Chemia w górę, masło mocno w dół. Zakupy Polaków w czerwcu podrożały

W czerwcu najmocniej wzrosły ceny chemii gospodarczej, z kolei najmocniej potaniały olej i masło – wynika z raportu. Zdaniem ekspertów przyczyną takiego stanu są wojna cenowa i wysoka produkcja produktów tłuszczowych. „Nie oznacza to jednak powrotu do dawnych cen” – ostrzegają.

Z raportu UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito wynika, że w czerwcu codzienne zakupy Polaków podrożały średnio o 2,7 proc. w ujęciu rocznym.

Najmocniej, bo o 6 proc., podrożała chemia gospodarcza. O ponad 5 proc. podrożały też pieczywo, słodycze i desery oraz środki higieny osobistej. O 4,5 proc. wzrosły ceny ryb.

„W przypadku chemii gospodarczej, środków higieny osobistej czy części pozostałych produktów przetworzonych surowce stanowią jedynie niewielką część kosztu wytworzenia. Znacznie większe znaczenie mają koszty energii, pracy, opakowań i logistyki, a te w Polsce pozostają relatywnie wysokie” – tłumaczy dr Agnieszka Łopatka z Uniwersytetu WSB Merito.

„Produkcja środków czystości, detergentów i kosmetyków przynosiła przedsiębiorstwom w Polsce rentowność obrotu netto w 2025 r. na poziomie 5,5–7,5 proc. W I kwartale bieżącego roku było to średnio 7,1 proc. To może wskazywać na nieco twardsze negocjacje producentów z pośrednikami i detalistami” – dodaje dr Marek Szymański.

Produkty tłuszczowe z wyraźnym spadkiem

Zdaniem ekspertów czynnikiem wpływającym na wzrost cen artykułów chemii gospodarczej może też być wojna cenowa sieci handlowych – w celu przyciągnięcia klientów sklepy obniżają ceny masła, oleju, mięsa czy mąki, a rekompensują to podwyżkami w innych grupach produktów.

To właśnie produkty tłuszczowe najmocniej potaniały w czerwcu. Kosztowały średnio 15 proc. mniej niż rok wcześniej. W przypadku cen masła było to 35 proc.

„W ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2026 r. produkcja masła była wyższa o 22 proc. niż rok wcześniej, konfekcjonowanego oleju rzepakowego – o 16 proc., a słonecznikowego – aż o 262 proc. Bez zachęt cenowych nie dałoby się przekonać nabywców, żeby kupili o kilkanaście procent więcej tych produktów” – zauważa Marek Szymański.

Nie oznacza to jednak powrotu do dawnych cen. Prawdopodobny jest natomiast scenariusz stabilizacji, bo koszty pracy, energii czy podatki, w tym akcyza, pozostają wysokie” – dodaje Agnieszka Łopatka.

Źródło: PAP, XYZ