Komisja sejmowa za odwołaniem Marcina Staneckiego. „Odchodzę z dumą i satysfakcją”

W środę sejmowa Komisja ds. Kontroli Państwowej wydała opinię do wniosku o odwołanie szefa PIP Marcina Staneckiego. Wszystko wskazuje na to, że tuż przed wielką reformą Inspekcję czeka kadrowe trzęsienie ziemi.

Komisji przedłożono dwa wnioski marszałka sejmu Włodzimierza Czarzastego. Pierwszy dotyczył odwołania Marcina Staneckiego ze stanowiska Głównego Inspektora Pracy. Drugi – planu powołania na to stanowisko Janusza Krasonia.

Podczas posiedzenia komisji przedstawiciele gabinetu marszałka sejmu argumentowali, że zmiana na stanowisku szefa PIP jest motywowana zbliżającą się reformą. 8 lipca Inspekcja zyska nowe uprawnienia: będzie mogła przekształcać umowy cywilnoprawne w etaty. Jak wyjaśniał dyrektor generalny Gabinetu Marszałka Sejmu Bartosz Machalica, „na stanowisku Głównego Inspektora Pracy potrzeba osoby, wobec której pan marszałek będzie miał pełne zaufanie”.

Członkowie sejmowej komisji nie byli jednak jednomyślni co do opinii o wniosku marszałka Czarzastego. Politycy podnosili, że nie są im znane powody odwołania Marcina Staneckiego. Ostatecznie jednak komisja pozytywnie zaopiniowała wniosek marszałka o odwołanie Staneckiego – głównie za sprawą przedstawicieli koalicji rządzącej. Za głosowało siedmiu posłów, przeciw był jeden, a pięciu wstrzymało się od głosu. Ostateczną decyzję w sprawie podejmie marszałek Czarzasty. W związku z tym odwołanie Marcina Staneckiego wydaje się kwestią czasu.

Komisja nie wydała natomiast pozytywnej opinii w kwestii kandydatury Janusza Krasonia na nowego szefa PIP. Za zagłosowało sześciu posłów, tyle samo było przeciw, nikt się nie wstrzymał.

Jeszcze przed posiedzeniem komisji Marcin Stanecki w rozmowie z XYZ przyznał, że „odchodzi z dumą i satysfakcją”. Zapewnił, że zostawia Państwową Inspekcję Pracy przygotowaną do zbliżającej się reformy.

Pracowałem po kilkanaście godzin dziennie. To nie była tylko praca. To była misja. Może to dobry moment, by mieć następcę. Życzę nowemu Głównemu Inspektorowi Pracy sukcesów we wdrażaniu reformy i porządkowaniu naszego rynku pracy. To będzie prawdziwe wyzwanie. Kończę swoją kadencję na tym stanowisku z poczuciem satysfakcji. Nie spodziewałem się tak wielu wyrazów uznania. To dla mnie sygnał, że wykonałem kawał dobrej roboty, bez względu na to, co się wydarzy – podsumowuje Marcin Stanecki.