Zakłócenia w dostawach paliwa lotniczego. Mniej połączeń i wyższe koszty
Linie lotnicze na całym świecie mierzą się z rosnącymi problemami w dostawach paliwa lotniczego, co wymusza ograniczenia siatki połączeń i wzrost kosztów operacyjnych. Przyczyną jest blokada cieśniny Ormuz, która destabilizuje globalny rynek ropy i paliw.
Australijskie linie lotnicze Qantas ogłosiły we wtorek, że nie wypłacą dywidendy akcjonariuszom. Przewoźnik już wcześniej podniósł ceny biletów oraz zmienia siatkę połączeń, zwiększając udział bardziej dochodowych tras, w tym lotów do miast europejskich.
Qantas planuje również ograniczenia operacyjne – w drugim kwartale roku liczba połączeń krajowych ma zostać zmniejszona o 5 proc. Decyzje te mają związek z rosnącymi kosztami paliwa lotniczego oraz niepewnością w jego dostawach.
Niemiecka Lufthansa nie wyklucza bardziej radykalnych działań. Jej dyrektor generalny Carsten Spohr powiedział „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, że z powodu ograniczeń w dostawach paliwa konieczne może być „uziemienie samolotów lub podniesienie kosztów”.
Spohr wskazał, że Lufthansa przygotowała plany awaryjne zakładające m.in. zmniejszenie zdolności przewozowych o 2,5–5 proc. oraz wycofanie z eksploatacji 20 do 40 starszych, mniej paliwooszczędnych samolotów. Podkreślił też, że w części portów lotniczych, zwłaszcza w Azji, dostępność paliwa jest krytycznie niska.
Problemy dotykają także innych przewoźników. Budżetowa linia T’way Air z Korei Południowej planuje w maju i czerwcu wysłać część personelu pokładowego na bezpłatne urlopy, co ma ograniczyć koszty operacyjne w warunkach pogarszającej się sytuacji rynkowej.
Amerykańskie Delta Air Lines poinformowały, że ich wydatki na paliwo lotnicze w bieżącym kwartale będą o około 2 mld dolarów wyższe niż rok wcześniej. Przewoźnik, podobnie jak inne linie, odczuwa skutki wzrostu cen paliwa i zaburzeń w globalnym łańcuchu dostaw.
Czytaj również: Szef Ryanair ostrzega: w maju mogą pojawić się kłopoty z dostawami paliwa lotniczego
Według danych przywołanych w depeszy, blokada cieśniny Ormuz przez Iran wpływa na kluczowy szlak energetyczny, przez który w normalnych warunkach przepływa ok. 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej. Obecnie ruch tankowców w tym regionie spadł o 70–80 proc., co bezpośrednio ogranicza dostępność paliw. Międzynarodowe Stowarzyszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) wskazuje, że Europa jest szczególnie narażona na zakłócenia dostaw. Organizacja ostrzega również przed rosnącymi kosztami – paliwo stanowi ok. 27 proc. kosztów operacyjnych linii lotniczych, a jego cena od początku konfliktu wzrosła średnio o ok. 50 proc., co przełożyło się na ponad 50-procentowy wzrost cen biletów.
Komisja Europejska ostrzegła we wtorek przed możliwymi dalszymi problemami w dostawach paliw lotniczych, a ACI Europe zwróciło uwagę na ryzyko „systemowych braków” w ciągu najbliższych trzech tygodni, jeśli cieśnina Ormuz nie zostanie odblokowana.
Źródło: PAP