Duże firmy odbudowują rentowność. Czy inflacja znów pomoże zarobić?
Rentowność netto przedsiębiorstw niefinansowych, które zatrudniają przynajmniej 50 osób, wyniosła 3,8 proc. w I kw. 2026 r. To wyraźnie więcej niż przed rokiem (3,4 proc.). Z kolei dwa lata temu wyniosła 2,8 proc. i nie licząc początku pandemii, był to najniższy wynik od 2009 r. Obecny poziom jest jednak wciąż nieco poniżej długoterminowej średniej, która wynosi ok. 4,15 proc. Trzeba pamiętać, że te dane dotyczą dużych firm, w mniejszych rentowności są niższe.
Firmy stopniowo odbudowują swoją rentowność po tym głębokim spadku. Wcześniej jednak przez trzy lata rentowność był rekordowa, co wynikało z faktu, że wysoka inflacja pozwoliła na podnoszenie cen szybciej, niż rosły koszty. Jednak w końcu koszty, zwłaszcza wynagrodzeń, „przegoniły” tempo wzrostu przychodów i nastąpiło wspomniane załamanie rentowności.
Poprawa rentowności w I kw. br. również opierała się na wzroście przychodów w większym stopniu niż kosztów. Przychody badanych ponad 17 tys. firm wzrosły o 5,7 proc. r/r, podczas gdy koszty wzrosły o 4,9 proc. Sam wynik finansowy netto, czyli suma zysków firm pomniejszona o sumę strat, wzrósł o 20,5 proc.
W ślad za wyższą rentownością przedsiębiorstwa więcej inwestują. W I kw. 2026 r. nakłady wzrosły o 8,7 proc. r/r. Najwyższa dynamika nastąpiła w przypadku środków transportu, ale rosły także inwestycje w maszyny oraz budynki.
Drugiej bonanzy nie będzie
Co dalej? Z jednej strony, firmy mogą wykorzystać rosnącą inflację do podwyżek cen, zwiększając rentowność. Analogicznie do okresu 2021-2023. Główny argument, który za tym przemawia, jest taki, że w okresach podwyższonej inflacji, klienci są bardziej skłonni do akceptowania podwyżek. Firmy uznają, że ostatecznie i tak „przerzucą” wyższe koszty na swoich klientów. Z kolei dla części konsumentów ten wzrost cen łagodzony jest podwyżkami, w tym również płacy minimalnej, jak to było w poprzednich latach. Poza tym mimowolnie akceptują wyższe ceny, bo są zagubieni w podwyżkach.
Z drugiej strony tym razem ten mechanizm może wyglądać inaczej, niekoniecznie prowadząc do wyższych rentowności. Argumenty za tym są takie, że inflacja będzie znacznie niższa. Wzrosty cen pozostaną jednocyfrowe. Zatem nie będzie aż tak masowej zmiany cenników, jak poprzednio. Natomiast gospodarstwa domowe są bardziej wrażliwe na ceny. Zwłaszcza że wzrost wynagrodzeń w gospodarce hamuje.
Moim zdaniem firmom nie uda się powtórzyć tej skokowej poprawy rentowności. Ale pewnie część z nich, które mają silniejszą pozycję na swoich rynkach, a także klientów mniej wrażliwych na ceny, będzie w stanie podnosić przychody szybciej niż koszty. Generalnie jednak kolejnej bonanzy nie będzie.