataki na infrastrukturę i rafinerie sprawiają, że rurociągi zostały zapchane przez nadmiar ropy, a magazyny się zapełniają. Rosja będzie więc musiała ograniczyć wydobycie, by zmniejszyć przeciążenie systemu. Transnieft już poinformowała eksporterów, że nie jest w stanie przyjąć całej ropy od firm, które miały ją wyeksportować przez Ust-Ługę.

To zaś uderzy w rosyjski budżet. Moskwa, po zamknięciu Ormuz i wzroście cen ropy, zaczęła bowiem korzystać na kryzysie. M.in. USA zezwoliły niektórym państwom na zakup rosyjskiej ropy bez groźby sankcji. Teraz jednak przez ograniczenie eksportu zyski Rosji zostaną ograniczone.